EKSTRALIGA  KLS&PLAYARENA: Skrzydlaty Byk nokautuje AC Bogucice. Snowkids nie dają za wygraną

AC Bogucice komplikują swoją sytuację w tabeli, zaliczając kolejny falstart po kapitulacji ze Skrzydlatym Bykiem. Dobra passa nie opuszcza Snowkids, które zgarnia po drodze cenne punkty przybliżające do bogucickiego zespołu. Ponadto z uniesioną tarczą z murawy zeszły ekipy FC Speed Pack oraz Beer Boys Manhattan. 12. Kolejka Ekstraligi postanowiła nas zaskoczyć, a tym samym wzmocnić akcent walki o mistrzostwo. Pauzujący Dentim z pewnością zaciera ręce po minionym weekendzie, lecz zanim podopieczni Tomasza Kwiotka uraczą nas umiejętnościami w następnych tygodniach, przejdźmy do podsumowań wydarzeń ostatniej niedzieli…

Globetek – Snowkids  3:10 (2:5)

Po dłuższej przerwie na ekstraligowe boiska powróciła ekipa Globeteku. Wicemistrz Katowickiej Ligi Halowej imponował swoją formą na parkiecie, nic więc dziwnego, że z niecierpliwością wyczekiwaliśmy aż w podobnym wydaniu zobaczymy „Żółto-niebieskich” na obiektach Hetmana. Niestety gra z halówki nie przełożyła się na trawiaste zmagania, wobec czego Globetek pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej musi odhaczyć na minus. Pogromcą gospodarzy był zespół Snowkids, a właściwie zwycięstwo 10:3 koledzy mogą zawdzięczać duetowi Łukasz Todorski – Dominik Cieszyński.  Todorski rozstrzelał rywala pakując mu pięć bramek, z kolei Cieszyński mógł cieszyć się z hat-tricka. Swoją postawą imponował również autor trzech asyst, Michał Smolczyk. Snowkids od pierwszych minut postawiło na ofensywę, co przyniosło oczekiwane rezultaty. Goście kontrolowali tempo gry, dzięki czemu łatwo przyszło im stworzenie akcji zakończonych wysoką skutecznością. Piąty triumf z rzędu wciąż umacnia drużynę na trzecim miejscu podium, a wykorzystując wydarzenia z minionej kolejki, do drugich Bogucic dzielą ich już zaledwie trzy punkty. Globetek notuje spadek na przedostatnie miejsce.

Chelsea Kenzo – FC Speed Pack  2:5 (0:2)

Kiepską passę w niedzielę udało się przełamać FC Speed Pack, który pokonał Chelsea Kenzo 5:2. Obie drużyny przystąpiły do meczu z wiarą w zwycięstwo, bowiem trzy oczka były w zasięgu każdej z nich. Jedynie błędy i brak koncentracji mogły sprawić, że wyklaruje się nam ostateczny wynik. Jako pierwsi pomyłkę na klatę musieli przyjąć gospodarze, gdy już w 2. minucie Wiktor Krzewiński wykorzystał podanie Mateusza Rawickiego, dając tym samym prowadzenie FC Speed Pack. Chelsea próbowała się odkuć, lecz drugi bolesny cios, ponownie zadany z asysty Rawickiego i zamieniony na gola Adriana Pietrzyka w 19. minucie, przyprawił zespół o ból głowy. Po zmianie stron Chelsea ruszyła do odrabiania strat i po dziesięciu minutach drugiej połowy – po strzałach Przemysława Trzciny oraz Krzysztofa Pasternaka – na tablicy znów widniał remis. Uspokojenie gry, złapanie oddechu, by poprowadzić spotkanie z korzyścią dla siebie było w tym momencie lekarstwem na wzrastającą nerwówkę. Dramaturgia pojawiła się w 41. minucie, gdy Rawicki po raz trzeci odnajduje piłce drogę do siatki, a Mateusz Rączka podwyższa stan na 3:2. Ten fakt nie tylko dał prowadzenie przyjezdnym, ale jeszcze bardziej zmotywował do wzmożonych ataków. Dwa gole Fabiana Wlazia w 48. i 50. minucie całkowicie przekreśliły szansę Chelsea na wygraną. FC Speed Pack zanotował skok na szóstą pozycję, Kenzo na miejscu ósmym.

Skrzydlaty Byk – AC Bogucice  4:2 (2:0)

Hitem wieczoru było starcie Skrzydlatego Byka z AC Bogucicami. Sugerując się statystykami faworytem pojedynku był bogucicki zespół, lecz rywala z Zabrza nie można było zlekceważyć, co jeszcze bardziej wzmacniało wydźwięk widowiska. Gospodarze bez żadnych zbędnych słów zaczęli realizować swój plan, który już w 6. minucie przyniósł efekty. Otóż Sylwester Sobczyk otworzył worek z bramkami. Na kolejnego gola musieliśmy czekać ponad dziesięć minut, gdy w 17. minucie Artur Koschny podwyższa przewagę. Skromne i bezpieczne prowadzenie jedną nogą przybliżało podopiecznych Piotra Łabusia do zgarnięcia trzech punktów, jednakże pamiętajmy, że AC Bogucice słyną z twardego charakteru i nieraz udowadniali, że nie z takich opresji potrafili wychodzić. Choć tuż po przerwie trzeciego gola dla Skrzydlatego Byka zdobył Tymoteusz Wojdanowski, to chwilę później sygnał do boju swoim kolegom dał Kamil Kopeć. W 38. minucie błędy gości w kryciu otworzyły drogę do bramki Filipowi Borowcowi, dzięki czemu gospodarze wyszli na solidne prowadzenie. Bogucice walczyły do końca, lecz jedynie Tomasz Nolewajka w 42. minucie zdołał przechytrzyć golkipera „Byków”. Mecz ostrej walki o każdą piłkę, któremu towarzyszyły żółte kartki, ostatecznie zakończył się wygraną Skrzydlatego Byka. Czwarte miejsce niczego nie gwarantuje, gdyż do Snowkids gospodarze mają sześciopunktową stratę, natomiast depczący po piętach Beer Boys ciągle pozostają z szansą wyłuskania konkurentowi przytulnego gniazdka. W opałach znalazły się Bogucice, ponosząc drugą w tym sezonie porażkę oddalającą graczy Daniela Synala od mistrzowskiego tytułu. Zgubione punkty z najsilniejszymi z czoła tabeli mogą mieć znaczenie w dłuższej perspektywie czasu, dlatego też bogucicki walec musi rozpędzić się na tyle, by ciągle walczyć o pierwszą lokatę, ale też nie pozwolić pozostałym na odebranie drugiego miejsca podium.

Beer Boys Manhattan – Nankatsu  5:3 (3:3)

Pełną emocji batalią terminarz zamykały drużyny Beer Boys Manhattan i Nankatsu. Spodziewaliśmy się, że będzie to wyrównany bój, lecz nie sądziliśmy, że zawodnicy wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego rzucą się na szturmowanie własnych pól karnych. Już w  1. minucie byliśmy świadkami ciosu za ciosem, gdy do siatki trafiał zarówno Damian Sadowski, jak i Bartosz Nawrocki. W ciągu następnych minut ze zwieńczenia dwóch akcji mógł być z siebie dumny Mateusz Cyganik, autor bramek w 6. i 8. minucie. Nankatsu nie dawało za wygraną, dzięki czemu po kwadransie gry Paweł Szklarecki zmniejsza rozmiary porażki. Gola wyrównującego w 24. minucie strzelił Sadowski i Nankatsu mogło zejść na przerwę w pozytywnych nastrojach. Te zaś w szybkim tempie podczas drugiej odsłony gry zepsuł drugą bramką Nawrocki. Rywalizacja stała się zadziorna, natomiast wszelkie ataki były okraszone bramkarskimi paradami. Niewykorzystane sytuacje oraz niemoc znalezienie sobie dogodnego miejsca w jedenastce „Piwoszy” przygnębiły gości, gdy Artur Kotecki w 48. minucie podwyższa prowadzenie i przypieczętowuje cenne zwycięstwo. Nankatsu nie potrafiło znaleźć sposobu na zmianę wyniku, wobec czego schodzi na siódmą lokatę, w przypadku Beer Boys sytuacja ligowa klaruje się optymistycznie. Piąte miejsce, co prawda za podium, ale z identyczną ilością punktową ze Skrzydlatym Bykiem, przywraca przyjezdnym wiarę w walce o przepustkę, a kto wie, być może nawet o brązowy medal.

Dentim Clinic Katowice – pauza

Tabela Ekstraliga – Sezon 2021/2022

PozycjaKlubMZRPBZBS+/-PKTSeria
1151401125428342
W W W W
214110380374333
P P W W
315101488612731
W W R W
415100581443730
W W P W
51571781602121
W W R P
61651105191-4016
W P P P
71550104580-3515
P P W P
816421056111-5514
P P W P
91431105083-3310
P P P P
109009048-48-3
P P P P