EKSTRALIGA  KLS&PLAYARENA: Dentim Clinic Katowice miażdży Snowkids. Beer Boys Manhattan wskakują na podium

Kwiecień okazał się miesiącem, który zapamiętamy z lekką dozą niedosytu pod względem piłkarskich wrażeń. Najpierw odwołanie kolejki z powodu nagle niesprzyjającej aury i związanym z tym zamknięciem obiektów sportowych, następnie przerwa świąteczna, a niebawem nadejdzie jeszcze pauza majówkowa. Luki w kalendarzu oczywiście przeplatały się poszczególnymi kolejkami, jednakże katowickie rozgrywki na dobre rozkręcą się dopiero po wspomnianej majówce. I miejmy nadzieję z korzystniejszą pogodą. Zanim wejdziemy w nowy miesiąc, skupmy się na ostatnim weekendzie kwartału pełnego emocji, bramek i zaciętej rywalizacji.
W 13. kolejce Ekstraligi Dentim Clinic Katowice w meczu na szczycie pokonał jednogłośnie Snowkids. Śmiałym krokiem po medale zmierzają Beer Boys Manhattan, którzy po zwycięstwie nad FC Speed Pack wskoczyli na trzecią lokatę. Z pewnych oczek po niedzielnych rozgrywkach mogli cieszyć się kadrowicze Skrzydlatego Byka, natomiast w niełatwym starciu Nankatsu okazało się lepsze od Globeteku. Krótka relacja ze wspomnianych konfrontacji już w podsumowaniu…

FC Speed Pack – Beer Boys Manhattan  3:7 (2:2)

Fabian Wlaź oraz Mateusz Cyganik zostali głównymi bohaterami swoich drużyn podczas zaciętego starcia FC Speed Pack z Beer Boys Manhattan. Wlaź już w 3. minucie otworzył wynik dając prowadzenie FC Speed Pack. Radość gospodarzy nie trwała długo, bowiem minutę później do remisu doprowadził Artur Kotecki. Wlaź po raz kolejny dał o sobie przypomnieć w 9. minucie. Zanim na zegarku odliczyliśmy kwadrans gry, w 13. minucie Cyganik rozpoczął swój strzelecki popis. Dwubramkowy rezultat widniał na tablicy do końca pierwszej połowy, dzięki czemu nic nie było jeszcze przesądzone. Lecz po zmianie stron „Piwosze” postawili na bardziej ofensywne ustawienie, wobec czego licznymi najazdami na bramkę rywala w końcu udało im się przełamać linię oporu. Cyganik nie szczędził golkipera gospodarzy raz po raz zmuszając go do kapitulacji, a tym samym powiększając przewagę. Jego pięć bramek zakończyło owe wydarzenie. Obok Koteckiego, który prócz bramki zanotował również dwie asysty, na listę z golem i asystą wpisał się Kamil Jurski oraz notujący trzy asysty, Bartosz Nawrocki. W ekipie Speed Pack Wlaź skompletował hat-tricka i jako jedyny znajdował piłce drogę do siatki. Jednak to za mało, by tego dnia ugrać jakieś punkty. Szósta lokata nadal pozostaje bezpieczna, w przypadku Beer Boys trzecie zwycięstwo z rzędu uplasowało debiutantów Ekstraligi na trzecim miejscu podium.

Snowkids – Dentim Clinic Katowice  1:5 (0:1)

W hicie kolejki Snowkids zmierzyło się z pędzącym po mistrzowskie trofeum zespołem Tomasza Kwiotka. Dentim Clinic Katowice pokonując na wstępie rundy wiosennej AC Bogucice nabrał wiatru w żagle, wskoczył na najwyższe miejsce podium i teraz ani myśli nikomu oddawać zdobytego łupu. Pokonanie najsilniejszych miało być pewnym krokiem do tytułu i opierając się na takim założeniu Dentim sukcesywnie miażdży rywali zmuszając ich do kapitulacji. W niedzielę katowicka ekipa skrzyżowała miecze ze Snowkids, które po wygraniu bezpośredniego pojedynku z AC Bogucicami awansowało na fotel wicelidera. Ewentualne zwycięstwo będących na fali gospodarzy sprawiłoby niespodziankę, a zarazem zmniejszyło przepaść pomiędzy drużynami. Po pierwszej połowie ciężko było wyłonić faworyta, mimo iż to Dentim, po bramce Piotra Makowskiego, od 14. minuty zaczął prowadzić. Inny obraz ujrzeliśmy w drugiej części gry. Skromna przewaga sprawiła, że goście odważniej zaczęli podchodzić pod pole karne przeciwnika i wykorzystując swoje doświadczenie oraz jego błędy w obronie znaleźli receptę na zwycięstwo. Stanowczy opór defensywy Snowkids przełamał w 31. minucie Bartłomiej Kędzierski, dając jednocześnie sygnał do boju kolegom. Przykład z napastnika wziął Ariel Mnochy, któremu dwukrotnie udało się pokonać bramkarza gospodarzy. Do puli jedno trafienie dołożył także Mateusz Wawoczny. Snowkids próbowało się wybudzić w chwilowego letargu, lecz tylko Patryk Wnuk zdołał pokonać dobrze spisującego się w tym meczu Artura Tomanka. Dentim z kolejnymi trzema punktami na koncie oddala się od reszty peletonu i samodzielnie biegnie po ekstraligową koronę. Snowkids, z sercem zostawionym na murawie, niestety muszą przełknąć gorycz porażki, a zarazem szybko o niej zapomnieć, ponieważ wraz z Beer Boys oraz AC Bogucicami mają identyczną ilość oczek, co tylko jeszcze bardziej potęguje dawkę wrażeń w walce o puchary.

Nankatsu – Globetek  6:4 (1:0)

Po trzech przegranych spotkaniach Nankatsu wychodząc na murawę i tocząc bitwę z Globetekiem widziało szanse urwania rywalowi upragnionych punktów. Zanim potyczka nabrała rumieńców obie drużyny potrzebowały sporo czasu, by się rozkręcić i uatrakcyjnić widowisko. Co najlepsze, mimo doświadczenia, Nankatsu nie potrafiło znaleźć piłce drogę do siatki i choć zeszło do szatni z prowadzeniem, to może je zawdzięczać Sergiiemu Buksyrovi, który niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki. Jednak nie ma tego złego, bo pierwszy gol był tym otwierającym wręcz strzelecką kanonadę. Gospodarze tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą transzę rzucili się do ataku, by w 29. minucie Grzegorz Robok podwyższył Nankatsu prowadzenie. Globetek w mgnieniu oka odpowiedział na zadane ciosy. Gol Maksyma Kalacha w 30. minucie oraz Kyryla Kolmohortseva w 32. minucie błyskawicznie zrzucił rywali na ziemię. Taki obrót sprawy tylko podgrzał boiskową temperaturę i zmotywował ekipę Pawła Krotkiewskiego do wzmożonych ataków. Dwie bramki Damiana Sadowskiego, jedna Pawła Szklareckiego oraz drugie w tym meczu trafienie Roboka zdefiniowały defensywę Globeteku, wyprowadzając jednocześnie Nankatsu na spore prowadzenie. Jednak Globetek nie zamierzał się poddawać i w pełnym walki boju zdołał jeszcze wywalczyć dwa gole. Na listę strzelców ponownie wpisał się duet Kalach – Kolmohortsev. Ostatecznie w meczu dwóch różnych połów Nankatsu wygrywają 6:4, przerywają nić złej passy i bezpiecznie plasują się na siódmej lokacie. Globetek wciąż bez formy na trawiastych boiskach można powiedzieć zamyka ligową tabelę.

Skrzydlaty Byk – Chelsea Kenzo  11:1 (3:1)

W ostatnim, zaplanowanym na niedzielny wieczór meczem była rywalizacja Skrzydlatego Byka z Chelsea Kenzo. Podopieczni Piotra Łabusia nie dali rywalowi najmniejszych szans ogrywając go aż 11:1. Od początku „Byki” miały spotkanie pod kontrolą i trzymając rękę na pulsie stopniowo rozbijali meczowy bank. Najbardziej aktywnymi zawodnikami byli: Michał Orzeszyna z dwoma bramkami i dwoma asystami oraz z jednym golem i trzema asystami Bartosz Borowiec. Po dwa gole zanotowali także Artur Koschny, Sylwester Sobczyk oraz Jakub Belica, z kolei po jednym do puli dołożył Tymoteusz Wojdanowski i bramkarz gospodarzy, Grzegorz Kleemann. Dla Chelsea bramkę honorową zdobył Krzysztof Pasternak. Skrzydlaty Byk konsekwentnie zrealizował swój plan i z trzecim triumfem z rzędu z piątego miejsca będzie próbował pourywać konkurencji cenne punkty.

AC Bogucice – pauza

Tabela Ekstraliga – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1151401125428342
W W W W
214110380374333
P P W W
315101488612731
W W R W
415100581443730
W W P W
51571781602121
W W R P
61651105191-4016
W P P P
71550104580-3515
P P W P
816421056111-5514
P P W P
91431105083-3310
P P P P
109009048-48-3
P P P P