2 LIGA: Falcons remisują z FC Dream Team w meczu na szczycie. FC Sporting Zabrze nowym liderem grupy B

Poza zmaganiami w pierwszej lidze pozostały nam jeszcze rozgrywki drugoligowe. I wraz ze zbliżającym się powoli zakończeniem rundy jesiennej emocje na „hetmanowskich” boiskach przybierają na sile. W grupie A  FC Dream Team po wyrównanym starciu staje się pierwszą ekipą, która urywa punkty „Sokołom”. W grupie B porażka Wybrzeża Klatki Schodowej sprawia, że na loży lidera usiedli piłkarze zabrzańskiego Sportingu. Świetny występ notuje także S.W.I.P. Katowice idąc cios za ciosem w meczu z rezerwami MKSu Balkony. Tymczasem na podwórku grupy C sensacyjny comeback zaliczają reprezentanci Nam Strzelać Nie Kazano zdobywając pierwszy punkt w sezonie, a nasze oczy w głównej mierze były zwrócone na hitowy pojedynek PKSu Katoszony z Max Elektro Team. O tym, kto wygrał i jak potoczyły się losy pozostałych drużyn 2 ligi, już w podsumowaniu 10. kolejki…


Grupa A:

FC Wódka Juniors – Kopacze Złapanki  1:3 (0:2)

Grzegorz Nowak został bohaterem pojedynku pomiędzy FC Wódką Juniors a Kopaczami Złapanki. Jego dwie bramki i jedna asysta zagwarantowały Kopaczom dobrą passę szóstego meczu bez porażki. Istotnym elementem potyczki było dwubramkowe prowadzenie do przerwy, które i tak dość późno zyskali goście. Po zmianie stron zaciętej rywalizacji był ciąg dalszy, w efekcie czego ekipy strzeliły tylko po jednym golu. Dla gospodarzy trafienie kontaktowe w 40. minucie zdobył Nahuel Cassinari Blanco, z kolei pewne trzy punkty przyjezdnym zapewnił w końcówce Tomasz Nabiałkowski. Kopacze nadal na szóstym miejscu, niemniej krok po kroku kierują się myślami ku górnej części tabeli.

F.C. Pawiak Sosnowiec – Dziki Ligota  2:6 (1:0)

Mały hit grupy A. Sosnowiecki F.C. Pawiak skrzyżował rękawice z ostatnimi Dzikami Ligota i nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że te ekipy nie odniosły w bieżącym sezonie ani jednego zwycięstwa. Dlatego to spotkanie miało rozstrzygnąć, kto okaże się lepszy i powędruje na wyższe szczeble ligowej tabeli. Po pierwszej połowie szczęście sprzyjało gospodarzom, skromnie prowadzącym do przerwy. Lecz druga transza należała już do Dzików. W niesamowitym stylu doprowadzili najpierw do wyrównania, by potem z biegiem czasu wypunktować debiutantów. Koniec końców wzorowa gra obrońców z Ligoty – Macieja Kroka (dwie bramki) oraz Doriana Zachariasiewicza (jedna bramka) – przyczyniły się do pierwszych punktów w rozgrywkach. Dziki przerywają passę ośmiu porażek z rzędu i wdrapują się z ostatniego na jedenaste miejsce.  Natomiast Pawiak został zdegradowany na ostatnią lokatę.

FC Załęże – No Name Team  4:15 (3:7)

Miała być jedna z najciekawszych bitew grupy A, ale No Name Team zbyt wysoko podniósł rywalom poprzeczkę i zakończyło się jednostronnym widowiskiem. O ile w pierwszej połowie FC Załęże próbowało dotrzymać kroku rozpędzonym rywalom, to po zmianie stron podopieczni Marcela Posta całkowicie przejęli kontrolę nad meczem i narzucali gospodarzom własne warunki gry. Wynik 15:4 to główna zasługa przede wszystkim dwóch trzonów NNT – Patryka Wojdy oraz Mateusza Mullera. Wojda na swoje strzeleckie konto dopisał hat-tricka i zanotował przy tym pięć asyst, z kolei Muller mógł się poszczycić czterema golami i trzema asystami. Oprócz nich czterokrotnie piłkę w siatce umieszczał Dawid Buchta, zaś Tadeusz Gwiazda ten wyczyn powtórzył dwa razy. No Name Team po ostatniej wpadce z FC Internationale poprawia morale, a wykorzystując stratę punktów przez Falcons zrównał się z oponentem i dopiero w bezpośredniej konfrontacji okaże się, kto wejdzie na sam szczyt.

FC Internationale – Gladiators II Club Ju  0:8 (0:6)

“Gladiatorzy” niczym nieustępliwi wojownicy biegną po swoje, włączając się do gry o drugoligowy tron. Już w poprzednim sezonie co prawda pierwszy skład zwyciężył w tych rozgrywkach, ogrywając teraz rywali na pierwszoligowym podwórku, ale w ślady swoich wyżej rozstawionych braci idą zawodnicy drugiego składu. W międzynarodowym pojedynku z FC Internationale bezkompromisowo zdominowali przeciwnika nie pozwalając mu nawet na strzelenie rzutów karnych. A w tym meczu gospodarze zostali szczęśliwie obdarowani dwoma jedenastkami i oba strzały obronił będący tego dnia w znakomitej formie Adel Abbas. Dzięki jego refleksowi Gladiators II Club Ju nie tylko zakończyli bój bez straty gola, ale przede wszystkim sami zdołali zdobyć ich aż osiem. Na listę strzelców wpisał się niezawodny Temur Nabijonov z czterema bramkami i dwoma asystami, Ayoub Chardal z dwoma golami i jedną asystą oraz Hassan Hussein dwukrotnie pokonując golkipera drużyny przeciwnej. Kolejny fantastyczny występ pozwolił zgromadzić komplet punktów i obsadzić rezerwy Gladiators na czwartym miejscu. A FC Internationale z pokorą niezmiennie siedzą na siódmym schodku.

Falcons – FC Dream Team  5:5 (3:3)

Prawdziwy sprawdzian przez starciem z No Name Team czekał Falcons, gdy wyszli na murawę, by stoczyć bój z FC Dream Team. Jak przystało w meczu na szczycie emocji oraz bramek nie zabrakło, a samo widowisko zakończyło się pięciobramkowym remisem. Zawodnicy nie zamierzali bawić się w tworzenie obronnego muru, wręcz przeciwnie z impetem ruszyli do ataku rzucając raz po raz wyzwania bramkarzom. Pierwszy gol padł w 3. minucie po strzale Tomasza Grzegorczuka z Falcons. Na odpowiedź długo czekać nie musieliśmy, bo błyskawiczne wyrównanie dał minutę później Adrian Krupa. W 10. minucie gospodarze po raz drugi cieszyli się z bramki, a na listę strzelców wpisał się Jacek Sobczak. FC Dream Team znów nie musiał się wysilać, by uzyskać remis, a kolejnym celnym uderzeniem w sezonie popisał się Kacper Piorun. Następne rozdanie przypadło na 18. minutę, gdzie Sergiusz Kasprzak jako trzeci trafia do bramki rywala. I w podobnym stylu, dosłownie w niewielkim odstępie czasu, gracze w niebieskich koszulkach za sprawą Karola Kowalczyka trzeci raz z rzędu dogonili ekipę Falcons. Druga połowa to kontynuacja ruchów sprzed przerwy w wykonaniu obydwu zespołów. Początek okraszony zrównoważoną grą i dopiero w 38. minucie udaje się Patrykowi Rotuskiemu wbić przyjezdnym czwartego gola. Tutaj już tak łatwo nie poszło i Dream Team musiał nieźle się napocić, by po raz czwarty zmienić rezultat zawodów. W 46. minucie Szymon Dec zmienia wynik na 4:4. Spektakl miał jeszcze swoją końcówkę potęgującą boiskowe wrażenia. Gdy w 49. minucie Rotuski daje prowadzenie gospodarzom, w ostatnich sekundach tej rywalizacji Krupa wyrywa im wartościowe punkty. Niesamowite widowisko wywołało sensację, bowiem FC Dream Team stał się pierwszym zespołem w lidze, któremu udało się zrzucić na ziemię rozskrzydlone „Sokoły”. Taki obrót sprawy postawił Falcons w trudnej sytuacji. O ile goście stąpają na trzecim schodku podium, lecz na ich błąd czyhają zawodnicy drugiego składu Gladiators, to w przypadku ówczesnych liderów następna konfrontacja z No Name Team może okazać się finalnym werdyktem weryfikującym spór dotyczący korony w grupie A.

Golden Lions – KM Katowice  2:5 (0:2)

Po fatalnym początku sezonu, KM Katowice z biegiem czasu zaczął aklimatyzować się z drugoligowymi rozgrywkami. Z ostatniego miejsca powolutku wspinał się po ligowych szczeblach, by obecnie spocząć na dziesiątej lokacie. Zwycięstwo nad Golden Lions nie tylko przywróciło gościom wiarę w siebie, ale dostarczyło niezbędnych punktów. Dwubramkowe prowadzenie do przerwy utrzymali do ostatnich minut regulaminowego czasu gry. I choć druga połowa stała się bardziej wyrównana, to „Złote Lwy” nie zdołały zminimalizować przewagi rywala. Dominik Cieszyński oraz Paweł Todorski z jedną bramką i jedną asystą na koncie byli najbardziej aktywnymi zawodnikami spotkania. Po drugiej stronie barykady rządził duet Damian Wiatr – Tomasz Jężak, lecz dwa gole Jężaka z podań swojego kolegi to za mało, by odmienić losy meczu. Mimo to gospodarze wciąż oczko wyżej nad KM.

NASHIVKATOWICE – pauza

  • Tabela 2 Liga Grupa A
  • 10 Kolejka
  • 11 Kolejka

Tabela 2 Liga Grupa A – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1111010106268031
R W W W
21191183305328
W R P W
31081152282425
W W W P
41171370313922
W W W W
51171361362522
W P R P
6116054965-1618
W P P P
7114253634214
R P P W
8114253943-414
W W P W
9114164448-413
R W P W
10114074172-3112
P W W W
11112092166-455
P W W P
121101101859-411
P P P P
1311011022104-821
P P P P

  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.


Grupa B:

S.W.I.P. Katowice – MKS Balkony II  4:4 (0:2)

S.W.I.P. Katowice po raz kolejny pokazuje charakter i wolę walki urywając w niedzielę punkty rezerwom MKSu Balkony. Idealnym dowodem waleczności gospodarzy jest fakt, iż goście do 29. minuty prowadzili już 3:0, po dwóch golach Filipa Masłowskiego oraz bramce Artura Dubrawskiego. Mocne ciosy były przyjmowane z odwagą, lecz cierpliwość katowiczan w końcu musiała się skończyć. Radość przyjezdnych szybko została przerwana, gdy chwilę później Mirosław Roszer oraz Michał Węgrzyn trafiają do notesu sędziego i minimalizują rozmiary porażki. Odpowiedzi zwrotnej w 34. minucie udzielił Patryk Koschny dystansując tym samym swoją ekipę. MKS starał się trzymać rękę na pulsie, kontrolować tempo meczu i odpierać narastające ataki S.W.I.P. Jednak gospodarze nie dawali za wygraną, a liczne próby nalotów musiały w końcu się udać. Drugi gol Węgrzyna z 43. minuty oraz niesamowicie cenne trafienie Adama Lagi w 49. minucie uratowały cenny punkt i pozbawiły uśmiechów gości. S.W.I.P. powrócił z zaświatów, by urwać rywalom zwycięstwo, umacniając się tym samym na dziewiątym miejscu. Natomiast drugi skład Balkonów schodził z murawy z pewnym niedosytem sytuującym „Żółtych” nadal na szóstej pozycji.

Finimondo – Ligota Phoenix  4:5 (2:4)

Ze złą passą pożegnali się zawodnicy Ligoty Phoenix, którzy nie mogli przełamać się od pięciu spotkań. Triumf nad Finimondo nie tylko umożliwia nacieszenie się długo wyczekiwanym kompletem punktów, ale przede wszystkim pozytywnie wpłynie na morale kadrowiczów. Aczkolwiek patrząc na meczowe statystyki ostatnie Finimondo nie okazało się chłopcem do bicia. Gospodarze odważnie stawili czoła „Feniksom” i choć do szatni schodzili z dwubramkową stratą, to po zmianie stron druga część należała do nich. Ligota postawiła na uszczelnienie defensywy i utrzymanie rezultatu do ostatniego gwizdka. Cel udało się osiągnąć, ale niebezpieczeństwo popełnienia jedynego błędu wisiało w powietrzu. Jakub Wojciechowski zanotował świetny występ, który zakończył trzema bramkami. Z kolei w szeregach Ligoty hat-trickiem mógł się poszczycić Robert Kubat.

FC Sporting Zabrze – Tokyo Drift  8:1 (5:0)

Dynamiczny i ofensywnie nastawiony FC Sporting Zabrze, po twardej walce zakończonej kilkoma żółtymi kartkami, bezkompromisowo zwyciężył w potyczce z Tokyo Drift. Przemysław Smolak i spółka narzucili własne warunki gry od pierwszych minut i z biegiem czasu realizowali swoje cele. Każdy z zawodników miał udział przy poszczególnej akcji, czy to w postaci bramki, czy też asysty. Dwa trafienia na strzeleckie konta dopisali między innymi Roman Bolotin oraz Andrii Solianyk, z kolei Vitalii Tereshchuk do bramki dołożył dwa dokładne podania. Sporting wykorzystując porażkę Wybrzeża Klatki Schodowej stał się nowym liderem grupy B i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie nowa w rozgrywkach KLS ekipa ustąpiła z ligowego tronu.

FC Eagles – Scousers II  3:1 (0:0)

W pełnym dramaturgii i nerwówki spotkaniu przyszło zmierzyć się FC Eagles z drugim składem Scousers. Oba zespoły wyszły na murawę bojowo nastawione i od samego początku żaden z nich nie zamierzał w niczym ustępować. Pierwsza bezbramkowa połowa o niczym nie zadecydowała, ani też nie wyłoniła potencjalnego zwycięzcę. Dopiero druga odsłona musiała zweryfikować boiskowe umiejętności. Gdy w 38. minucie po podaniu Mateusza Słotosza piłkę w siatce umieszcza Paweł Zgodziński w obozie przyjezdnych zapanowała euforia. Wystarczyło bronić wyniku i co jakiś czas pokusić się o atak z kontry. Jednak „Orły” ciągle pozostawały w grze i głównie dzięki świetnej dyspozycji Damiana Beczka zdołały w niesamowitych okolicznościach przechylić szalę na swoją korzyść. Dwa gole Beczka w 42. i 46. minucie oraz jego asysta do Przemysława Lechowicza w 48. rzutem na taśmę przypieczętowały jakże wymęczone w kroplach potu zwycięstwo. Pomimo porażki Scousers II nadal na trzecim miejscu podium, a FC Eagles z czwartym czempionatem z rzędu na pozycji siódmej.

Wybrzeże Klatki Schodowej – Futsal Team  2:6 (1:1)

Nic nie może wiecznie trwać i tak też w przypadku Wybrzeża Klatki Schodowej można odnieść się do prymu zespołu w grupie B. Po świetnym starcie w sezon przyszedł czas na słabsze momenty, które wykorzystują ligowi rywale. Tym razem swoją szansę poczuli gracze Futsal Teamu ogrywając w wybornym stylu lidera 6:2. Pierwsza niczego nie sugerująca część zakończona jednobramkowym remisem była tylko namiastką egzekucji gości. A tej dokonał Łukasz Bartol schodząc z boiska z trzema bramkami oraz asystą na koncie. Napastnikowi wtórował Grzegorz Hadasz, którego dwa gole zwieńczyły cudowne zwycięstwo. WKS nie był sobą, brakowało skuteczności oraz determinacji, co w efekcie sprawiło, że gospodarze zostali zmuszeni do pokornego ustąpienia z tronu i zejścia na drugi stopień podium. Dwa punkty straty do Sportingu jeszcze nie oznaczają niemożliwego sukcesu, ale z pewnością utrudniło to bieg po złoto. Futsal Team w końcu mógł cieszyć się z przerwania złej passy i przy następnych konfrontacjach podejdzie do zawodów z ósmego miejsca.

FC Astronauts – PKS Gołąb Ławki  3:8 (2:2)

W ostatnim meczu grupy B „Astronauci” podejmowali PKS Gołąb Ławki. Pierwsza połowa była indywidualnym pojedynkiem Bartosza Stalmacha z Bartoszem Pilarkiem. Bezpośrednia rywalizacja zakończona dwubramkowym wynikiem ciągle pozostawała pod znakiem zapytania. Nawet po przerwie oba zespoły przez chwilę dotrzymywały sobie kroku, ponownie zdobywając bramki dające remis na 3:3. Gwoździem do trumny okazało się drugie trafienie Kevina Wenigera, które dało sygnał „Gołębiom” do zmasowanego ataku. Dwa gole Bartosza Jasiulka, trzecia bramka Pilarka oraz celne uderzenie Dominika Smazy kończące strzelecki festiwal diametralnie zmieniły losy tego wydarzenia. PKS ponownie smakuje zwycięstwa i śmiało dobija się do drzwi ligowej trójcy, za to FC Astronauts z trzecią porażką z rzędu jedynie mogą na chwilę obecną pomarzyć o szczycie ligowej hierarchii.

FC Ogniem i Szklanką – pauza

  • Tabela 2 Liga Grupa B
  • 10 Kolejka
  • 11 Kolejka

Tabela 2 Liga Grupa B – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
111100169165330
W W W W
21181257352225
P W P W
31273261392224
W W W W
41163247351221
P R R W
51161454371719
W W P W
6116143736119
W W P P
71160543331018
W W P P
81151540301015
P W P W
9114254953-414
W R W P
10113173956-1710
P W W P
11113083357-249
P P P W
121110103388-553
P P P P
131101104087-471
P P R P

  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.


Grupa C:

Energia United – FC Burgut  2:5 (1:2)

Trzech meczów potrzebował FC Burgut, by dopiero w czwartym wywalczyć trzy cenne oczka. W potyczce przeciwko osłabionej kadrowo i bez swojego asa, Pawła Pisarczyka, Energii United goście zagrali na dobrym poziomie dominując w obydwu połowach. Jedna bramka i jedna asysta Zafara Kazakova oraz Jalollidina Solijonova uczyniły z pomocnika i napastnika zawodników meczu. Obok nich dwa trafienia i jedną asystę dołożył Hassan Xamidov. W tabeli pomimo porażki Energia na siódmym miejscu, o stopień wyżej nad swoim oprawcą.

Nam Strzelać Nie Kazano – Biksa  6:6 (2:4)

Nie lada przeprawę po raz kolejny swojemu przeciwnikowi przygotowała ekipa Nam Strzelać Nie Kazano. Gospodarze z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręcają odważnie mieszając w planach rywali, a nawet decydując się, wbrew własnej nazwie, na intensywne strzelanie. Biksa podejmując ostatnich w tabeli konkurentów nie zlekceważyła ich, ale z pewnością nie spodziewała się takich zwrotów akcji. Pierwszego gola, a właściwie dwa, mogliśmy obejrzeć dopiero po kwadransie gry. Bramki Pawła Komandery dały zaskakujące prowadzenie NSNK. Biksa nie pozostała dłużna i postanowiła wziąć się w garść. Hat-trick Konrada Łubianki oraz strzał Marka Piernikarczyka natychmiastowo zmienił losy meczu i przechyliły szalę przewagi na korzyść gości, którzy zeszli do szatni przy stanie 4:2. Po zmianie stron Łubianka od razu rzucił się do ataku podwyższając prowadzenie swojego zespołu. NSNK w 30. minucie, za sprawą Mateusza Żórawika, podjęło walkę i zmniejszyło rozmiary porażki. Lecz Biksa nie dawała za wygraną i chwilę później Łubianka po raz piąty pokonuje golkipera drużyny przeciwnej. Przyjezdni pewni zwycięstwa nieco ostudzili zapały spokojnie kontrolując przebieg spotkania. Jednak gospodarze niedzielnego popołudnia nie powiedzieli jeszcze ostatniego zdania. W niesamowitym stylu wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i nie mając nic do stracenia postawili na ofensywny futbol. Gol Pawła Komandery w 36. minucie oraz Filipa Kurpińskiego w 37. zmniejszył wynikowy dystans pomiędzy zespołami. Otwarte ataki i determinacja przyniosły oczekiwane rezultaty w 45. minucie, gdy Kurpiński precyzyjnym uderzeniem wyrywa zwycięstwo prosto z rąk Biksy. Fenomenalny comeback Nam Strzelać Nie Kazano nie tylko podniósł dramaturgię widowiska, ale przede wszystkim zapewnił pierwszy punkt w sezonie, umożliwiający debiutantom odbicie się od ligowego dna. Z kolei Biksa, po świetnym występie Łubianki, niestety musi przełknąć gorycz niedosytu i zamiast wdrapać się po szczeblach tabeli, zmarnowała szansę osiadając na dziesiątej lokacie.

Bonito Murcki – FC Gwiazda Borki II  5:2 (3:1)

W pełnym dynamiki i zawziętości starciu udział wzięły zespoły Bonito Murcki oraz rezerw Gwiazdy Borki. Choć faworytem bez wątpienia było Bonito, goście bez żadnych kompleksów postawili się liderowi. Co więcej jako pierwsi po kwadransie gry objęli prowadzenie. Niesamowicie efektownym strzałem z piętki popisał się Michał Raczyński. Gospodarze przyjęli z oklaskami zagranie zawodnika przyjezdnych, lecz chwilę potem szybko skarcili rywali. Bramka Bartłomieja Mączki oraz dwa trafienia Mateusza Kiełbasy przechyliły szalę na korzyść ekipy z Murcek. Po przerwie Raczyński ponownie zdecydował się upokorzyć bramkarza gospodarzy, zmniejszając tym samym rozmiary porażki. Ten dzień należał jednakże do Mączki i Kiełbasy, którzy kolejno w 43. oraz 50. minucie stawiają kropkę nad „i” celebrując trzy punkty. Niezwykle aktywnym graczem obok pozostałej dwójki był Sebastian Kornas, autor trzech jakże istotnych asyst. Bonito nadal niepokonane odskakuje czołówce, mając już siedem punktów przewagi nad drugimi Katoszonami. Drugi skład Borek z kolei umiejscowił się na dziesiątej pozycji.

PKS Katoszony – Max Elektro Team  4:7 (1:4)

Hitem grupy C, a jednocześnie batalią na szczycie była konfrontacja PKSu Katoszony z Max Elektro Team. Pomimo tego, iż z przytupem zaczęli gospodarze, po bramce Bartosza Kisielewskiego w 1. minucie, to pierwsza połowa należała do Max Elektro. Szybka odpowiedź Artura Purzyńskiego doprowadziła do wyrównania. Kolejne minuty to zaciekła walka w środku pola oraz niezłomna defensywa po obydwu stronach. Dopiero Kamil Korus w 17. minucie przerywa milczenie, by dać swoim kolegom sygnał do boju. Drugie trafienie Purzyńskiego oraz Dawida Buczyńskiego w ciągu trzech minut obraca spotkanie o 180 stopni. W drugiej odsłonie zawody owiała dramaturgia, dzięki czemu pojedynek stał się jeszcze bardziej wyrównany i emocjonujący. Wówczas całą odpowiedzialność na własne barki wziął Michał Krzywda, lecz mimo szczerych chęci jego hat-trick niczego nie wskórał. Goście nie zamierzali odpuszczać, odpowiadając równocześnie na zadane ciosy. Drugi gol Korusa, bramka Artura Przybyłowskiego i Patryka Bawołka ustanowiły ostateczne zwycięstwo Max Elektro 7:4. PKS Katoszony ponosi drugą porażkę w sezonie, ale jeszcze pozwala utrzymać się ekipie na drugim miejscu podium. Ich sytuacja stała się skomplikowana, bo piętach depcze im Falstart United oraz będący na czwartej lokacie niedzielni oprawcy. 

Falstart United – KS Silesia II Katowice  14:1 (5:1)

Dwa ostatnie mecze grupy C zakończyły się jednostronnym widowiskiem faworytów. W pierwszym z nich Falstart United wręcz zabawił się z drugim składem Silesii Katowice pokonując rywali 14:1. Bohaterami po raz kolejny zostali Krystian Kubat (sześć bramek i trzy asysty) oraz Igor Darnowski (trzy gole i cztery asysty). Dla Silesii gola honorowego zdobył Arkadiusz Pytel. Dziesiąta porażka z rzędu zdegradowała katowiczan na ostatnią lokatę. Falstart kontynuuje znakomitą formę, co pomogło utrzymać się na trzecim miejscu podium, a zarazem zrównać się punktowo z drugimi Katoszonami. Walka o szczyt tabeli w końcówce sezonu dopiero się rozpoczęła.

Victoria Katowice – Vestra Vesteris  2:18 (1:6)

 W drugim i zamykającym harmonogram grupy C spotkaniem była prawdziwa kanonada strzelecka w wykonaniu Vestry Vesteris, która zdeklasowała Victorię Katowice aż 18:2. Mimo dobrego początku, jaki zanotowali gospodarze, to Vestra w dalszych losach meczu przejęła inicjatywę utrzymując ją do ostatniego gwizdka sędziego. Pięć goli i cztery asysty Mateusza Piotrkowicza, hat-trick Mateusza Kaczmarowskiego, czy Daniela Cieśli i Tobiasza Krawczyka zapewniły gościom pewne trzy punkty podrzucające Vestrę na czwarte miejsce, gdzie ex aequo z Max Elektro grasują za plecami ligowej trójki.

Crazy Boys 24 – pauza

  • Tabela 2 Liga Grupa C
  • 10 Kolejka
  • 11 Kolejka

Tabela 2 Liga Grupa C – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
11191192306228
W W W P
21181273225125
P W W W
31165083424123
W W R W
41172259362323
W R W W
51171367373022
W P R P
51171370403022
W W R P
71151564402416
P W W W
8114255248414
R P R W
9114164669-2313
W P R W
10114074158-1711
P P P P
11112092294-726
W P P P
121210112899-713
P P W P
1311011037119-821
P R P P