EKSTRALIGA  KLS&PLAYARENA: AC Bogucice – z piekła do nieba. Pewne zwycięstwa Skrzydlatego Byka i Beer Boys Manhattan

Na Ekstralidze z pewnością nie można się nudzić. Status rozgrywek po raz kolejny udowadnia, że ich wysoki poziom z kolejki na kolejkę rośnie w górę. Skrzydlaty Byk oraz Beer Boys Manhattan zagwarantowali swoim kibicom prawdziwe pokazy bramek, lecz najlepsze dopiero miało nadejść. Dentim Clinic Katowice oraz Globetek, po ciężkiej przeprawie, pokonali swoich oponentów, z kolei AC Bogucice w niesamowitych okolicznościach powracają ze świata zmarłych zaliczając cudowny comeback. Oj, działo się wiele, a o szczegółach niedzielnych konfrontacji 4. kolejki przeczytacie w podsumowaniu…

Chelsea Kenzo – Skrzydlaty Byk  4:10 (2:4)

Pierwsze dwa spotkania 4. kolejki Ekstraligi okazały się namiastką tego, co czekało nas w późniejszych godzinach. Jednym z nich było starcie Chelsea Kenzo ze Skrzydlatym Bykiem. Pomimo dwóch porażek z czołem tabeli, to goście byli faworytami i naszych oczekiwań nie zawiedli. Piłkarze zabrzańskiego zespołu pozbawili rywali wszelkich złudzeń na ugranie korzystnego wyniku, kończąc potyczkę przy stanie 10:4. Strzelecki festiwal został otwarty już w 2. minucie i od tego momentu mogliśmy oglądać ofensywny futbol, zwłaszcza w wykonaniu przyjezdnych. Ich doświadczenie, zgranie oraz przegląd gry rozbiły defensywę dzielnie walczącej Chelsea, podrzucając Skrzydlatego Byka na trzecie miejsce podium. Najbardziej aktywnym graczem był Michał Orzeszyna, który w meczu popisał się hat-trickiem i jedną asystą. Wraz z nim złotą gwiazdką został oznaczony Tymoteusz Wojdanowski (jedna bramka i asysta). Ponadto z dwoma golami na listę strzelców trafili także między innymi Mateusz Komor z Dawidem Kaciubą.

Beer Boys Manhattan – FC Speed Pack  9:5 (4:0)

Drugim pojedynkiem, w którym mieliśmy okazję zobaczyć grad bramek była rywalizacja Beer Boys Manhattan z FC Speed Pack. Ostatnia wpadka „Piwoszy” z Nankatsu z pewnością nieco rozjuszyła debiutantów, dlatego też całe swoje rozgoryczenie postanowili przelać na niedzielnego rywala. Ambicja była zauważalna już po pierwszym gwizdku sędziego, gdzie gospodarze z impetem ruszyli do ataku. Zaangażowanie i wiarę w zwycięstwo potwierdziło czterobramkowe prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron nastąpiło przebudzenie się gości, co dwoma golami pieczętuje Fabian Wlaź. Chwilę później Beer Boys powiększa swoją przewagę kolejnymi dwoma bramkami. Niezwykle aktywny w obozie „Biało-czarnych” Wlaź dokłada trzecie trafienie do hat-tricka i asystuje przy kolejnej bramce, zmniejszając rozmiary porażki. Jednak tego wieczoru to „Piwosze” byli w świetnej dyspozycji i dokładają trzy gole. Finalnie zamykają spotkanie wynikiem 9:5. Bohaterami gradobicia, z hat-trickiem na koncie, zostali Bartosz Nawrocki oraz Artur Kotecki. Na szczególną uwagę zasługuje także forma Kamila Jurskiego, który zanotował dwa celne uderzenia i czterokrotnie otwierał kolegom drogę do bramki. Beer Boys Manhattan wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności pokazując waleczne oblicze i tym samym zajmują szóste miejsce, tuż nad FC Speed Pack.

Dentim Clinic Katowice – Snowkids  4:3 (3:1)

Nadszedł czas na hity kolejek, gdzie padało mniej bramek, ale emocje do ostatnich minut nie przestawały opuszczać ekstraligowych boisk. Na początek konfrontacja Dentimu Clinic Katowice, który skrzyżował miecze ze Snowkids. Bez żadnego ostrzeżenia do szarży rzucili się gospodarze. Karol Kotowski, dzięki asystom Bartłomieja Kędzierskiego, potrzebował czterech minut, by dwukrotnie pokonać Mateusza Opielę. W 7. minucie Łukasz Jedyński, celnym trafieniem w światło bramki, strzela gola kontaktowego. W 19. minucie składną akcję kolegów wykańcza Marcin Rosiński i Dentim z uśmiechami na twarzy kończy pierwszą połowę. Po ponownym wyjściu na murawę sam Rosiński w 33. minucie staje się asystentem przy bramce Kędzierskiego. Podbudowany sporym prowadzeniem Dentim kontrolował tempo meczu, lecz nie zdołał uniknąć dwóch błędów umożliwiających Snowkids włączenie się do walki. Jednakże zabrakło czasu, by do gola Patryka Wnuka oraz Kamila Lewandowskiego dołożyć to czwarte trafienie dające cenny remis. Dentim pokonuje Snowkids 4:3 i zasiada na fotelu wicelidera, depcząc po piętach AC Bogucicom. Z kolei goście obsadzają lokatę dwa oczka niżej, ciągle pozostając w grze o podium.

AC Bogucice – FC Under Forest  4:2 (0:0)

Drugim z najciekawszych widowisk niedzieli była zacięta rozgrywka pomiędzy dawnym mistrzem Katowic, a dawnym zwycięzcą 1 ligi. AC Bogucice w swojej historii nieraz starły się z FC Under Forest i te spotkania zawsze cieszyły się sporą aprobatą. Już sam fakt, iż w pierwszej odsłonie nie zobaczyliśmy żadnej bramki świadczy o niebywałej koncentracji obydwu zespołów w strefie obronnej oraz dobrej formie bramkarzy. Jako pierwszy bramkową ciszę przerywa Dawid Jakubczyk, który swoimi podaniami najpierw w 35. minucie otworzył drogę do bramki Mateuszowi Rawickiemu, a cztery minuty później Radosławowi Kempie. Zdekoncentrowani przebiegiem sytuacji gospodarze musieli wziąć się w garść, by odmienić losy tego spektaklu. Ekipa Daniela Synala zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę i owe ryzyko się opłacało. Sygnał do boju w 42. minucie swoim kolegom dał Tomasz Nolewajka. W 44. minucie bramkę na 2:2 strzela Karol Borysiuk i już bogucicki team mógł odetchnąć z ulgą. Lecz gracze z Bogucic słyną z tego, że nigdy się nie poddają, a swój niezłomny charakter podkreślają dwukrotnie w późniejszym czasie. W 49. minucie Maks Kravets daje „Zielonym” prowadzenie, by w ostatnich sekundach tej dramatycznej batalii Kamil Kopeć wręcz dobił rywali. AC Bogucice w fenomenalnym stylu powróciły do gry i wyszarpując FC Under Forest pewne zwycięstwo wciąż utrzymują pozycję lidera. To był istny majstersztyk, natomiast chwilowe rozluźnienie, które przyczyniło się do ostatecznej porażki, zrzuciło drużynę z Podlesia na dół ekstraligowej tabeli.

Globetek – Nankatsu  4:3 (3:1)

Zawody w Ekstralidze kończymy równie interesującym bojem, podczas którego zmierzyły się kadry Globeteku oraz Nankatsu. Bez żadnych zbędnych akcentów grzeczności Globetek od pierwszych minut zaczął szturmować bramkę Nankatsu. Gole Kostiantyna Ivasiuka oraz Denysa Yemetsa po sześciu minutach dały prowadzenie gospodarzom. Oba zespoły starały się konsekwentnie ustabilizować grę, raz po raz wymieniając się ostrzeżeniami. Dopiero w 23. minucie doczekaliśmy się kolejnej bramki za sprawą Vladyslava Vaschenki. Trafienie honorowe tuż przed przerwą zdołał jeszcze zdobyć Marcin Musioł. W drugiej części gry Vaschenko, chwilę po rozpoczęciu, podwyższa prowadzenie. Ten cios zadany w stronę Nankatsu zmusił team Pawła Krotkiewskiego do odważniejszych ataków. W 31. minucie Musioł ponownie udziela odpowiedzi, by w 35. minucie asystować przy golu Dominika Piaskowego. Nad głowami przyjezdnych pojawiło się słońce, które rozpraszało czarne chmury. Oznaki twardej walki o każdą piłkę towarzyszyły uciekającym nieubłaganie minutom, lecz Globetek skutecznie odpierał strzeleckie próby. Finalny triumf 4:3, po nieustępliwym boju, plasuje Ukraińców na piątej pozycji, zaś Nankatsu niestety zostaje zesłane na przedostatnie miejsce.

Tabela Ekstraliga – Sezon 2021/2022

PozycjaDrużynaMZRPBZBS+/-PKTSeria
1770035161921
W W W W
2760147173018
W W W W
3750241281315
W W W W
4740351351612
W W P W
57304302829
P P W P
672142640-147
W P R P
772142742-157
P W P P
872052332-96
P P P W
971242245-235
P P R P
1071062039-192
P P P P

  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.