2 LIGA: Awans Crazy Boys 24 oraz CAR LAB Ogniem i Szklanką

Kwiecień okazał się miesiącem, który zapamiętamy z lekką dozą niedosytu pod względem piłkarskich wrażeń. Najpierw odwołanie kolejki z powodu nagle niesprzyjającej aury i związanym z tym zamknięciem obiektów sportowych, następnie przerwa świąteczna, a niebawem nadejdzie jeszcze pauza majówkowa. Luki w kalendarzu oczywiście przeplatały się poszczególnymi kolejkami, jednakże katowickie rozgrywki na dobre rozkręcą się dopiero po wspomnianej majówce. I miejmy nadzieję z korzystniejszą pogodą. Zanim wejdziemy w nowy miesiąc, skupmy się na ostatnim weekendzie kwartału pełnego emocji, bramek i zaciętej rywalizacji.
21. kolejka 2 ligi przyniosła nam emocjonujące boje w grupie C. W meczu na szczycie tabeli Crazy Boys 24 pokonało Max Elektro Team, dzięki czemu kosztem rywali awansowało na drugie miejsce podium. Mordercze pojedynki do ostatniego gwizdka sędziego stoczyła Vestra Vesteris z PKSem Katoszony oraz Bonito Murcki z FC Burgut. W grupie A  FC Internationale pewnie ogrywa FC Dream Team, NASHIVKATOWICE notują niesamowity comeback, z kolei punkty w grupie B po drodze zgubiło Wybrzeże Klatki Schodowej, co jednocześnie wyrzuciło ekipę poza podium. Więcej o sobotnich i niedzielnych zmaganiach drugoligowców w podsumowaniu…

Grupa A:

FC Dream Team – FC Internationale  2:5 (0:4)

Potyczki 21. kolejki grupy A rozpoczęliśmy od dużej niespodzianki, jaką było pokaźne zwycięstwo FC Internationale nad FC Dream Team. Co najlepsze goście już po kwadransie gry objęli solidne prowadzenie, które utrzymali już do końca spotkania. I choć po przerwie to młodzież z Dream Team przeważała, to losów tej rywalizacji niestety odwrócić się nie udało. Porażka zrzuciła gospodarzy na czwarte miejsce, z którego do trzeciego Club Ju Internationals tracą już dwa punkty. Triumf FC Internationale układu w tabeli nie zmienił, Ukraińcy nadal obsadzają środek tabeli (ósma lokata), a o przełamaniu złej passy w głównej mierze zadecydowała postawa autorów dwóch bramek: Romana Ischuka i Oleksandra Shaprana.

Falcons – FC Załęże  4:0 (2:0)

Trzy ważne punkty z mocnym rywalem wywalczyli ciągle górujący w tabeli Falcons pokonując FC Załęże 4:0. Bohaterem starcia został Mateusz Barański, który dwukrotnie znajdował piłce drogę do siatki oraz dwa razy wpisał się do protokołu meczowego jako asystent –  przy golach Tomasza Golasowskiego oraz Bartłomieja Adamca. Załęże pomimo prób nie potrafiło przedrzeć się przez szczelną defensywę przeciwnika i minionej soboty musiał pokornie zejść z murawy z opuszczoną głową. Na chwilę obecną szóste miejsce nie zostało jeszcze zagrożone, lecz w następnych kolejkach przydałyby się zwycięstwa, bo po piętach depczą gracze NASHIVKATOWICE.

Dziki Ligota – NASHIVKATOWICE  3:4 (1:0)

Na łatwą zdobycz punktową przeciwko Dzikom Ligota liczyło NASHIVKATOWICE, lecz z pewnością nie spodziewało się, że mający dość srogich batów gospodarze postawią rywalowi solidny opór. Co więcej Dziki w pierwszej połowie zaskoczyli Ukraińców obejmując skromne prowadzenie do szatni, po golu Rafała Białozora. Po przerwie gospodarze kontynuowali taktyczne założenia, efektem czego była bramka Macieja Kroka. Dziki były coraz bliżej sensacji, dopóki w 38. minucie nadziei kolegom nie przywrócił Pablo Derkach. Ekipa z Ligoty nie zamierzała się zatrzymywać w swoich atakach, a Krok w 43. minucie podwyższa prowadzenie. Gdy wydawało się, że gości nie będzie już na nic stać, futbol po raz kolejny udowodnił, że w tym sporcie nie ma rzeczy niemożliwych. Cudowny comeback piłkarzy NASHIVKATOWICE był tego wspaniałym przykładem. W ciągu trzech najbliższych minut całkowicie odmienili losy spotkania wyszarpując Dzikom triumf z rąk. Dwie bramki Yevhenii’ego Litvinskyi’ego oraz gol Romana Balickiego zapewniły nam emocje na wysokim poziomie. Ukraińcy z trzecią wygraną z rzędu zbliżają się do górnej części tabeli, lecz obecnie do skoku wzwyż przygotowują się z siódmego miejsca. Dziki natomiast z ogromnym niedosytem zmuszeni są przełknąć kolejną, dziewiątą porażkę.

Club Ju Internationals – F.C. Pawiak Sosnowiec  4:3 (2:1)

Bliski sprawienia drugiej tego dnia niespodzianki był ostatni w tabeli F.C. Pawiak Sosnowiec. Debiutanci z Sosnowca jako jedyni w grupie A nie skosztowali smaku zwycięstwa, które choć przez chwilę mogło być pewnego rodzaju odcięciem się od fatalnej passy. Nie przeszkadzało to jednak w tym, by gonić za marzeniem nie zważając na klasę rywala. O motywacji gości mógł się przekonać walczący o podium Club Ju Internationals, który notabene jako pierwszy musiał wyciągać piłkę z siatki po strzale Mourada Oulda Amera w 13. minucie. Winę za błąd kolegów w obronie na swoje barki wziął duet Temur Nabijonov – Bakhromjon Sobirjonov. Bramki napastników błyskawicznie przechyliły szalę na korzyść Club Ju, dzięki czemu gospodarze mogli zejść do szatni z psychicznym spokojem. W drugiej odsłonie Pawiak postanowił ponownie zaskoczyć, a autorem zbliżającej się wielkimi krokami sensacji był po raz drugi Amer oraz Adrian Nowiński. Jednakże Club Ju nie zamierzało się poddawać wypuszczając w głąb pola karnego sosnowiczan Nabijonova. Szybkie doprowadzenie do remisu napędziło obcokrajowców do wzmożonych ataków, a bramka Bijena Gurunga w 41. minucie całkowicie przekreśliła nadzieje gości na wywalczenie upragnionych punktów. Club Ju Internationals kontynuują passę pięciu spotkań bez porażki dzielnie pilnując trzeciego miejsca podium.

Kopacze Złapanki – Golden Lions  5:0 (1:0)

Poczynania konkurencji z piątej pozycji obserwują Kopacze Złapanki, którzy po niedzielnej potyczce stanowczo pokonali KM Katowice 5:0. Gospodarze trzymali rękę na pulsie bacznie kontrolując przebieg spotkania, a budowane akcje zwieńczyli skutecznością. Po raz kolejny z dobrej strony pokazał się ofensywnie usposobiony golkiper Kopaczy, Daniel Mironenko, który zdobył bramkę i zanotował asystę. Z identycznym bilansem występ zakończył Grzegorz Nowak, z kolei Tomasz Nabiałkowski dwukrotnie trafiał na listę strzelców. Worek z bramkami zawiązał Tomasz Bilski podkreślając jedynie dominację gospodarzy.

No Name Team – FC Wódka Juniors  5:0 (walkower)

KM Katowice – pauza

Tabela 2 Liga Grupa A – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
12118211713613556
W W W W
2201811141538855
W W W W
3201523100643646
W W W W
4211326124754941
W P W P
5201217106545237
P W W W
62010377773433
W W W W
720101910099131
W P P P
820821076651125
P W P P
92173117585-1024
P P W W
1020611364116-5217
R W P P
1121301841134-937
P P P W
1220211740115-755
P P P P
1320011938184-1461
P P P P


Grupa B:

MKS Balkony II – Wybrzeże Klatki Schodowej  2:2 (1:1)

Wybrzeże Klatki Schodowej, by wciąż liczyć się w stawce o najwyższe miejsca podium, w sobotnim spotkaniu z rezerwami MKSu Balkony musiało wyłuskać komplet punktów. Rywala nie można było zlekceważyć, dlatego od pierwszych minut zarówno Balkony, jak i WKS postawili na zrównoważony futbol. O zaciętej walce świadczył fakt, iż gola otwierającego spotkanie obejrzeliśmy dopiero po dwudziestu minutach, gdy prowadzenie gospodarzom dał Dawid Palembas. Jego radość nie trwała długo, bowiem chwilę później błyskawicznej odpowiedzi na zadany cios udzielił Jakub Czarnuch. Pierwsze koty za płoty, zatem w drugiej części spodziewaliśmy się nie tylko walki, ale przede wszystkim bramek. I można powiedzieć, że obie strony spełniły nasze oczekiwania. W lepszych nastrojach z początkiem drugiej transzy byli gracze WKSu, po bramce Karola Gołębiewskiego w 30. minucie, lecz podobnie jak przed przerwą, tym razem Balkony odrabiają straty, a na listę strzelców spisał się Dawid Danisz. Zawodnicy obydwu drużyn walczyli o każdy skrawek murawy, zapędzając się od pola karnego do pola karnego. Jednakże tego dnia wygrał rozsądek i zachowawczy styl. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu, cenny punkt zgarnięty, choć w przypadku Wybrzeża Klatki Schodowej nie jest aż tak zadowalający. Trzeci remis z rzędu sprawił, że goście musieli zejść na czwarty szczebel ligowej drabiny i wraz z CAR LAB Ogniem i Szklanką rywalizować o miano trzeciego zespołu grupy B. MKS Balkony II na szóstym miejscu póki co może sobie wspominać widoki z czoła tabeli.

Ligota Phoenix – FC Sporting Zabrze  3:5 (1:4)

FC Sporting Zabrze nie dał się zatrzymać Ligocie Phoenix i pewnie zwyciężył 5:3 z niżej notowanym rywalem. Zabrzanie weszli w mecz z impetem obejmując prowadzenie już w 1. minucie. Strzelcem bramki był Bohdan Hrekov. Pomocnik dwanaście minut później asystował przy golu Andriija Solianyka, dzięki czemu goście podwyższyli przewagę. W 13. minucie chwilową nieuwagę przeciwnika wykorzystała Ligota, a dokładnie Rafał Zatoka, co podbudowało w pewnym stopniu „Feniksy”. Lecz tą część zawodów wieńczą tuż przed przerwą Solianyk i Danylo Denchyk. Podobnie jak na początku również drugą połowę z wysokiego C przypieczętował Sporting, a piątego gola dla ekipy lidera zdobył Volodymyr Makar. Gospodarze nie odpuszczali ciągle licząc na akcje umożliwiające odrobienie strat. I choć w 35. minucie Maciej Kajzer oraz w 37. Paweł Mrukwa minimalizują rozmiary porażki, to więcej w tym meczu „Feniksom” nie udało się ugrać. Ligota na pozycji dziesiątej, FC Sporting Zabrze z ośmiopunktowym zapasem bacznie pilnuje tronu grupy B.

Tokyo Drift – CAR LAB Ogniem i Szklanką  3:6 (0:3)

Wedle założeń z uśmiechami na twarzy swoje spotkanie zakończyli reprezentanci CAR LAB Ogniem i Szklanką ogrywając Tokyo Drift 6:3. Goście z Rudy Śląskiej wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego ruszyli do ataku, a na efekty nie musieliśmy długo czekać. Bramka Łukasza Zawolika w 2. minucie oraz Michała Kusza w 3. minucie otworzyły szczęśliwie pojedynek. Na kolejnego gola kazali nam czekać do 17. minuty, gdy piłkę do siatki skierował Mateusz Garbocz. Gospodarze bez pomysłu na grę obserwowali, jak rywale łatwo odnajdują się w ich polu karnym. W 30. minucie Jędrzej Bakalarz wpisuje się na listę strzelców, a trzy minuty później dołącza do niego ponownie Zawolik. Ostatni kwadrans to próba odważniejszego zaatakowania bramki przyjezdnych, bo na dobrą sprawę Tokyo nie miało nic do stracenia. Takie nastawienie przyniosło korzyści w 37. minucie, po honorowym trafieniu Wojciecha Kuli. Lecz i gościom ciągle było mało, wobec czego Dawid Leszków w 40. minucie znajduje futbolówce drogę do siatki. W 44. oraz w 50. minucie Filip Niejadlik i Daniel Żmuda dwukrotnie oszukują defensywę CAR LAB, ocierając jednocześnie łzy rozpaczy kolejnego odhaczonego na minus starcia. Remis Wybrzeża Klatki Schodowej pozwolił CAR LAB Ogniem i Szklanką awansować na trzeci schodek podium. Nic nie zostało jeszcze rozstrzygnięte, prawdziwa walka dopiero przed nami, a wraz z nią rosnące z meczu na mecz piłkarskie emocje.

FC Eagles – FC Astronauts  15:3 (8:1)

Z drugiego z rzędu zwycięstwa, i to dość pokaźnego, mogą cieszyć się zawodnicy FC Eagles. W niedzielnym popołudniowym spotkaniu łatwo odprawili w kosmos „Astronautów” deklasując ich aż 15:3. Całkowita dominacja „Orłów” była widoczna przez cały mecz. Znakomicie odnajdowali się w każdej strefie boiska pozwalając sobie na liczne, ofensywne akcje zakończone wysoką skutecznością. Najjaśniejszą postacią potyczki był autor pięciu bramek i trzech asyst, Jakub Pustelnik. Hat-trickiem popisali się Damian Beczek oraz Przemysław Lechowicz. Dwa gole i dwie asysty do puli dołożył Daniel Kędziora, jednego Daniel Sosgórnik, z kolei Piotr Oracz zakończył swój występ z bramką i trzema asystami. W obozie gości dwukrotnie Tymoteusz Boroń oraz raz Damian Sarkowicz umieścili piłkę w siatce. FC Eagles w dobrych humorach wraca do gry, by z ósmego miejsca móc powalczyć o skok do góry.

Scousers II – Finimondo  10:6 (5:4)

O tym, że Finimondo posiada potencjał nieraz zdążyliśmy się przekonać, lecz problem ostatniej w tabeli ekipy tkwi w tym, że nie potrafią go finalnie przełożyć na grę. W starciu z rezerwami Scousers ponownie staliśmy się świadkami tego, jak można wypuścić z rąk cenne punkty. Hat-trick Tomasza Uruskiego w ciągu dziewięciu minut błyskawicznie postawił Finimondo w roli faworyta. Nie zmieniła tego nawet bramka Konrada Gołuszki w 5. minucie. Po kwadransie gospodarze szybko zdołali odrobić straty golami Michała Krawczyka i Mateusza Chlebka. Przyjezdni nie zamierzali składać broni natychmiastowo odpowiadając strzałem Mateusza Szpary. Ponowne prowadzenie Finimondo zostało jednak przyćmione dwoma trafieniami Chlebka, sytuującymi Scousers w roli zwycięzców po zejściu do szatni. Na drugą połowę gracze w czerwono-żółtych trykotach podeszli do spotkania nieco bardziej skoncentrowani, co przekładało się na grę w polu oraz skuteczność. Bramka Pawła Goździńskiego tuż po przerwie dała gospodarzom kopa otwierając jednocześnie worek z kolejnymi dwoma golami Chlebka, jednym Gołuszki oraz Mateusza Grochli. Finimondo próbowało odkupić się trafieniami Szpary i Jakuba Wojciechowskiego, ale zabrakło już czasu i przede wszystkim tego ciągle poszukiwanego szczęścia. Drugi skład Scousers nierówną formę odkreśla triumfem, by z siódmego stanowiska myśleć o wdrapywaniu się po wyższych szczebelkach.

PKS Gołąb Ławki – Skład Węgla i Papy Katowice  10:2 (2:1)

Przed PKSem Gołąb Ławki podczas niezwykle udanej rundy wiosennej pojawiła się szansa walki o podium. Na chwilę obecną fotel wicelidera staje się szczytem siły rażenia ekipy z Ławek, aczkolwiek nie jest powiedziane, że mogą być w stanie zagrozić Sportingowi. Niemniej jednak należało się skupić na teraźniejszości, a tym samym trzeba było przygotować się do starcia ze Składem Węgla i Papy. PKS dominację podkreślił już w 1. minucie po golu Jakuba Jaworskiego. Goście nie przejęli się zbytnio zaistniałą sytuacją, próbując kontynuować swoje taktyczne założenia. Mądra gra umożliwiała skoncentrowanie się na poszczególnych aspektach, co z kolei utrudniało gospodarzom wykonanie zabójczych ruchów. Dopiero w 22. minucie Grzegorz Haśnik podwyższył skromne prowadzenie. Chwilę później strzelec pierwszej bramki niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, co jeszcze bardziej pomalowało spotkanie żywszymi barwami. Tym bardziej, gdy doszło do incydentu wskutek którego bramkarz PKSu z powodu kontuzji musiał opuścić murawę, a w jego miejsce wszedł gracz z pola. Wydawałoby się, że owe zdarzenie może przynieść gospodarzom kłopoty, ale nic bardziej mylnego. Wraz z gwizdkiem sędziego rozpoczynającym drugą odsłonę „Gołębie” zaatakowali rywala ze zdwojoną siłą. Osiem bramek, w tym hat-trick Sebastiana Krakowiaka, czy chociażby skompletowany później Jaworskiego, zagwarantowały drużynie zasłużony triumf. „Gołębie” z trzypunktową zaliczką nad CAR LAB Ogniem i Szklanką oraz Wybrzeżem Klatki Schodowej bacznie strzegą srebrnego medalu, tymczasem Skład Węgla i Papy Katowice bezpiecznie na dziewiątej pozycji.

Futsal Team – pauza

Tabela 2 Liga Grupa B – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1201802113338054
W W W W
2211443135657046
W W W W
320131688592940
P W W W
421114683661737
R R P P
5201127103515234
P W P W
62110388085-533
P W R W
7209477679-329
P R P P
820911097742328
P W W P
9208488185-428
P P P W
10208399395-227
R P W W
1121421558105-4714
P P W P
1220131664174-1106
R P R P
1320011966166-100-1
P P P P


Grupa C:

Nam Strzelać Nie Kazano – Falstart United  5:15 (1:7)

Krystian Kubat w pojedynkę zdemolował defensywę Nam Strzelać Nie Kazano. Jego dziesięć bramek przy wparciu kolegów zagwarantowało Falstartowi trzy punkty plasujące zespół na piątym stanowisku. Goście od pierwszej minuty narzucili rywalom warunki gry i do samego końca trzymali rękę na pulsie. Obok Kubata dwoma golami i dwoma asystami mógł pochwalić się Daniel Poloczek, dwa trafienia zdobył Adrian Siemianowski, z jednym występ zakończył Daniel Adamczyk. Ponadto cztery asysty zanotował Igor Darnowski. W szeregach NSNK najbardziej wyraźną postacią był Krystian Strózik, autor hat-tricka.

Vestra Vesteris – PKS Katoszony  6:5 (4:0)

Bliska wpadki po sobotnim spotkaniu z PKSem Katoszony była Vestra Vesteris. Jedyny zespół, który w obecnym sezonie nie zaznał smaku porażki, dopóki nie został skarcony przez Bonito Murcki. Wnioski po mocnym szoku były szybko wyciągnięte i przełożone na następną kolejkę, gdzie na efekty nie musieliśmy długo czekać. Czterobramkowe, pewne prowadzenie do przerwy, po trzech golach Karola Mierzwy i jednym Mateusza Piotrkowicza, stawiało Vestrę w roli zdecydowanego faworyta. Zgromadzona przewaga i wynikająca z niej pewność siebie chwilowo uśpiła defensywę gospodarzy, co postanowili wykorzystać gracze Katoszonów. Po zmianie stron Ayodele Olamide szybko strzeloną bramką dał kolegom sygnał do boju. Gdy dwie minuty później Michał Krzywda zdobył drugiego gola dla gości, w głowach graczy PKSu pojawiła się nadzieja na odwrócenie losów spotkania. Mecz wszedł na wyższy poziom w 41. minucie, po tym jak Krzywda minimalizuje rozmiar porażki zmieniając wynik na 4:3. Gospodarze zaskoczeni przebiegiem sytuacji w miarę szybko się ocknęli rzucając się do ataku. Na rezultaty nie czekaliśmy długo, bo sprawę w swoje ręce ponownie wziął duet Mierzwa – Piotrkowicz. Mając świadomość, że do końca widowiska pozostały dwie minuty, a nagromadzona przewaga była zbyt wielka, by zmienić stan rzeczy, Vestra zwolniła tempa stawiając na obronę wyniku. Innego zdania byli przyjezdni, którzy postanowili walczyć do ostatniego tchu. PKS wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności i pomimo goli Krzywdy w 49. minucie oraz Josepha Ezegwu w 50. punktów przeciwnikowi wyrwać się nie udało. Zabrakło czasu oraz szczęścia, a tego dnia sprzyjało ono Vestrze. Znakomity spektakl obfity w pokaz walki i charakteru nadal sytuuje Vesteris na czwartej lokacie, z kolei PKS Katoszony na miejscu szóstym.

Biksa – Victoria Katowice  1:5 (0:1)

W pojedynku dolnej części tabeli Victoria Katowice wygrała w jednostronnej potyczce z Biksą 5:1. Po skromnym prowadzeniu i bramce Kamila Surmacza w pierwszej połowie, w drugiej części gry katowiczanie wrzucili wyższy bieg i odważniej zaatakowali szeregi Biksy. Składne akcje oraz wysoka skuteczność dostarczyła nam kolejnych goli, a Victorii drugie z rzędu zwycięstwo. Na listę strzelców wpisali się: Alek Kubica, Bartłomiej Borowski, Tomasz Banaszak i Mateusz Jałocha. Dla Biksy honorowe trafienie zdobył Adrian Piernikarczyk. Pomimo porażki gospodarze na dziewiątym miejscu, wciąż oczko wyżej nad swoim katem.

FC Burgut – Bonito Murcki  4:5 (1:3)

Po dobrej passie FC Burgut zostaje zmuszony odcinać kolejne pechowe kupony. Po dwóch remisach z czołem tabeli, przyszła kolej na drugą z rzędu porażkę, tym razem z nie lada przeciwnikiem, bo samym liderem grupy C. Jednakże niech nas nie zmyli końcowy rezultat, gdyż podobnie, jak w starciu z Crazy Boys 24, również tutaj FC Burgut nieźle naprzykrzył się Bonito Murcki. Co więcej gospodarze już w 7. minucie objęli prowadzenie po golu Mehroja Haydarova. Bonito musiało czekać kwadrans, by celebrować pierwszą bramkę. W 16. minucie Kamil Rekowski nie tylko doprowadził do wyrównania, ale trzy minuty później przechylił szalę na korzyść swojego zespołu. Tuż przed przerwą Rafał Oszek dołożył trafienie do puli, dzięki czemu Bonito mogło zejść z murawy ze spokojną głową. Wraz z początkiem drugiej transzy zawodów goście kontrolowali tempo spotkania, a trzecia bramka Rekowksiego w 35. minucie oraz trafienie Sebastiana Kornasa w 37. minucie zapewniły ich o pewnym wydawałoby się trumfie. Jednak FC Burgut poddawać się nie zamierzał i wykorzystując chwilowe uśpienie rywali postanowił zaatakować z pressingu. Celny strzał Shahzoda Ahrorova oraz dwie kolejne bramki kompletujące hat-trick Haydarovi, podniosły dramaturgię wydarzenia i postawiły Bonito błyskawicznie na nogi. Ostatecznie liderowi udaje się dowieźć zwycięstwo do końca, choć było blisko sensacji. Siódmy w tabeli Burgut wciąż bez wygranej po następnym morderczym boju, lecz z przekonaniem, że hart ducha oraz wiara we własne możliwości są kluczem do stawienia czoła najsilniejszym. A w tym przypadku obcokrajowcom woli walki nie można odmówić.

Max Elektro Team – Crazy Boys 24  4:6 (1:3)

W jedynym niedzielnym starciu terminarz grupy C przygotował nam bitwę o fotel wicelidera pomiędzy Max Elektro Team a Crazy Boys 24. Wiadome było, że triumfator tego pojedynku będzie o krok od srebrnego medalu, a co za tym idzie, zapowiadała się niesamowita walka do ostatnich kropli potu. Zawodnicy nie zawiedli naszych oczekiwań i już od pierwszych minut zademonstrowali nam kawał świetnego futbolu. O tym, jak zacięty pojedynek stoczyli mogła świadczyć pierwsza bramka, strzelona dopiero po kwadransie gry. Jej autorem był Sebastian Kuchta, który wykorzystując podanie Marcina Sularza dał prowadzenie Max Elektro. Ta sytuacja najwidoczniej podziała na rywali niczym płachta na byka, bo w następnych minutach to oni przejęli inicjatywę. W 21. minucie Sebastian Gajdzik przywrócił remisowy stan, dając tym sam nadzieje kolegom na uzyskanie korzystnego rezultatu. Gdy w 22. minucie do bramki trafił Paweł Pluszke, a tuż przed przerwą Paweł Ochojski, Crazy Boys na drugą połowę wyszli z jeszcze większą determinacją. Prowadzenie po zmianie stron podwyższyli ponownie Gajdzik i dwukrotnie Pluszke, kompletując jednocześnie swojego kolejnego w karierze hat-tricka. Gospodarze, pomimo sporej straty, rzucili się do odrabiania wyniku, lecz ciężko było sforsować defensywę gości. Gole Sebastiana Pałasza, Artura Purzyńskiego, czy Artura Przybyłowskiego były ostatnimi aktami walki podjętej przez Max Elektro. Zabrakło czasu, by dogonić rywali, wobec czego mecz na szczycie kończy się czempionatem Crazy Boys 24. Nowy wicelider traci do Bonito tylko dwa punkty, tyle samo co od swojego niedzielnego oprawcy dzieli Max Elektro.

FC Gwiazda Borki II – pauza

KS Silesia II Katowice – pauza

Tabela 2 Liga Grupa C – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
12017121474710052
W W W W
2201523115684747
W W W W
3211434126537345
W P P W
4191171143737040
W P W W
5191225117694838
P W R W
619937127656230
R P P W
720621275134-5920
P P R W
82062128796-919
P P P P
919601359138-7918
W W W P
1020101943161-1183
P P P P
1120011958209-1511
P P P P
1219111710366370
W P P P
13124084465-210
P P P P