2 LIGA : Korona Katowice z pierwszymi punktami w sezonie. No Name Team i Max Elektro Team uciekają rywalom spod gilotyny

Co nam w 6. kolejce przygotowała 2 Liga? Z pewnością niesamowite emocje sięgające zenitu, choćby w spotkaniu z udziałem Korony Katowice i PKSu Gołąb Ławki, podczas którego wynik pozostawał niewiadomą do ostatnich minut gry. Sporo wylanych kropel potu w swoich grupach doświadczyli między innymi piłkarze No Name Team oraz Max Elektro Team z trudem wyrywając rywalom cenne punkty. Bez sensacyjnych niespodzianek zakończyły się także mecze liderów, którzy dzielnie kompletują swoje zwycięstwa. Nie zapominajmy o licznych pokazach skuteczności wielu zawodników, będących wizytówką nie tylko wyższych szczebli rozgrywkowych Katowickiej Ligi Szóstek. Nie przedłużając, zapraszamy do przeglądu wydarzeń z 6. kolejki 2 ligi…

Grupa A:

Ligota Phoenix – Finimondo  15:2 (7:0)

Jednym z sobotnich meczów rozpoczynających 6. kolejkę grupy A w drugiej lidze była walka pomiędzy Ligotą Phoenix a Finimondo. Zawodnicy Ligoty tym razem bez żadnych skrupułów postanowili przejechać się po przeciwniku, nie dając mu najmniejszych szans na godną rywalizację. Prowadzenie objęli już w 2. minucie po golu Grzegorza Waleriańczyka i od tej chwili regularnie znajdowali piłce drogę do siatki. Całkowita dominacja gospodarzy była okraszona gradem goli zarówno w pierwszej połowie, jak i potem w drugiej części gry. Swoją formą tego dnia zaimponowali: wspominany Waleriańczyk, który popisał się czterema trafieniami oraz czterema asystami, a także strzelec pięciu bramek – Robert Kubat. Feniksy z Ligoty idą jak burza odnosząc czwarte zwycięstwo z rzędu i tylko trzy punkty oddalają ich od pierwszego Drive Shaft. Z kolei Finimondo po dobrym starcie niestety musi przełknąć gorycz porażki, a wraz z nią spadek na siódmą pozycję.

Energia United – FC Gwiazda Borki II  2:10 (0:5)

Warunki gry podczas swojego starcia dyktowali rywalowi gracze rezerw Gwiazdy Borki, którzy pokonali bez problemów Energię United. Pięć bramek do przerwy i tyle samo po wyjściu na murawę mogliśmy zobaczyć w tym jednostronnym widowisku. Mimo świetnego występu w poprzednim tygodniu, tym razem Energia dopiero po półgodzinnej grze znalazła sposób, by pokonać dobrze spisującego się w tym spotkaniu Arkadiusza Zborowskiego. Gwiazda zbudowała solidny mur uniemożliwiający Pomarańczowym stwarzanie podbramkowych sytuacji. Jednak dwa gole na otarcie łez udało się gospodarzom wyszarpać. Bohaterem triumfu był w głównej mierze Marcin Kremer, który czterokrotnie pokonał bramkarza gospodarzy, a do tej puli dodał jeszcze jedną asystę. Duży udział w odniesieniu zadowalającego wyniku miał też Grzegorz Nguyen Khac wraz z  Maciejem Szymańskim, notując po dwa gole i jednej asyście. Rezerwowy zespół Dawida Zborowskiego w końcu się przełamał i powalczył po dwóch porażkach z rzędu o upragnione punkty, plasujące Borki na czwartym miejscu.

MKS Balkony II – E.T.B. Dobre Chłopaki II  15:3 (9:1)

MKS Balkony w rozgrywkach 1 ligi są na fali, dlatego również na zapleczu gracze rezerw podopiecznych Pawła Pestki postanowili pokazać pazury. Za to nie mają powodów do radości piłkarze rezerw E.T.B. Dobrych Chłopaków, którzy przegrywają po raz czwarty z rzędu i drugi raz niekorzystnie kończąc mecz z dwucyfrowym wynikiem. MKS brawurowo zdeklasował rywala rozważnie budując ataki pozycyjne i stwarzając sobie sytuacje podbramkowe, efektem czego rezultat 15:3 okazał się srogim wymiarem kary. Autorem tego jakże widowiskowego festiwalu, obfitującego w sporą ilość bramek był Bartek Makoś. Środkowy obrońca przeszedł samego siebie zdobywając osiem goli i notując przy tym jedną asystę. Tak fenomenalny występ jednego zawodnika dał cenne trzy oczka drużynie Balkonów, dzięki czemu odbili się nieco od dolnej strefy tabeli.

Drive Shaft – S.W.I.P. Katowice  7:3 (1:3)

Nieoczekiwany niepokój pojawił się na twarzach reprezentantów lidera tabeli po tym, jak S.W.I.P. Katowice schodził do szatni przy stanie 1:3. Goście nie przestraszyli się mocniejszego rywala z impetem pakując trzy gole w ciągu jedenastu minut. Nie minęło pięć minut, a z chwilowej stagnacji gospodarzy wyciągnął Patryk Dudkiewicz przywracając DS nadzieje na korzystny wynik. A miał w tym pomóc gwiazdek sędziego ogłaszający przerwę, chwila skupienia, by wylać kubeł zimnej wody i zmiana mentalnego nastawienia. Jak przystało na liderów kuracja pomogła, bo w drugiej części gry ujrzeliśmy odmieniony zespół. Drive Shaft grał wedle oczekiwań odwracając losy meczu, a przy tym skutecznie strzelając sześć goli. Zwycięstwo na swoją szalę zapewnili w głównej mierze Krystian Ćwikliski (dwa gole) oraz nieoceniony w biało-czarnych barwach Mateusz Olek (dwie bramki i jedna asysta). Drive Shaft pewnie biegnie po mistrzowski tytuł, z kolei zawodnicy S.W.I.P. będą musieli pogodzić się z faktem, że tego dnia mogli sprawić nie lada niespodziankę.

Crazy Boys 24 – No Name Team  3:5 (2:2)

Jeden z ciekawszych pojedynków grupy A. Crazy Boys 24 po trzech wygranych z rzędu podejmowali No Name Team, który w ciągu dwóch minionych kolejek zgromadził sześć oczek.  Zapowiadał się naprawdę wyrównany mecz, a żaden z zespołów z pewnością nie zamierzał go odpuścić. Już pierwsza połowa zwiastowała wielkie emocje, gdy Grzegorz Gołucki w 17. i 20. minucie, po podaniach Marcela Posta, dał prowadzenie No Name Team. Te wydarzenia na tyle nakręciły „Szalonych Chłopców”, że do przerwy mieliśmy remis po strzałach Tadeusza Szczygielskiego i Roberta Gajdzika. Lecz w drugiej transzy zapał gospodarzy gdzieś zgasł, pozwalając tym samym na przejęcie pałeczki przez konkurenta. A sprawę załatwiło trio Gołucki – Post i Szymon Lampa. Crazy Boys próbowali jeszcze szukać swoich szans, lecz trafienie Pawła Ochojskiego jedynie zmniejszyło rozmiary porażki. Po 6. kolejce i trzecim z rzędu sukcesie No Name Team zasiadł na ostatnim miejscu ligowego podium, zaś gospodarze zeszli na szósty schodek.

KS Silesia Katowice II – FC Załęże  3:8 (3:4)

Ostatnim starciem, jakie przygotował nam terminarz grupy A była konfrontacja rezerw Silesii Katowice z FC Załęże. Nie mająca nic do stracenia Silesia od pierwszych minut spróbowała rozpocząć spotkanie od pressingu. Plan został zrealizowany po tym, jak w 3. minucie prowadzenie dał Dawid Strzoda. Zaskoczeni zawodnicy z Załęża szybko się otrząsnęli i w odwecie postanowili skarcić niżej notowanych rywali. Trzy bramki w ciągu dziesięciu minut przywróciły spotkaniu należny porządek, a właściwie zadbał o niego Michał Bucior, który popisał się dwoma asystami oraz celnym uderzeniem w światło bramki. Im bliżej końca pierwszej części gry, tym emocje sięgały zenitu, bowiem Jakub Wojakowski w 24. i 25. minucie doprowadza do wyrównania. Oczywiście na tym wymiany ciosów nie był koniec, bo w ostatniej chwili szalę na swoją korzyść zdążył przechylić Szymon Pustelnik i Załęże schodzi do szatni przy stanie 3:4. Druga odsłona emocjonującego starcia była już jednostronną dominacją gości, którzy nieco uspokoili grę i kontrolowali posiadanie piłki do samego końca. A dodatkowe pięć goli sprawiło, że to FC Załęże schodziło z boiska z uśmiechami na twarzy. Do swojej puli jedno trafienie i jeszcze jedną asystę dołożył Bucior, w znacznym stopniu przyczyniając się do tego jakże istotnego zwycięstwa plasującego własną drużynę na piątym miejscu w tabeli. Natomiast rezerwy Silesii niestety zamykają drugoligową elitę w grupie A.

Tokyo Drift – pauza


Grupa B:

Korona Katowice – PKS Gołąb Ławki  6:6 (0:4)

W tym pasjonującym spotkaniu grupy B, jedynym w sobotni wieczór, oba zespoły zapomniały o grze obronnej, a prawdziwym zwycięzcą okazał się futbol obfitujący w niezapomniane emocje. Mecz, w którym mogliśmy zobaczyć wszystko, a więc bramki, ostrą walkę i cudowne zwroty akcji. Korona Katowice notując w ciągu ostatnich tygodni same druzgocące porażki, w końcu wspięła się na wyżyny swoich umiejętności zaliczając niesamowity comeback i cudem uciekając spod gilotyny ekipie PKSu Gołąb Ławki. Z wysokiego C udanie rozpoczęli zawody goście, gdy do 26. minuty zdołali prowadzić aż 5:0. Wówczas w szeregach Korony nastąpiło przełamanie. Bramka kontaktowa w 34. minucie, którą szybko skwitowali „Gołębie”. Reszta należała już do gospodarzy. Tercet Michał Plichta – Jędrzej Lach – Dawid Danisz wzorowo złamali szyk obronny rywali kontrolując przebieg spotkania do samego końca. A gdy precyzyjny strzał Plichty dał Koronie upragniony remis i zarazem pierwsze punkty w sezonie w teamie z Katowic zapanowała euforia. Korona pokazała niezłomny charakter, natomiast zawodnicy z PKS Gołąb Ławki powinni pluć sobie w brodę, gdyż wypuścili z rąk praktycznie wygrane spotkanie.

Dynamo Katowice – Kopacze Złapanki  3:9 (2:3)

Po dobrym starcie z początkiem sezonu Dynamo Katowice w późniejszym czasie zaczęło przeżywać niemały kryzys formy. Przegrana z Kopaczami Złapanki jest czwartą z rzędu i daje gospodarzom powody do przemyślenia swojej sytuacji. W innych nastrojach są goście, którzy z kolei start mieli kiepski, a z biegiem czasu rozwijają skrzydła i małymi ruchami wzbijają się ku górze tabeli. Choć pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, to po zmianie stron Kopacze byli już bezlitośni nie pozostawiając złudzeń, kto w tej konfrontacji jest lepszy. Do triumfu znacznie przyczynił się Dariusz Ryrych, autor czterech bramek. Po dwa gole i trzy asysty zanotowali Tomasz Brożek i Paweł Krusz. Po tej niedzieli Kopacze Złapanki uplasowali się na siódmej lokacie, tuż nad ekipą Dynama.

FC Śląsk Club Ju II – Gladiators  1:5 (1:3)

Spośród drugoligowych pojedynków grupy B mogliśmy być świadkami ostrej walki pomiędzy zespołami wypełnionymi obcokrajowcami. Naprzeciw rezerwom FC Śląsk Club Ju stanęli niepokonani jak dotąd Gladiators, którym udało się szczęśliwie otworzyć wynik, dzięki samobójczemu trafieniu Denisa Zakharova w 2. minucie. Sędzia nie zdążył zapisać wydarzenia w swoim notesie, a Mohamed Amine podwyższa wynik i tę sztukę powtarza tuż przed końcem pierwszej partii. Po zmianie stron batutę dyrygenta przejął Diego Becerra zdobywając kolejne dwa gole. Gola honorowego dla gospodarzy strzelił Hassan Nabijonov, lecz to za mało, by stawić opór liderom tabeli. W tym okraszonym twardą rywalizacją spotkaniu nie mogło zabraknąć również kartek, a łącznie arbiter ukarał czterech zawodników, w tym dwóch – Bakhromjon Sobirjonov (FC Śląsk Club Ju II) i David Szilagyi (Gladiators) zakończyło grę po ujrzeniu czerwonego kartonika. Mimo porażki rezerwy FC Śląsk wciąż depczą oponentom po piętach zajmując na chwilę obecną piątą lokatę.

Wybrzeże Klatki Schodowej – Max Elektro Team  0:1 (0:0)

Max Elektro Team zdołało wymęczyć zwycięstwo 1:0 w meczu, w którym przeciwnikiem było Wybrzeże Klatki Schodowej. Bezbramkowa pierwsza połowa musiała zwiastować jeszcze większe emocje w drugiej części gry. Atmosfera spotkania podgrzała się, gdy w 29. minucie Patryk Bawołek daje prowadzenie Max Elektro. WKS podjął nieustępliwą walkę, lecz tego dnia Marcin Sularz i defensywa Biało-niebieskich była nie do przejścia. Max Elektro po niezwykle zaciętym starciu utrzymuje przewagę jednego gola do końca spotkania i tym samym mając dwanaście punktów plasuje się na czwartym miejscu. A zespołowi Wybrzeża Klatki Schodowej, mimo iż wciąż bez punktów w nowym sezonie, należą się wielkie brawa za prawdziwą walkę.

Golden Lions – AKS Górnik Wesoła II  0:4 (0:3)

Przekonująco wygrana konfrontacja 4:0 z Golden Lions sprawiła, że rezerwy AKSu Górnik Wesoła dokładają kolejny duży krok przybliżający do wyścigu o fotel lidera. Co prawda różnica trzech punktów jeszcze osadza ekipę z Wesołej na drugim miejscu, ale Krystian Mondry z pewnością zrobi wszystko, by uprzykrzyć chwile pozostałym rywalom. Ten nieszablonowy napastnik, a zarazem kapitan drużyny gości w niedzielnym spotkaniu poprowadził kolegów do triumfu, a sam dwukrotnie postanowił pokonać bramkarza „Złotych Lwów”. Nic dodać, nic ująć. Górnik na fali, z kolei „Goldeni” muszą wziąć sprawy w swoje ręce, by przerwać złą passę czterech porażek z rzędu.

Dziki Ligota – LGT Squad  4:12 (1:5)

Po fantastycznej grze w derbowym pojedynku LGT Squad odniosło miażdżącą wygraną 12:4 nad Dzikami z Ligoty. Worek z bramkami otworzył Igor Grzybek w 7. minucie, a dzieła zniszczenia w ostatnich sekundach meczu dokonał Bartosz Wencel. LGT nie dało szans kolegom zza miedzy wykładając im solidną lekcję pokory. Strzeleckim kunsztem popisał się Aleksander Kordek, którego skuteczność wyniosła sto procent przybierając postać sześciu bramek.  W efekcie ten wyczyn i komplet punktów premiuje LGT Squad na trzecie miejsce podium w grupie B.

Ajaak – pauza

  • Grupa A
  • Grupa B

Tabela 2 Liga Gr A – Wiosna 2021

PozycjaDrużynaMZRPBZBS+/-PKTSeria
112102061223932
W W W W
21291281364528
W W P W
31282265343126
W R W W
41281360362425
P R W W
51281367382925
W W P W
6115154639716
P P R W
7125256055516
P W W P
8114255456-214
R W P P
9124175159-811
W R P P
10123184573-2810
R W W P
11123093987-488
P P P P
121220103185-546
P P P P
131202103878-402
P R P P

Tabela 2 Liga Gr B – Wiosna 2021

PozycjaDrużynaMZRPBZBS+/-PKTSeria
112102074254932
R W W R
212100270294130
W W W W
31281390424825
P W W W
41281361372425
W W P R
51280457332424
W P P P
61262456391720
W P W P
71161455421319
R P W W
8115064650-415
P W W P
9122373367-349
R P P P
10112182165-447
P R P W
111220102552-276
P W P W
12112092758-315
P P P P
1312111035111-764
W P P P

  • 6 Kolejka Gr. A
  • 7 Kolejka Gr. A
  • 6 Kolejka Gr. B
  • 7 Kolejka Gr. B
  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.
  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.