EKSTRALIGA  KLS&PLAYARENA: Snowkids i Beer Boys Manhattan górą w emocjonujących hitach. Globetek i Chelsea Kenzo dzielą się punktami

Ostatnie zmagania rozgrywek Katowickiej Ligi Szóstek na boisku „Rapid” zapewniły nam niesamowitą dawkę wrażeń. Emocje sięgały zenitu, a wyniki oraz towarzyszące im liczne bramki przeszły już do historii. Od teraz wszystkie spotkania każdej z poszczególnych lig, aż do odwołania, będą rozgrywane na murawie Ośrodka Sportowego „Hetman” w Katowicach. Zanim jednak drużyny zainaugurują dalsze ligowe losy na nowym obiekcie, wróćmy pamięcią do tego, co działo się w weekend 16 i 17 października.
Ekstraliga przygotowała dla nas dwa hitowe starcia, podczas których Snowkids w ciężkiej batalii pokonało minimalnie FC Under Forest, a pukający do bram podium kadrowicze Beer Boys Manhattan zaliczyli fenomenalny comeback doprowadzając do wyrównania i ostatecznie wyszarpując zwycięstwo z rąk Skrzydlatego Byka. Prawdziwej boiskowej wojny z Chelsea Kenzo z pewnością nie zapomną zawodnicy Globeteku ratując w ostatnich minutach cenny remis. Natomiast AC Bogucice oraz Dentim Clinic Katowice bez żadnych problemów zakończyli weekend z kompletem punktów. A więcej o powyższych spotkaniach przeczytacie już w podsumowaniu 6. kolejki…

Beer Boys Manhattan – Skrzydlaty Byk  8:5 (1:5)

Na wysokich obrotach zaczynamy podsumowanie spotkań Ekstraligi. Jako pierwsi na murawie pojawili się reprezentanci ekip Beer Boys Manhattan oraz Skrzydlatego Byka. Osłabieni kadrowo goście w szybkim stylu wyszli na prowadzenie i po siedmiu minutach – po trafieniach Artura Koschnego i Bartosza Borowca – na swoim koncie mieli już dwie bramki. Gdy w 13. minucie gola kontaktowego zdobył Artur Kotecki, Skrzydlaty Byk ruszył do dalszych podbojów bramki strzeżonej przez Jakuba Korczaka. Dwa kolejne strzały Koschnego i jeden Grzegorza Kleemanna sprawiły, że podopieczni Piotra Łabusia zamykają pierwszą połowę sporą przewagą. Lecz to, co stało się po zmianie stron przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Beer Boys wyszli na boisko jako inna drużyna, a swoimi umiejętnościami i siłą rażenia zaskoczyli dosłownie wszystkich. Strzelecki koncert, tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą odsłonę, otworzył Mateusz Cyganik. Jego uderzenie niczym efekt domina było początkiem kolejnych goli. Dwie bramki Bartosza Nawrockiego, hat-trick Kamila Jurskiego oraz strzał Patryka Ogiewy całkowicie rozbiły „Byków”. „Piwosze” zdominowali drugą część tego jakże widowiskowego meczu, doprowadzając najpierw do remisu, a następnie obejmując prowadzenie ukarali boleśnie gości. Fenomenalny comeback oraz wiara w zwycięstwo poprowadziła Beer Boys do sensacyjnego zwycięstwa, co w efekcie usytuowała nowicjuszy na trzecim miejscu podium, tuż nad Skrzydlatym Bykiem. Pewne prowadzenie i przekonanie o swojej sile mogło „Byki” nieco zgubić, przez co w dalszej grze oddali rywalom pole do popisu. A gdy już feniks powstał z popiołu, było już za późno, by powstrzymać zdeterminowanych gospodarzy do śmiałego sięgnięcia po laur.

Globetek – Chelsea Kenzo  6:6 (3:2)

Sportowych emocji nie zabrakło w pojedynku Globeteku z Chelsea Kenzo, gdzie gracze zaserwowali nam istną wymianę ciosów. Wynik spotkania już w 1. minucie otworzył pomocnik gospodarzy, Maksym Kalach. Potwierdzeniem wyrównanej walki jest fakt, iż na kolejnego gola musieliśmy czekać prawie dwadzieścia minut. Wówczas Michał Bareła w pojedynkę doprowadził do remisu. Ostatnie minuty to szybkie odpowiedzi każdej ze stron. W 22. minucie Kalach trafia po raz drugi, lecz chwilę później jego radość studzi Krzysztof Pasternak. Jednak zwycięsko do szatni schodzą gospodarze po trafieniu Denysa Zharikova. Po przerwie obie drużyny kontynuowały swoje taktyczne cele próbując utrzymywać kontrolę na boisku. Jako pierwsi na złamanie linii wroga sposób znaleźli piłkarze Chelsea, którzy po golu Michała Szafarczyka w 36. minucie doprowadzili do wyrównania, by potem celnymi strzałami Przemysława Trzciny w 37. oraz Daniela Suchmiela w 38. minucie przechylić szalę na swoją korzyść. Globetek ani myślał łatwo oddawać przewagi i w podobnym stylu, w ciągu dwóch minut, Mykola Kravchuk i Zharikov dogonili pod względem bramkowym swojego przeciwnika. Analogicznie do końcówki pierwszej części gry, również i w drugiej odsłonie dramaturgia spotkania sięgnęła zenitu. Gdy w 47. minucie Trzcina po raz drugi trafia na listę strzelców, dając tym samym Chelsea komplet punktów, chwilę przed końcem regulaminowego czasu gry Sergii Buksyr ratuje cenny punkt. Niesamowity spektakl, podczas którego zarówno Globetek, jak i Chelsea pokazały charakter oraz wolę walki, w ostatecznym rozrachunku usytuował gospodarzy na miejscu ósmym, a gości dwie lokaty niżej.

Dentim Clinic Katowice – FC Speed Pack  7:2 (6:1)

Meczem dwóch połów można określić rywalizację Dentimu Clinic Katowice z FC Speed Pack. Pierwsza transza to całkowita dominacja gospodarzy, którzy przejęli kontrolę na każdym sektorze boiska powolutku zadając przyjezdnym cios za ciosem. Przy sześciu golach i jednym trafieniu honorowym “Biało-czarnych” Dentim zamyka pierwsze dwadzieścia pięć minut. Oglądając drugą odsłonę mogliśmy mieć wrażenie, że trafiliśmy na inne spotkanie. FC Speed Pack odważnie zaczął atakować swoich rywali, lecz ci wykazywali się skuteczną obroną, nie pozwalając sobie na utratę bramek. Dobrą formą w tej części mogli popisać się bramkarze, którzy tylko raz musieli wyciągać piłkę z siatki. Dentim miał zwycięstwo w kieszeni i wystarczyło tylko mądrze bronić swojego wyniku, by w łatwy sposób zgarnąć trzy punkty dające mistrzowi Katowic utrzymanie się na fotelu wicelidera. FC Speed Pack walczył, próbował, lecz tego dnia muru defensywy gospodarzy nie udało się przebić. Natomiast najbardziej aktywnymi piłkarzami pojedynku był duet Mateusz Górka – Szymon Małecki, gdzie dwaj zawodnicy dwukrotnie trafiali na listę strzelców oraz dwukrotnie notowali asysty.

AC Bogucice – Nankatsu  7:0 (2:0)

Starcia AC Bogucic z Nankatsu zawsze cieszyły się sporym uznaniem i związanymi z nimi emocjami. Patrząc na bilans dotychczasowych meczów lepiej prezentują się statystyki Nankatsu, którzy w poprzednich okresach potrafili sprawić niespodziankę, a przy tym rywalizować z Bogucicami o najwyższe miejsca na podium. Mimo iż w tym sezonie przepaść, jaka dzieli obie ekipy jest ogromna, to wciąż otoczka tych konfrontacji potrafi wzbudzić zainteresowanie. Pierwsza połowa to bardzo wyrównana walka i rozważne budowanie ataków pozycyjnych oraz konsekwencja w grze defensywnej. Nic więc dziwnego, że na otwarcie wyniku musieliśmy czekać aż do końcówki pierwszej części. Wówczas Maksym Kravets i Kamil Kopeć sprawiają, że AC Bogucice schodzą do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron, od razu po gwizdku sędziego, Gustaw Tomkowicz strzela trzeciego gola dla „Zielonych”. Nankatsu rzucili się do ataku, lecz ich próby okazywały się bezskuteczne, a okazję na kontrataki w zamian znajdowali gospodarze, którzy tej niedzieli grali przyjemny dla oka futbol. Druga bramka Kravetsa oraz hat-trick Karola Borysiuka ustawiły spotkanie nie pozwalając rywalom na udzielenie jakiejkolwiek odpowiedzi. Ekipa Daniela Synala podczas tej przygody dosłownie przejechała się po Nankatsu, demonstrując im solidne lanie, a tym samym jeszcze bardziej zrzucając w otchłań dolnej części tabeli.

FC Under Forest – Snowkids  3:4 (1:2)

Na koniec Ekstraliga zostawiła dla nas prawdziwy hit, konfrontację FC Under Forest ze Snowkids. I z czystym sumieniem to spotkanie zasłużyło na miano najlepszego widowiska tego wieczoru. Początek wręcz wymarzony dla gości, gdy po siedmiu minutach gole Patryka Wnuka oraz Marka Todorskiego dają prowadzenie Snowkids. Od tej chwili mecz z minuty na minutę zaczął nabierać rumieńców, aż do bramki Dawida Jakubczyka, który po kwadransie gry minimalizuje przewagę rywali. Wówczas przebieg wydarzenia wszedł na wyższy poziom, zawodnicy coraz bardziej angażowali się w grę, co widać było po zaciętej walce dosłownie na każdym fragmencie boiskowej murawy. Intensywne tempo oraz pressing stały się głównymi wizytówkami całego spotkania. Dopiero ostatnie dziesięć minut wyzwoliły w obydwu drużynach największe pokłady sportowych emocji. Na wyrównujące trafienie Szymona Raka z 35. minuty w 40 i 45. minucie odpowiedzieli Łukasz Todorski oraz ponownie Wnuk. Snowkids po raz kolejny zdołali dwukrotnie zwiększyć swoją przewagę, którą w 48. minucie niweluje Karol Jakubczyk. Mimo towarzyszącej nerwówki, gorące głowy gości mogły ostudzić się po końcowym gwizdku sędziego odkreślającego grubą linią ten owiany wieloma wrażeniami spektakl. Snowkids pokonują FC Under Forest 4:3 i zasiadają na piątym miejscu ligowej tabeli, z kolei „Czerwoni” niestety po twardej batalii wciąż okupują dół Ekstraligi.

Tabela Ekstraliga – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1990047212627
W W W W
2980168254324
W W W W
3950444291515
W P W W
495044846215
W W P P
5940559451412
P W P P
693153551-1610
R P W P
793153352-1910
P P W P
893062941-129
P W P W
992252852-248
R P P W
1091082049-290
P P P P

  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.