2 LIGA: Czas na zimową przerwę. Podsumowanie ostatniej kolejki rundy jesiennej

Pierwszy etap rozgrywek na najniższym szczeblu Katowickiej Ligi Szóstek dobiegł końca. Choć na dobrą sprawę całkowicie za zamkniętą można uznać grupę B i C, ponieważ grupa A opuści swoją kurtynę dopiero po rozegraniu zaległego spotkania na szczycie pomiędzy No Name Team a Gladiators II Club Ju. Niemniej jednak możemy podsumować 13. kolejkę zmagań, którym towarzyszyła prawdziwie zimowa aura, jak i emocje powodujące podwyższenie temperatury poszczególnych spotkań. W każdej z grup doszło do hitów w górnej części tabeli, gdzie piłkarze walczyli do ostatnich minut o końcowy wynik. Wiele bramek, niesamowite dramaturgie i rywalizacje, które zostawiają sporo znaków zapytania przed rundą wiosenną. Zaplecze katowickich zmagań udowodniło, że potrafi zaserwować nam futbol na wysokim poziomie. O tym, jak wyglądało zamknięcie pierwszej części sezonu w 2 lidze dowiemy się z poniższego podsumowania…


Grupa A:

NASHIVKATOWICE – FC Wódka Juniors  3:2 (0:1)

Piłkarskie batalie grupy A drugiej ligi rozpoczęliśmy bardzo wyrównanym pojedynkiem pomiędzy NASHIVKATOWICE a FC Wódką Juniors. Międzynarodowe ekipy rzuciły się do ataku od pierwszych minut gry raz po raz szukając okazji do zdobycia bramki. Jako pierwszemu dopiero w 22. minucie udało się pokonać golkipera gospodarzy Mateuszowi Woźniakowi, dzięki czemu to FC Wódka schodziła do szatni w lepszych nastrojach. Po zmianie stron Ukraińcy nieco przycisnęli rywala, lecz brakowało skuteczności, by zmienić stan meczu. Gospodarze swoje szczęśliwe chwile, a właściwie cztery szczęśliwe minuty znaleźli po czterdziestu minutach grania. Architektem comebacku stał się Roman Balicki, który najpierw asystował Volodymyrowi Okrushko i Vadymowi Morozowi, by następnie samemu przypieczętować cenne trzy punkty. Goście zaskoczeni przebiegiem spotkania próbowali odrobić straty, lecz trafienie Luisa Castillo w 47. minucie jedynie otarło łzy porażki. FC Wódka Juniors niestety zamyka rundę jesienną bez zwycięstwa i z jednym tylko punktem obstawia przedostatnie miejsce w tabeli, z kolei NASHIVKATOWICE powędrowało na siódmą lokatę.

Kopacze Złapanki – Falcons  1:2 (0:0)

Niezwykle istotnym dla Falcons było starcie z kolejnym rywalem z czoła tabeli, pukającymi do drzwi podium Kopaczami Złapanki. Kopacze nie mieli dobrego startu w sezon, ale z biegiem czasu zaczęli nas zaskakiwać świetnymi występami, które z tygodnia na tydzień podrzucały ekipę na wyższe lokaty. Falcons natomiast ruszyli z impetem przez dłuższy czas pilnując tronu grupy A. Dwie wpadki sprawiły, że „Sokoły” zostały zrzucone na fotel wicelidera i aby utrzymać tę posadę muszą zbierać każde punkty, by dotrzymać kroku pierwszemu No Name Team. Po pierwszej bezbramkowej połowie rywalizacja z Kopaczami zaczęła potęgować emocje czyniące z tego spotkania istną dramaturgię. Chwili ulgi dostarczył w 32. i 34. minucie Mateusz Pacek dając prowadzenie gościom. W 37. minucie Grzegorz Nowak strzelił bramkę kontaktową przywracającą Kopaczom nadzieje na wywalczenie korzystnego rezultatu. Nerwówka towarzyszyła zawodnikom do ostatnich minut, lecz koniec końców to Falcons wytrzymują wojnę nerwów i schodzą z murawy z trzema punktami. Drugie miejsce podium utrzymane, jednak sytuacja na czole tabeli całkowicie rozstrzygnie się w najbliższą niedzielę, bowiem zaległy mecz czeka No Name Team oraz Gladiators II Club Ju. Co prawda układ w tabeli niczego nie powinien zmienić, ale może zadecydować o jeszcze bardziej wyrównanej walce o koronę grupy A.

Golden Lions – F.C. Pawiak Sosnowiec  6:3 (3:0)

Z nadzieją na triumf w ostatniej kolejce wyszli na boisko gracze sosnowieckiego F.C. Pawiak. Jednak Golden Lions nie mieli zamiaru okazywać litości niżej notowanemu rywalowi bezlitośnie pakując trzy bramki w pierwszej części gry. W drugiej odsłonie gospodarze pewni zwycięstwa pozwolili gościom na odrabianie strat. Przespany początek spotkania niestety odbił się czkawką i po wyrównanej potyczce oraz wszelakich próbach przewaga „Złotych Lwów” tego wieczoru była zbyt duża, by przechylić szalę na swoją korzyść. Damian Wiatr (jeden gol i trzy asysty) oraz Tomasz Jężak (dwie bramki i jedna asysta) po raz kolejny stają się bohaterami zwycięstwa, w przypadku przyjezdnych dwoma celnymi strzałami mógł się pochwalić Adrian Nowiński. Pawiak, obok FC Wódki Juniors, z jednym punktem na koncie zamyka ligową stawkę, a Golden Lions półmetek sezonu kończą na ósmej lokacie.

Gladiators II Club Ju – FC Dream Team  7:6 (2:1)

Drugim hitem grupy A była konfrontacja drużyn zajmujących miejsca w górnej części tabeli i ciągle wliczających się do gry o podium. Gladiators II Club Ju skrzyżował miecze z FC Dream Team, który po fenomenalnym starcie w sezon zaczął po drodze gubić punkty wyrzucające młodą ekipę poza podium. Już po pierwszym gwizdku sędziego spotkanie cechowało się wysokim pressingiem i wymianą ciosów. Dopiero po kwadransie gry mogliśmy obejrzeć bramkę Temura Nabijonova otwierającą to emocjonujące widowisko. Chwilę później wynik dla gospodarzy podwyższył Heldinho Rodriguez, a w 20. minucie trafienie kontaktowe zapisał na swoim koncie Karol Kowalczyk. Zacięta pierwsza część, zakończona niewielką przewagą Gladiators II Club Ju, tylko zwiastowała jeszcze większą dramaturgię po zmianie stron. Gdy Kacper Piorun tuż po przerwie doprowadził do wyrównania „Gladiatorzy” natychmiastowo rozpoczęli masowy atak. Głównym bohaterem tej odsłony był Heldinho, który do swoich statystyk dorzucił jeszcze bramkę oraz trzy asysty. Goście nie odpuszczali, własne wyczyny powtórzyli między innymi wspomniany Piorun i Kowalczyk, lecz tego wieczoru szczęście dopisywało gospodarzom. Kilka udanych interwencji Abdulelaha Murshida ratowało jego zespół z opresji, natomiast gol Denysa Zharikova dosłownie w ostatniej minucie batalii rzutem na taśmę przypieczętował trzy punkty gospodarzom. Gladiators II Club Ju dzięki wygranej niezmiennie pilnuje trzeciego miejsca i mając w zanadrzu zaległy mecz z No Name Team może jeszcze nieźle zagrozić pozostałej dwójce w następnej rundzie. Tymczasem FC Dream Team po jakże walecznej postawie i okazaniu charakteru drugą część sezonu rozpocznie z piątego miejsca. 

Dziki Ligota – FC Załęże  1:5 (0:2)

Hat-trick Mateusza Łągiewki oraz dwie bramki Oskara Chałupki przerwały serię trzech porażek z rzędu i poprowadziły FC Załęże do pewnej wygranej nad Dzikami Ligota. Dwubramkowa przewaga z pierwszej połowy została podwyższona w drugiej odsłonie, pozwalając rywalowi jedynie na trafienie honorowe. FC Załęże kontrolowało przebieg spotkania, napędzało jego tempo, co jednak nie wpłynęło na układ w tabeli. Goście wciąż zajmują szóste miejsce, zaś Dziki w następnym roku uderzą z jedenastej lokaty.

KM Katowice – FC Internationale  3:2 (1:1)

Potyczki w grupie A zamknęło niezwykle emocjonujące i nerwowe widowisko, które zesparowało ze sobą KM Katowice i FC Internationale. Idealnie, niczym marzenie, pojedynek rozpoczęli goście po golu Rostyslava Fahni już w 2. minucie. KM odpowiedzi udzielił po kwadransie gry, a podanie Patryka Sikory wykorzystał Piotr Ryndak. Remis zakończył wyrównaną bitwę, która po zmianie stron zamieniła się w prawdziwą ostrą batalię. Wraz z upływem czasu sędzia w ten mroźny wieczór musiał studzić gorące głowy graczy drużyny przyjezdnych, a całemu wydarzeniu zaczęła towarzyszyć sportowa agresja. Gdy w 36. minucie Ryndak po raz drugi trafia do siatki, po asyście Sikory, mecz wszedł na wyższe obroty. W 42. minucie do wyrównania doprowadził Vasyl Belzetskyi i zawody rozpoczęły nam się na nowo. Piłkarze nie ustępowali, na każdym skrawku murawy walczyli o piłkę, a przy tym szukali jedynej akcji mogącej rozstrzygnąć rywalizację. W 49. minucie sam Ryndak bierze na siebie odpowiedzialność i świetnym zagraniem do Bartosza Gajdzika staje się współautorem bramki decydującej o finalnym triumfie KMu. Katowicki team zwycięża po raz piąty z rzędu i podskakuje na dziewiąte miejsce, o oczko wyżej od swojego niedzielnego konkurenta.

No Name Team – pauza

Uwaga: Z uwagi na zaległe spotkanie pomiędzy No Name Team z Gladiators II Club Ju w niedzielę 19 grudnia  runda jesienna grupy A formalnie jako jedyna nie zostaje jeszcze zamknięta. Ponadto wynik tej rywalizacji z pewnością zweryfikuje dalsze losy pierwszej trójcy, co tylko spotęguje emocje w rundzie rewanżowej.

KLASYFIKACJA STRZELCÓW Grupy A

Po 13. kolejkach najlepszym strzelcem grupy A został Patryk Wojda z No Name Team. Pomocnik zdobył aż 32 bramki. Tuż za nim, z 25 golami, biegnie jego kolega z zespołu, Mateusz Muller. Peleton zamyka napastnik Gladiators II Club Ju, Temur Nabijonov, który zanotował 21 trafień. Warto uwzględnić, że No Name Team oraz Gladiators II Club Ju muszą rozegrać jeszcze zaległy pojedynek, co automatycznie może zmienić liczbę dotychczasowych statystyk wymienionych graczy.

Tabela 2 Liga Grupa A – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
12421211914314865
W W W W
22421121616110064
W P W W
3241626117863149
P P W P
4241437110803045
W W W W
5241329135963941
P P P P
62413110115734240
P P P W
724131101221071540
W W W P
8241221096712537
W W W W
924741379105-2625
W P R P
1024811580130-5022
W W P P
1124402046144-989
W W P P
1224122153214-1615
P P R W
1324212140135-950
P P P P

 

Grupa B:

FC Ogniem i Szklanką – S.W.I.P. Katowice  3:3 (2:2)

Ostatnią już kolejkę w grupie B zainaugurowaliśmy dwoma sobotnimi spotkaniami. Co więcej, oba okazały się solidnymi pojedynkami, gdzie losy drużyn ważyły się do ostatnich minut. W pierwszym z nich weszły w szranki kadry FC Ogniem i Szklanką oraz S.W.i.P. Katowice. Teoretyczne i praktycznie z perspektywy czasu mecz zestawiający zespoły przeplatające podczas rundy jesiennej dobre widowiska tymi słabymi. Konfrontacja, w której ciężko było wyłonić faworyta i można powiedzieć, że zwycięzcy nie wyłoniliśmy, bowiem spotkanie zakończyło się trzybramkowym remisem. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, gdy Adam Laga po dwunastu minutach dwukrotnie pokonał golkipera FCOiS. Zuchwały wyczyn napastnika S.W.i.P. widocznie rozwścieczył gospodarzy, którzy natychmiast ruszyli do odrabiania strat, jakby czekali wręcz na ruch ze strony przeciwnika. W 18. minucie Kamil Kasiński zdobył bramkę kontaktową, by trzy minuty później idealnie dograć piłkę do Dominika Aleksy. Remis do przerwy jeszcze bardziej zwrócił uwagę na to wydarzenie, gdyż ciekawość poznania jego triumfatora z biegiem czasu coraz bardziej potęgowała. Walka toczyła się na każdym fragmencie boiska, a ekipy pragnęły z przytupem zakończyć połowę sezonu. Gdy w 44. minucie Aleksa zrehabilitował się koledze, wyłożył Kasińskiemu futbolówkę, ten nie mógł zmarnować swojej szansy i podanie zamienił na gola dającego prowadzenie gospodarzom. Lecz do końca meczu pozostało jeszcze trochę czasu, który w pełni wykorzystał Laga automatycznie kompletując hat-tricka. Strzał rywala w 48. minucie uratował S.W.i.P cenny punkt i tym samym przyjezdni bezpiecznie osiedli się na dziewiątej lokacie. Z kolei FC Ogniem i Szklanką po kilku wpadkach ostatecznie uplasowali się na siódmym miejscu. Było podium, aczkolwiek chwilami słabsza dyspozycja teamu z Rudy Śląskiej niestety troszeczkę zrzuciła grających przyjemny dla oka futbol debiutantów rozgrywek.

MKS Balkony II – FC Eagles  4:3 (1:1)

Drugim sobotnim starciem, podczas którego do ostatnich minut nie było nam dane poznać zwycięzcy była rywalizacja rezerw MKSu Balkony z FC Eagles. Zespoły z górnej części tabeli przystąpiły do spotkania niezwykle zmotywowane, co było zauważalne od pierwszych minut. Worek z bramkami rozwiązał w 9. minucie napastnik MKSu, Arkadiusz Bywalec. Lecz minutę potem Andrzej Dors szybko doprowadził do wyrównania i potyczka rozpoczęła nam się na nowo. Plac gry zamienił się w istną batalię, gdzie nikt nie odstawiał nogi, a wylane krople potu w mroźnym klimacie były zauważalne na twarzach zawodników. Do przerwy nie zobaczyliśmy już żadnej bramki, ale to nie oznaczało, że po zmianie stron również nie będziemy mogli ujrzeć cieszynek któregoś z graczy. Mecz niesamowicie wyrównany, obie ekipy mądrze rozgrywały piłkę co jakiś czas stwarzając zagrożenie w polu karnym rywali i dopiero w 40. minucie Wojciechowi Zającowi udało się przełamać mur obronny „Orłów”. Wyczyn kolegi chwilę później po raz drugi tego dnia powtórzył Bywalec, dzięki czemu Balkony zwycięstwo miały praktycznie w kieszeni. Co więcej przy dwóch bramkach swój udział miał Tyberiusz Serwicki. Jednakże goście nie zamierzali składać broni i w ostatnim meczu kolejki zdecydowali się boleśnie uderzyć. Trafienie Piotra Oracza w 42. minucie oraz Damiana Beczka w 43. całkowicie odmieniły losy spotkania przywracając nadzieje „Orłom” na korzystny wynik. Gdy wydawało się, że obie ekipy podzielą się punktami, w 48. minucie Patryk Koschny bezczelnie wyrywa z rąk przeciwnika trudem odzyskane punkty. Drugi skład MKSu Balkony rzutem na taśmę pokonuje FC Eagles, wobec czego końcówkę rundy jesiennej wieńczy w dobrym stylu na czwartym miejscu, z szansą powalczenia w przyszłej rundzie o podium. Natomiast piłkarze w biało-niebieskich koszulkach z szóstej pozycji będą starali się nadrobić straty i na wiosnę zaatakować konkurentów z jeszcze większą siłą.

Tokyo Drift – FC Astronauts  2:2 (2:0)

Z górnych partii tabeli przenieśmy się na dół drabiny grupy B, gdzie niedzielny harmonogram otworzyło Tokyo Drift i FC Astronauts. Biorąc pod uwagę statystyki w lepszej sytuacji znajdowali się gospodarze i po pierwszej połowie wywiązali się z przypisanej im roli. Gole Martyna Roga oraz Olafa Szapke dały Tokyo skromne prowadzenie. „Astronauci” mając za sobą niezbyt udaną rundę w przerwie meczu powiedzieli sobie „Dość!” i na drugą odsłonę wyszli z wiarą w siebie. O tym, że wiara czyni cuda mogliśmy się przekonać chwilę później, gdy Ryszard Domagała i Szymon Skubisz w szybkim tempie zdołali odrobić straty. Mały hit tabeli stał się zaciętym pojedynkiem, który definitywnie zakończył się podziałem punktów. Okazje na gole były, lecz zabrakło skuteczności i szczęścia. Tokyo Drift zamyka jesień na jedenastym miejscu, a FC Astronauts oczko niżej od swojego niedzielnego rywala.

Wybrzeże Klatki Schodowej – FC Sporting Zabrze  1:3 (1:2)

Na bitwę Wybrzeża Klatki Schodowej ze Sportingiem Zabrze czekaliśmy całą rundę. I dopiero w 13. kolejce zespoły na szczycie tabeli zostały ze sobą skonfrontowane. WKS w świetnym stylu i dość niespodziewanie rozpoczął sezon przez dłuższy czas okupując fotel lidera. Lecz wpadki sprawiły, że młoda drużyna została zrzucona z tronu, a korona zdecydowanym akcentem została odebrana przez Sporting. Od tej pory podopieczni Przemysława Smolaka podbijali ligę umacniając się na pierwszym miejscu podium. Długo wyczekiwany pojedynek miał zweryfikować rzeczywistość oraz potencjał obydwu zespołów. Z wysokiego C w widowisko weszli goście, pakując gospodarzom bramkę już 2. minucie meczu za sprawą Volodymyra Makara, któremu asystował Bohdan Hrekov. Ten sam duet podwyższył wynik w 23. minucie, ale tym razem do siatki trafił Hrekov. WKS zdołał odpowiedzieć tuż przed przerwą trafieniem Roberta Segi. W drugiej części gry starcie stało się bardziej wyrównane, a jedynego gola w 34. minucie strzelił po raz drugi Hrekov. Gospodarze z charakterem i zadziornością próbowali zagrozić bramce gości, jednakże szczelna defensywa i udane interwencje golkipera przyjezdnych zapobiegały utracie prowadzenia. Sporting Zabrze w pełni zasłużenie zwycięża potwierdzając swoje mistrzowskie aspiracje i z ośmiopunktową przewagą nad Wybrzeżem Klatki Schodowej stał się samodzielnym dyktatorem grupy B. Z kolei gracze WKSu wciąż zajmują fotel wicelidera, aczkolwiek na ich błędy w rundzie wiosennej czyha kilka zespołów. Zwłaszcza depczące im po piętach „Gołębie” z Ławek, mające za sobą udane rozgrywki oraz rezerwy MKSu Balkony. Zapowiada się niezwykle interesująca walka o podium do ostatnich kropli krwi.

Futsal Team – Finimondo  13:3 (6:0)

Sześć bramek Łukasza Bartola oraz cztery gole i pięć asyst Mateusza Stasia sformalizowały wysokie zwycięstwo Futsalu Team nad ostatnim Finimondo. Gospodarze bez żadnych problemów narzucili rywalowi własne warunki, zawłaszczając sobie cały plac gry. Pressing oraz dynamiczne rozprowadzanie ataków gwarantowały skuteczność i pogrążanie defensywy przyjezdnych. Najlepszy zawodnik Finimondo – Jakub Wojciechowski – co prawda w pojedynkę losów meczu nie zmieni, ale przynajmniej zanotował dwa trafienia pozwalające mu cieszyć się z miana najskuteczniejszego strzelca grupy B. Futsal Team w dobrym stylu żegna się z końcówką tego roku i jeżeli podobnie wejdą w wiosenne rozgrywki, wówczas mogą stać się niewygodnym przeciwnikiem dla pozostałych zespołów.

Ligota Phoenix – Scousers II  7:9 (4:4)

Niedzielny terminarz grupy B w mroźnych warunkach zamykały składy Ligoty Phoenix oraz rezerw Scousers. Zważywszy na przepaść punktową pomiędzy zespołami nie spodziewaliśmy się tak świetnej rywalizacji okraszonej wieloma bramkami. Praktycznie w tym spotkaniu mieliśmy wszystko: dynamiczną, ofensywną grę, mnóstwo goli, w tym również bramki samobójcze, kartki oraz emocje podwyższające wraz z upływem czasu temperaturę tego niezwykłego spektaklu. Gdy po kwadransie gry trzybramkowe prowadzenie objęli Scousers, urażona ambicja Ligoty sprawiła, że goście nie mając nic do stracenia rzucili się do ataku. Zmiana nastawienia przyniosła efekty w postaci goli, dzięki czemu zawodnicy do przerwy w ostatecznym rozrachunku schodzili przy stanie 4:4. Po zmianie stron tym razem gospodarze objęli prowadzenie, które dość szybko znów zamieniło się w remis, a w późniejszym czasie pałeczkę zaczęli przejmować „Żółto-czerwoni”. Pojedynek wkroczył na wyższy poziom, a piłka błyskawicznie przechodziła z jednego pola karnego na drugie. Dramaturgię w 48. minucie i jednocześnie kropkę nad „i” postawił Mateusz Chlebek, zdobywając tym samym hat-tricka oraz dając gościom jakże ciężko wywalczone trzy punkty. Obok niego wybitną postawą mógł się poszczycić Tomasz Peteja, autor trzech goli i dwóch asyst. W przypadku „Feniksów” ich najlepszym na boisku zawodnikiem był Robert Kubat, któremu zapisano na konto również trzy bramki oraz asystę. Ligota po trudnym boju niezmiennie na miejscu dziesiątym, z kolei Scousers II drzwi rundy jesiennej zamykają na piątej lokacie.

PKS Gołąb Ławki – pauza

KLASYFIKACJA STRZELCÓW Grupy B

Konta zawodników ubiegających się o koronę króla strzelców grupy B są nieco uboższe, aniżeli w pozostałych drugoligowych kręgach. Najlepszym zmysłem snajperskim wykazał się Jakub Wojciechowski, który z 19 golami w puli co ciekawe reprezentuje ostatnie w tabeli Finimondo. Pomocnikowi łeb w łeb towarzyszy Bartosz Jasiulek z PKSu Gołąb Ławki, mając 17 bramek oraz autor 16 trafień, Łukasz Bartol występujący w Futsal Team. 

Tabela 2 Liga Grupa B – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1242103140439763
P W W W
2241743153728155
W W W W
3241527110743647
W P W R
4241437126586844
W R W W
52412111116823437
P W W W
62411498789-237
P P P P
7241031192112-2033
W P P P
8249411109117-831
P P W R
9248511100112-1229
P R P P
1024104108194-1329
W P P P
1124621679121-4220
P W P W
12244317111194-8315
W W P W
1324112273209-1361
P W P P

Grupa C:

Vestra Vesteris – Biksa  21:3 (10:1)

Vestra Vesteris jako jedyna drużyna w grupie C nie tylko zanotowała najwięcej remisów, ani nie zaznała żadnej porażki, ale co więcej przekroczyła liczbę stu strzelonych bramek. Taki bilans z pewnością zagwarantowało debiutantowi pokaźne i bezlitosne sobotnie zwycięstwo nad Biksą. Osłabieni kadrowo goście byli całkowicie bez szans wobec mocnej ofensywy Vestry.  Hat-trick Marka Piernikarczyka to jedyny pozytyw gry ekipy Biksy. Vestra całkowicie zdominowała plac gry urządzając sobie totalny festiwal strzelecki. Najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem gospodarzy był Cyprian Heising, autor siedmiu bramek i jednej asysty. Oprócz niego hat-trickiem popisał się Tobiasz Krawczyk i Mateusz Kaczmarowski, cztery bramki na własne konto dopisał Mateusz Piotrkowicz, natomiast Karol Mierzwa pięciokrotnie asystował kolegom. Vestra Vesteris niepozornie rozpoczęła drugoligowe zmagania z tygodnia na tydzień sukcesywnie wspinając się po ligowej drabinie. Aż w końcu zasiadła na trzecim szczeblu i z tego miejsca swobodnie może w rundzie wiosennej spoglądać w kierunku szczytu tabeli. Biksa z problemami i grą w kratkę na miejscu dziewiątym.

FC Burgut – Nam Strzelać Nie Kazano  20:2 (11:0)

Finisz rundy pozytywnie i w świetnym stylu zamykają zawodnicy FC Burgut, którzy kontynuują passę czterech zwycięstw z rzędu. Po zaskakującej wygranej z Falstartem United końcówkę tegorocznych występów akcentują pogromem nad Nam Strzelać Nie Kazano, deklasując ostatniego w tabeli rywala aż 20:2. Cóż można więcej powiedzieć? Gospodarze nabrali wiatru w żagle i od kilku kolejek nie potrafią się zatrzymać, ciągle będąc na fali. Przy takiej grze siódma pozycja może okazać się idealnym pasem startowym w następnym roku. A jeżeli Hassan Xamidov, strzelec dwóch bramek i kreator ośmiu asyst, czy Bakhromjon Sobirjonov (sześć goli i jedna asysta) oraz Jaloliddin Solijonov (pięć bramek i dwie asysty) będą w takiej znakomitej formie, pewne jest, że ten zespół jeszcze namiesza w szykach drużyn z czoła tabeli.

Crazy Boys 24 – Energia United  7:3 (5:2)

Walki o medale nie odpuszczają Crazy Boys 24, a wygrana nad Energią United tylko przybliżyła gospodarzy do ligowych schodków. Hat-trick Roberta Gajdzika oraz dwa gole i asysta Łukasza Chrzanowskiego w głównej mierze były motorem napędowym „Szalonych Chłopców”. I choć po dziewiętnastu minutach na tablicy wyników mieliśmy wyrównane 3:2, to chwilę później boiskowa rzeczywistość zweryfikowała stan rzeczy. Gospodarze trzymali rękę na pulsie skutecznie się broniąc, ale i wykorzystując stwarzane sytuacje podbramkowe. Energia United na dziesiątej lokacie, z kolei Crazy Boys 24 na czwartym miejscu, lecz punktowo zrównało się z trzecią Vestrą i wraz ze swoim rywalem tracą do wicelidera dwa oczka.

Max Elektro Team – Falstart United  5:2 (2:2)

W genialnym stylu jesienne rozgrywki kończy Max Elektro Team. Cudowny wstęp zwieńczony dotykiem fotelu lidera, rozwinięcie, w którym pojawiło się kilka problemów, które zniknęły w końcowym etapie ligowych potyczek. Tak pokrótce można opisać losy doświadczonej ekipy gospodarzy. Utracony szczyt tabeli szybko został przywrócony, a zwycięstwo nad Falstartem United tylko podkreśliło siłę Max Elektro. Choć trzeba przyznać, że Falstart nie zamierzał dać się łatwo ograć, mało tego, sam po kwadransie gry objął prowadzenie po dwóch bramkach Krystiana Kubata. Max Elektro odpowiedziało trafieniami Konrada Niedbały oraz Artura Purzyńskiego. Druga połowa to przejęcie inicjatywy przez gospodarzy. Dzięki kolejnym dwóm golom Purzyńskiego oraz trafieniu Patryka Bawołka przypieczętowują zamknięcie pierwszej fazy sezonu ważnym triumfem. Falstart United miał dobrą passę, jednakże w pewnym momencie została zachwiana i z trzeciego miejsca podium zrzuciła debiutancką drużynę na piątą lokalizację. Max Elektro tymczasem powróciło, by odzyskać utraconą koronę, którą na chwilę obecną z trzypunktową przewagą na głowie nosi Bonito Murcki. Zapowiada się ciekawa batalia na szczycie pomiędzy kilkoma zespołami, gdzie nic nie jest jeszcze przesądzone.

FC Gwiazda Borki II – Victoria Katowice  3:6 (0:2)

Ósma w tabeli druga kadra Gwiazdy Borki nie imponuje formą również na zapleczu. Gra w kratkę sprawia, że rywale szukają swoich szans, by pokonać doświadczonych zawodników. W ostatniej kolejce ten wyczyn udał się debiutującej Victorii Katowice, która odniosła trzeci ligowy czempionat w tym sezonie. Pierwsze pół godziny to gra pod dyktando gości prowadzących już 3:0, dopiero w późniejszym czasie Borki rzuciły się do odrabiania strat. Niemniej jednak przewaga Victorii sprzed przerwy została powiększona w dalszych losach spotkania, co w efekcie sprawiło, że przyjezdni zeszli z boiska w lepszych humorach. Na oklaski zasługuje z pewnością Tomasz Banaszak wpisując się trzykrotnie do protokołu sędziego oraz z jednym golem i trzema asystami Mateusz Jałocha. W przypadku Gwiazdy pozostaje wierzyć, że forma, jaka towarzyszyła pierwszemu składowi w poprzednim sezonie powróci w etapie rewanżowym i przy tym dotknie również rezerw.

Bonito Murcki – PKS Katoszony  5:0 (walkower)

Pierwsze miejsce Bonito Murcki oraz szósta lokata PKSu Katoszony to końcowy układ tabeli po zweryfikowanym w niedzielę wyniku, jakim był walkower przyznany dla Bonito. PKS dopiero w końcówce zaczął borykać się z pewnymi problemami, które zrzuciły z podium niezwykle ambitną drużynę. Miejmy nadzieję, że na wiosnę jeden z faworytów stanie na nogi i z przytupem rzuci się do walki o szczyt tabeli.

KS Silesia II Katowice – pauza

KLASYFIKACJA STRZELCÓW Grupy C

Najlepszym strzelcem grupy C w rundzie jesiennej został Krystian Kubat reprezentujący Falstart United. Napastnik dla swojej drużyny zdobył 31 bramek. Nieco mniej, bo 25 goli, ex aequo do swojej puli dołożyli Paweł Pisarczyk z Energii United oraz Mateusz Piotrkowicz z Vestry Vesteris. Wyżej wymienionej trójce z 24 trafieniami depcze po piętach czwarty napastnik indywidualnej stawki, Michał Krzywda z PKSu Katoszony.

Tabela 2 Liga Grupa C – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
12320121715311861
W W W W
2231571169789152
W W W W
3231634140568451
P W W W
4231625123784550
W P W P
5231427140954544
P W P W
6231139150856536
P P W W
723821388144-5625
R W W P
823801580162-8224
W P W P
923721495108-1322
P W P P
1023112170230-1604
P W P P
1123102256189-1333
P P P P
12231111110386170
P P P P
13124084465-210
P P P P