2 LIGA:  Falcons wracają na szczyt. „Gołębie” i Crazy Boys 24 coraz bliżej fotelu wicelidera

Nieoczekiwany remis No Name Team z NASHIVKATOWICE sprawił, że „Sokoły” wracają na podium grupy A. Punkty po drodze zgubił FC Dream Team oraz Club Ju Internationals, lecz układ w tabeli pozostał nienaruszony. Najwięcej emocji ponownie wzbudziła grupa B, podczas której doszło do kilku ciekawych pojedynków. PKS Gołąb Ławki utrzymał trzecie miejsce w bezpośredniej walce z CAR LAB Ogniem i Szklanką, z kolei bliskie triumfu Wybrzeże Klatki Schodowej w morderczej bitwie musiało podzielić się punktami ze Scousers II. Niespodziankę sprawiła Ligota Phoenix pokonując będący do tej pory w dobrej formie Futsal Team. Ponadto Max Elektro Team ponownie musiało wykrzesać z siebie nieziemskie pokłady sił, by uratować punkt z starciu z FC Burgut. To z kolei wpłynęło na postawę Crazy Boys 24, którzy nie odpuszczają w rywalizacji o mistrzostwo grupy C. Podczas 18. kolejki znów nie zabrakło ostrych wymian ciosów, co z drugiej strony podgrzewało temperaturę poszczególnych spotkań, o których więcej już w podsumowaniach…

Grupa A:

NASHIVKATOWICE – No Name Team  1:1 (0:0)

Nieprzewidywalność. Jedna z cech najlepiej określających piłkę nożną. Nigdy nie wiemy, jakim wynikiem zakończy się dane spotkanie, ani też, czy faworyt okaże się pewniakiem. Czasami o końcowym rezultacie mogą zadecydować braki kadrowe którejś ze stron, słabsza forma, czy po prostu szczęście lub jego brak. O tym, że gra o punkty nieraz staje się nie lada wyzwaniem przekonał się No Name Team w sobotnim starciu przeciwko NASHIVKATOWICE. Mecz zakończony jednobramkowym remisem nie tylko jest niespodzianką kolejki, ale także dowodem na to, iż niżej notowany rywal może być w stanie urwać liderowi cenne punkty. Od pierwszych minut piłka krążyła po całym boisku, a wylane w hektolitrach krople potu podkreślały wyrównany bój. Oba zespoły świetnie spisywały się w defensywie odpierając naprzemiennie swoje ataki. Pierwsza bezbramkowa połowa  wróżyła jeszcze większe emocje po drugim gwizdku rozpoczynającym owe wydarzenie. Jako pierwsi obronny mur przełamali goście po golu Adama Pochopina w 35. minucie. Jednak nie dane było im zbyt długo nacieszyć się prowadzeniem, gdyż w 42. minucie Vadym Moroz doprowadza do wyrównania, jednocześnie zawiązując bramkowy worek. No Name Team mimo starań nie zdołał przebić się przez fortecę gospodarzy, wskutek czego traci dotychczasową koronę, a przy tym zostaje zmuszony zejść na drugi schodek podium. NASHIVKATOWICE po dwóch porażkach łapią dobry wiatr i z zadowalającym wynikiem z ósmego miejsca mogą próbować piąć się w górę tabeli.

Golden Lions – FC Dream Team  4:4 (1:3)

Drugą niespodzianką w grupie A jest następny remis, przy którym FC Dream Team musiał podzielić się punktami z Golden Lions. Choć po pierwszej części nie zapowiadało się, że będące ostatnimi czasy w słabszej dyspozycji „Lwy” będą w stanie zaskoczyć gości. Pewne prowadzenie przyjezdnych, po dwóch bramkach Karola Kowalczyka i jednej Łukasza Szymkiewicza, obsadzało FC Dream Team w roli faworyta. Po zmianie stron „Złote Lwy” mając wyraźnie dość potknięć spróbowały postawić rywalom opór. Sygnałem do boju był gol Mateusza Orzechowskiego, który podobnie jak w pierwszej części precyzyjnie skierował futbolówkę do siatki. W 34. minucie Dawid Poczwardowski doprowadził do wyrównania, dzięki czemu mecz rozpoczął się na nowo. FC Dream Team próbował sforsować defensywę gospodarzy, lecz zabrakło wykończenia akcji. Pomoc odnaleźli dopiero w 45. minucie poprzez samobójcze trafienie Bartosza Wielka. Frustracja w szeregach „Goldenów” pozostawiła niedosyt, gdyż punkty były na wyciągnięcie ręki. Wówczas odpowiedzialność na swoje barki wziął sam winowajca wcześniejszej sytuacji i strzałem w 49. minucie w dramatycznych okolicznościach rehabilituje się za niefortunne zagranie. FC Dream Team na własne życzenie gubi cenne oczka, aczkolwiek ostatnie miejsce podium nadal pozostaje nienaruszone. Golden Lions bez żadnej napinki obsadzają  dziewiąte miejsce i spoglądając na terminarz obmyślają, jak spłatać psikusa kolejnemu rywalowi.

Dziki Ligota – Kopacze Złapanki  0:6 (0:4)

Dwie bramki i asysta Daniela Mironenko oraz Pawła Krusza zadecydowały o pewnym zwycięstwie Kopaczy Złapanki nad Dzikami Ligota. Od początku do końca mecz pod dyktandem gości, którzy z rozwagą i spokojem zrealizowali postawiony przez siebie cel. Jest to siódma z rzędu wysoka porażka Dzików, plasująca ekipę z Ligoty na przedostatnim miejscu. Z kolei Kopacze próbują złapać wiatr w żagle i z szóstej pozycji kierują wzrok ku niebu.

FC Wódka Juniors – FC Załęże  0:15 (0:8)

Po ostatnim gradobiciu, jakie zaserwowali Pawiakowi Sosnowiec kadrowicze z Załęża, przyszła pora na kolejny strzelecki festiwal. W niedzielę FC Załęże nie dało żadnych szans FC Wódce Juniors upokarzając rywala 15:0. Goście całkowicie zdominowali obie części gry, a stawiając od pierwszych minut na ofensywę z łatwością odnajdowali się w polu karnym gospodarzy. Wysoką skuteczność zaprezentował przede wszystkim Oskar Chałupka strzelając przeciwnikowi pięć bramek. Hat-tricka na swoje konto dopisał Łukasz Szymski, z kolei dwoma golami mogli pochwalić się między innymi Bartłomiej Dziki, czy Dariusz Schpeń. FC Załęże nadal pozostaje w grze o podium tracąc z piątego miejsca jedynie cztery punkty.

F.C. Pawiak Sosnowiec – Falcons  1:5 (1:2)

Dość blamażom i byciem chłopcem do bicia powiedzieli gracze reprezentujący Pawiak. W pojedynku z silnymi Falconsami gospodarze nie mieli szans, ale przecież dlaczego nie utrudnić rywalowi drogi do zwycięstwa. Pawiak zdołał postawić się faworytowi obejmując prowadzenie już w 3. minucie po golu Mourada Oulda Amera. Taki obrót sprawy z pewnością zaskoczył „Sokoły”, tym bardziej że przez większą część pierwszej odsłony nie potrafili znaleźć sposobu na skuteczne przedarcie się przez defensywę gospodarzy. Dopiero w 21. minucie Bartłomiej Adamiec zdobył gola wyrównującego, a chwilę później Mateusz Barański mógł celebrować podwyższenie wyniku przywracającego naturalny stan rzeczy. Przerwa pozwalająca odetchnąć z ulgą wybudziła w Falconsach nowe pokłady sił, które z czasem zostały odpowiednio spożytkowane. Dwa gole Alberta Marka i trafienie Tomasza Golasowskiego przypieczętowały zwycięstwo „Sokołom”. Potknięcie No Name Team sprawiło, że Falcons znów wracają na tron grupy A i z dwoma punktami przewagi mogą na nowo rozpocząć swój bieg po koronę. F.C. Pawiak z kolei pokazał charakter i jak na starcie z tak mocnym konkurentem wywalczył niski wymiar kary.

KM Katowice – Club Ju Internationals  6:6 (4:3)

Szansę na cenne punkty umożliwiające skok na podium stracił Club Ju Internationals remisując 6:6 z KM Katowice. Intensywna wymiana ciosów w pierwszej połowie ostatecznie wynagrodziła gospodarzy skromnym prowadzeniem, dzięki między innymi aktywnej postawie Michała Boluka. Podczas drugiej odsłony Club Ju ruszył do odrabiania strat. Gol Aymena Bayero tuż po przerwie wyrównał wynik, a tym samym spotęgował emocje ostatniego niedzielnego wieczoru spotkania grupy A. Gdy w 41. minucie Bakhromjon Sobirjonov przechylił szalę na korzyść gości wzrosła temperatura widowiska. Szybkiej odpowiedzi przywracającej stan remisowy udzielił chwilę później Bartosz Gajdzik, by następnie Ayoub Chardal ponownie odmienił losy meczu. Obcokrajowcy jedną nogą przekraczali zwycięskie drzwi, dopóki w 45. minucie do piłki nie doszedł Patryk Sikora i zdobywając swoją drugą bramkę rzutem na taśmę uratował katowiczanom punkt. KM przerywa passę porażek remisem, w przypadku Club Ju podział punktów nie zmienia układu w tabeli; jedynie goście mogą pluć sobie w brodę, że wizja trzeciego miejsca była na wyciągnięcie ręki, a tak do FC Dream Team tracą zaledwie jedno oczko.

FC Internationale – pauza

Tabela 2 Liga Grupa A – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
12118211713613556
W W W W
2201811141538855
W W W W
3201523100643646
W W W W
4211326124754941
W P W P
5201217106545237
P W W W
62010377773433
W W W W
720101910099131
W P P P
820821076651125
P W P P
92173117585-1024
P P W W
1020611364116-5217
R W P P
1121301841134-937
P P P W
1220211740115-755
P P P P
1320011938184-1461
P P P P


Grupa B:

S.W.i.P. Katowice – FC Astronauts  5:5 (3:3)

Grupę B otworzyła sobotnia batalia pomiędzy S.W.i.P Katowice a FC Astronauts. Obie ekipy ostatnio miały okazję zmierzyć się podczas rozgrywek Katowickiej Ligi Halowej, teraz przeniosły swoje zbrojenia na trawiaste boiska „Hetmana”. Z przytupem spotkanie zainaugurowali gospodarze prowadząc w 9. minucie 3:0, po golach Adama Lagi, Krzysztofa Szymały i Mariusza Pawełczyka. Solidna przewaga wydawałoby się będzie trudna do zniwelowania, ale w piłce nożnej nie ma rzeczy niemożliwych. Udowodnili to „Astronauci” nie tylko doprowadzając w błyskawicznym stylu do wyrównania, ale także przechylając szalę na własną korzyść. Najpierw  bramka Karola Kota i dwa trafienia Bartosza Stalmacha sprawiły, że goście schodzili do szatni przy trzybramkowym remisie. Po przerwie Ryszard Domagała i po raz trzeci Stalmach zmieniają losy widowiska. Gra stała się jeszcze bardziej ostrzejsza, a walka o piłkę toczyła się w każdym sektorze boiska. S.W.i.P. postawił wszystko na jedną kartę i owe ryzyko przyniosło oczekiwane efekty. W 46. minucie Leszek Jańczyk zmniejszył rozmiary porażki, po czym w 49. Kamil Kępka wyrywa z rąk „Astronautów” jakże cenne oczka. Podział punktów powinien zadowolić obie strony. FC Astronauts co prawda z niedosytem musi przegryźć utracone prowadzenie, lecz w świetle porażek dobry i remis, w przypadku katowiczan skok na wyższe pozycje z dziewiątej lokaty wciąż staje się możliwy.

Tokyo Drift – MKS Balkony II  3:5 (1:2)

Hat-trick i dwie asysty Marcela Witke poprowadziły rezerwowy skład MKSu Balkony do zwycięstwa nad Tokyo Drift. Witke już w 9. minucie dał prowadzenie gościom, a chwilę później wziął udział przy golu Piotra Majerskiego. W 13. minucie Martyn Róg strzelił bramkę kontaktową. W drugiej transzy sobotnich zawodów Witke ponownie umieścił piłkę w siatce. Gdy Balkony prowadziły już pewnie 5:1, gospodarze nie mając nic do stracenia spróbowali przechytrzyć golkipera rywali. Wykorzystując błędy w obronie w 45. minucie Jarosław Rosiński, a w 50. Arkadiusz Leja jedynie zmniejszają rozmiary porażki. MKS Balkony II, pomimo niepowodzeń pierwszego składu w 1 lidze, przynajmniej na zapleczu katowickich rozgrywek w jakimś stopniu rehabilituje się wynikami, by z piątego miejsca spróbować walczyć o podium.

Wybrzeże Klatki Schodowej – Scousers II  2:2 (0:0)

W jednym z najciekawszych pojedynków grupy B Wybrzeże Klatki Schodowej stanęło w szranki ze Scousers II. Pierwsza bezbramkowa połowa obfitowała w walkę o każdą piłkę, a zdecydowanym akcentem tej części była skuteczna gra obronna obydwu zespołów. Emocje rodziły się po zmianie stron, gdy w 29. minucie Karol Gołębiewski dał prowadzenie gospodarzom. Scousers natychmiastowo rzucili się do odrabiania strat, co tylko przyśpieszyło tempo widowiska. W 33. minucie po dwójkowej akcji Arkadiusz Brol wyłożył piłkę Mateuszowi Chlebkowi, a ten zamienia podanie na bramkę wyrównującą. Jednak WKS także nie zamierzał składać broni, po czym dwie minuty później odpowiedział strzałem Dawida Sędkowskiego. Goście postawili na pressing, a dokonana taktyka ponownie przyniosła efekty w postaci niezwykle ważnego gola. W 41 minucie Brol powtarza swoje zagranie do Chlebka i napastnik Scousers doskonale wiedział, co zrobić z piłką. Zawodnicy w żółto-czerwonych koszulkach na siódmym miejscu ratują punkt, a właściwie urywają go faworytowi, który z kolei bez zmian obsadza fotel wicelidera. Jednakże tuż za plecami czyhają z jednooczkową stratą „Gołębie” i w nadchodzącej kolejce boisko zweryfikuje, kto w bezpośrednim boju będzie lepszym zespołem.

Futsal Team – Ligota Phoenix  3:5 (3:3)

Nie lada niespodziankę Futsalowcom sprawiły „Feniksy” pokonując rywala 5:3. Spotkanie było pełne zwrotów akcji, a na prowadzenie jako pierwsi wyszli goście po golu Pawła Mrukwy w 4. minucie. Gospodarze nie przejmując się zaistniałą sytuacją realizowali swój plan, który z biegiem czasu zaczął przynosić rezultaty. Dwie bramki Łukasza Bartola po dziesięciu minutach przechyliły szalę meczu na korzyść Futsal Team’u, a trafienie Patryka Bartola w 18. minucie podwyższyło prowadzenie. Dwie następne minuty to błyskawiczne kontrataki ze strony Ligoty. Najpierw Grzegorz Waleriańczyk zdobywa gola kontaktowego, by chwilę potem Mrukwa doprowadził do wyrównania. Przerwa miała uspokoić emocje, aby do drugiej części spotkania podejść z większą koncentracją. Podobnie jak na początku z wysokiego C rozpoczęli przyjezdni, a losy starcia w 30. minucie odmienił Grzegorz Gawlik. Futsal szukał okazji, lecz wszelkie ataki było odpierane przez gości. Gdy w 42. minucie Rafał Zatoka podwyższa wynik, Ligota w ostatnich minutach skupiła się na obronie prowadzenia. Futsalowcy zajmując szóste miejsce muszą uznać wyższość rywala. Ligota Phoenix z czwartym meczem bez porażki obsadza dziesiątą lokatę i z niecierpliwością zaciera ręce na kolejnego przeciwnika.

FC Sporting Zabrze – FC Eagles  4:1 (1:0)

Dublet Andriija Solianyka oraz Bohdana Hrekova przypieczętował Sportingowi Zabrze czternasty triumf w sezonie. Lider grupy B nie dał szans dzielnie walczącym „Orłom” skutecznie rozpracowując rywala. Jedyna bramka dla gości padła tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego, a na listę strzelców wpisał się Kamil Januszek. Dynamiczne i precyzyjnie budowane ataki pozycyjne są znakiem firmowym ekipy Przemysława Smolaka, co z kolei przekłada się na ligową pozycję. Z taką grą oraz z siedmioma punktami przewagi nad Wybrzeżem Klatki Schodowej, Sporting może spokojnym krokiem biec w stronę mistrzostwa. FC Eagles okupują ósme stanowisko i notując czwartą porażkę z rzędu wciąż czekają na przebudzenie umożliwiające rozwinięcie skrzydeł oraz zademonstrowanie ukrytego potencjału.

CAR LAB Ogniem i Szklanką – PKS Gołąb Ławki  2:4 (2:2)

W grupie B 18. kolejka przygotowała dla nas niezwykle widowiskowy hit, w którym CAR LAB Ogniem i Szklanką podjął rękawice, by zmierzyć się z PKSem Gołąb Ławki. Obie drużyny świetnie weszły w rundę wiosenną, sukcesywnie walcząc o punkty w drodze na podium. W lepszej sytuacji znajdowali się goście zajmując trzecie miejsce i ewentualna porażka umożliwiałaby rywalom zamianę miejsc. Po bezbramkowym remisie z Futsal Team’em w minionym tygodniu głodne bramek “Gołębie” wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego rzucili się do ataku. Gol Kacpra Banasia w 6. minucie i Bartosza Pilarka w 10. szybko wyprowadziły ekipę z Ławek na prowadzenie. CAR LAB zdecydowanie odpowiedział na wyzwanie konkurenta w postaci dwóch bramek Jędrzeja Bakalarza. Dwubramkowy remis wciąż nie rozstrzygał, kto zejdzie z murawy z uniesioną tarczą, dlatego też pewne było, iż w drugiej połowie obejrzymy kawał dobrego futbolu. Emocje sięgnęły zenitu, gdy w 42. minucie Bartosz Jasiulek dał prowadzenie przyjezdnym. Do tego czerwona kartka Michała Kusza jeszcze bardziej pogrążyła gospodarzy, co błyskawicznie wykorzystał PKS. Trafienie Jakuba Jaworskiego i druga w tym spotkaniu asysta  Banasia postawiły kropkę nad „i” w ważnym starciu. Ogniem i Szklanką mimo dzielnej postawy oraz zaciętej rywalizacji musi uznać wyższość „Gołębi”, ciągle zasiadających na trzecim szczeblu z trzypunktową przewagą nad CAR LAB.

Finimondo – pauza

Tabela 2 Liga Grupa B – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1201802113338054
W W W W
2211443135657046
W W W W
320131688592940
P W W W
421114683661737
R R P P
5201127103515234
P W P W
62110388085-533
P W R W
7209477679-329
P R P P
820911097742328
P W W P
9208488185-428
P P P W
10208399395-227
R P W W
1121421558105-4714
P P W P
1220131664174-1106
R P R P
1320011966166-100-1
P P P P


Grupa C:

Bonito Murcki – Biksa  10:1 (3:0)

W jedynym sobotnim pojedynku Bonito Murcki nie pozostawiło Biksie żadnych szans deklasując rywala 10:1. Hat-trick Bartłomieja Mączki oraz Rafała Oszka był główną atrakcją jednostronnego spotkania. Gospodarze ze spokojem taktycznie rozpracowali defensywę Biksy raz po raz wymierzając bolesne ciosy. Gościom udało się tylko raz przedrzeć przez solidne mury ekipy z Murcek, a autorem honorowej bramki był Paweł Małopolski. Dzięki zwycięstwu Bonito wzmocniło nie tylko posadę lidera, ale także bilans bramkowy, który w końcowej fazie jest równie znaczącym aspektem.

PKS Katoszony – Nam Strzelać Nie Kazano  11:1 (3:0)

W kolejnej jednostronnej potyczce PKS Katoszony bezapelacyjnie obnażył braki Nam Strzelać Nie Kazano serwując gościom tęgie lanie w postaci wyniku 11:1. Trzybramkowe prowadzenie do przerwy, po zmianie stron zostało znacznie powiększone, a czterema golami popisał się Joseph Ezegwu. Dwie bramki na konto dopisali: Ayodele Olamide, Adrian Łukasik oraz Tomasz Raszka, natomiast jedno trafienie i dwie asysty do puli dołożył Michał Krzywda. PKS imponował grą pod wieloma aspektami narzucając rywalom własne warunki. Strzał honorowy dla gości wpadł po uderzeniu Łukasza Gosztyły. Katoszony kontynuują serię trzech zwycięstw z rzędu i z szóstego miejsca będą pragnęły podbiec pod podium. NSNK niestety wciąż z jednym punktem na samym dole tabeli.

FC Gwiazda Borki II – Vestra Vesteris  3:4 (2:1)

Ten weekend ponownie nie sprzyja składom Gwiazdy Borki. W 1 lidze Borki ulegają Barabaszom, natomiast na jej zapleczu rezerwy oddają punkty Vestrze Vesteris. Choć trzeba przyznać, że w tym spotkaniu gospodarze pokazali charakter i o wygraną walczyli do samego końca. Istotę rzeczy idealnie odzwierciedla pierwsza połowa, gdy po dwóch bramkach Henryka Szymańskiego oraz jednym trafieniu Karola Mierzwy dla Vestry, Gwiazda schodzi na przerwę ze skromnym prowadzeniem. Po zmianie stron Mierzwa szybko doprowadził do wyrównania, wobec czego na tablicy wyników znów widniał remis. Goście przez kolejne minuty próbowali sforsować defensywę zespołu z Borek, lecz bezskutecznie. Dopiero w 40. i 41. minucie szyki bojowe gospodarzy zdołał przełamać Cyprian Heising. Walczyli do ostatniego tchu, lecz gol Macieja Szymańskiego w 49. minucie to jedyna odpowiedź, na jaką było stać Gwiazdę. Vestra goni czołówkę, a gospodarze obserwują jej poczynania z dalekiego ósmego miejsca.

Max Elektro Team – FC Burgut  4:4 (0:2)

Marcin Sularz po raz kolejny został bohaterem Max Elektro Team ratując wiceliderowi cenny remis podczas niesamowicie emocjonującej konfrontacji z FC Burgut. Goście mający za sobą znakomitą passę udanie otworzyli spotkanie po dwóch bramkach Mehroja Haydarova. Konsekwentna gra i dobrze zorganizowana linia obronna sprawiły, że Burgut schodził do szatni z dwubramkową przewagą. W drugiej części mogliśmy być świadkami dynamicznego rozprowadzania ataków oraz wielu składnych akcji. Gospodarze dopiero w 37. minucie znaleźli piłce drogę do siatki. Z podania Piotra Sefelda skorzystał Artur Przybyłowski, natomiast trzy minuty później Sefeld ponownie staje się kreatorem akcji dającej remis, a którą precyzyjnym strzałem zwieńcza Artur Purzyński. Widowisko nabrało rumieńców, natomiast zawodnicy obydwu drużyn ani myśleli odpuszczać. Gdy w 47. minucie Zafar Kazakov przechyla szalę na korzyść przyjezdnych, minutę później przewagę odbiera mocnym strzałem bramkostrzelny Marcin Sularz. Jednak to nie był koniec zmasowanych ataków. Burgut wykorzystując lukę w obronie ponownie zmienił rezultat na tablicy. W 48. minucie do notesu sędziego wpisał się Shoh Abos Rivojidinov. Czas nieubłaganie uciekał, ale Max Elektro nieraz udowadniało, że potrafi walczyć do samego końca. W 50. minucie Sularz zaadresował piłkę do Dawida Buczyńskiego, a ten w dramatycznych okolicznościach stawia kropkę nad „i” wyrywając przeciwnikowi punkt. FC Burgut zajmując siódme miejsce kompletuje kolejny remis z oponentem z czoła tabeli. Max Elektro Team nadal na drugim miejscu, lecz za plecami czyhają na błąd rywala niepokorni Crazy Boys 24.

Crazy Boys 24 – KS Silesia II Katowice  7:4 (2:1)

Paweł Pluszke kolejny raz rzędu notuje świetny występ, a jego Crazy Boys 24 pokonują rezerwy Silesii Katowice. Pierwsza połowa przedstawiała całkiem inny obraz gry, gdzie goście odważnie postawili się faworytowi schodząc do szatni minimalnie przegrywając. Dwa trafienie w tej części meczu zdobył oczywiście Pluszke, w przypadku katowiczan z asysty Grzegorza Zbroi skorzystał Dawid Strzoda. Początek drugiej odsłony to powtórka akcji duetu Strzoda – Zbroja, dzięki czemu wynik znów stał się otwartą kwestią. W 30. minucie Silesia niespodziewanie objęła prowadzenie po golu Dawida Błachuta. Sensacja wisiała w powietrzu, lecz do końca spotkania pozostało jeszcze trochę czasu. Wówczas grę na swoje braki wziął niezawodny Pluszke. Jego trzy bramki i asysta oraz gole Andrzeja Urbanka i Pawła Ochojskiego finalnie zweryfikowały boiskową rzeczywistość, nie pozostawiając rywalowi złudzeń do kogo musi trafić komplet punktów. Nie pomogło tutaj trzecie trafienie Strzody minimalizujące jedynie rozmiar porażki. CK24 ambitnie pną się w górę depcząc po piętach Bonito Murcki oraz Max Elektro Team.

Falstart United – pauza

Victoria Katowice – pauza

Tabela 2 Liga Grupa C – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
12017121474710052
W W W W
2201523115684747
W W W W
3211434126537345
W P P W
4191171143737040
W P W W
5191225117694838
P W R W
619937127656230
R P P W
720621275134-5920
P P R W
82062128796-919
P P P P
919601359138-7918
W W W P
1020101943161-1183
P P P P
1120011958209-1511
P P P P
1219111710366370
W P P P
13124084465-210
P P P P