EKSTRALIGA  KLS&PLAYARENA: Snowkids bliscy urwania punktów liderowi. Beer Boys Manhattan pnie się po ligowych szczeblach

Półmetek rozgrywek Ekstraligi w rundzie jesiennej za nami. Niespodzianek nie było, chociaż bliscy sensacji byli gracze Snowkids, którzy minimalnie przegrali z AC Bogucicami. Z kolejki na kolejkę coraz bardziej rozkręca się ekipa Beer Boys depcząca pierwszej trójcy po piętach. Ponadto ze swoich spotkań mogą być zadowoleni kadrowicze Skrzydlatego Byka oraz Dentimu Clinic Katowice. Trzy długo wyczekiwane punkty lądują również na koncie FC Speed Pack. A więcej już w podsumowaniu 5. kolejki…

FC Speed Pack – Globetek  5:3 (2:2)

Ekstraligowe zmagania jako pierwsi rozpoczęli zawodnicy FC Speed Pack oraz Globeteku. Borykający się z problemami kadrowymi gospodarze, w przeciwieństwie do drużyny przyjezdnych, już na starcie pod względem liczebnej przewagi mogli zostać spisani na straty. Jednak „Biało-czarni”, którzy zwycięstwo odnieśli jedynie w pierwszej kolejce, wyszli na murawę z zamiarem przerwania tej passy. Po dziesięciu minutach bezpiecznej gry Wiktor Krzewiński jako pierwszy przełamał defensywę gości. W 14. minucie Denys Yemets doprowadza do szybkiego wyrównania, a sześć minut później sam asystuje przy strzale Andriija Zhmurchuka. Gola do szatni na 2:2, tuż przed gwizdkiem sędziego, precyzyjnym uderzeniem na swoje konto zapisuje Fabian Wlaź. Po zmianie stron zaciętej rywalizacji ciąg dalszy i tym razem jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Globeteku, a na listę strzelców wpisał się Vladyslav Vaschenko. Gospodarze coraz odważniej zaczęli odrabiać straty. Ofensywne nastawienie przyniosło rezultaty w 37. i 40. minucie, gdy Krzewiński najpierw doprowadza do wyrównania, a następnie, kompletując hat-tricka, wyprowadza kolegów na prowadzenie. Globetek próbował ratować się z opresji, lecz trafienie Dawida Kozłowskiego w 48. minucie wbija rywalom gwoździa do trumny. FC Speed Pack, po niemocy w trzech ostatnich kolejkach, zbiera trzy punkty zasiadając na piątej lokacie. Globetek z oczkiem mniej uplasował się na miejscu siódmym.

FC Under Forest – Skrzydlaty Byk  6:10 (0:5)

Pojedynek FC Under Forest ze Skrzydlatym Bykiem można określić na kilka sposobów: meczem dwóch połów, strzeleckim festiwalem, zbyt późnym przebudzeniem drużyny gospodarzy. Jednym słowem było to niezwykle emocjonujące starcie, które ostatecznie wygrali podopieczni Piotra Łabusia. Pierwsza połowa to całkowita dominacja Skrzydlatego Byka. Pięć bramek, zero z tyłu, poukładana gra i wydawało się, że ekipa z Podlesia nie jest w stanie zagrozić przyjezdnym. Lecz w drugiej odsłonie „Czerwoni”, zwłaszcza w ostatnich minutach spotkania, wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności strzelając rywalowi gola za golem. Być może powodem było chwilowe rozluźnienie piłkarzy z Zabrza lub ofensywna strategia, nie mającego nic do stracenia FC Under Forest, która w efekcie przyniosła rezultaty prowadzące do takiej zmiany wyniku. Druga część wygrana przez Aleksandra Skrobola i spółkę, lecz zbyt duża strata z pierwszej połowy nie kolidowała z czasem, wobec czego trzy punkty lądują u „Byków”. Bohaterem meczu był Michał Orzeszyna, autor dwóch goli i pięciu asyst. Hat-trickiem mogli pochwalić się także Artur Koschny i Dawid Kaciuba. Natomiast po drugiej stronie Dawid Jakubczyk i Mateusz Rawicki zanotowali po dwa gole i jednej asyście. Spoglądając na tabelę Skrzydlaty Byk wciąż na miejscu trzecim, a FC Under Forest z czterema porażkami pod rząd zamyka ekstraligową pulę.

Chelsea Kenzo – Beer Boys Manhattan  2:4 (0:1)

Trzecią potyczkę oraz dobre widowisko zaserwowali nam debiutanci ligi, Beer Boys Manhattan oraz ligowy beniaminek, Chelsea Kenzo. „Piwosze” z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręcają, a strzał Kamila Jurskiego w 2. minucie szybko otworzył spotkanie. Do 35. minuty nie obejrzeliśmy już żadnej bramki, co tylko świadczy o zrównoważonym starciu, gdzie każda formacja trzymała się swoich pozycji i nie dopuszczała rywali do sytuacji podbramkowych. A jeżeli takowe się pojawiły, to bramkarze wykazywali się skutecznym refleksem. Dopiero Artur Kotecki oraz Jakub Dolecki znaleźli sposób na pokonanie Krzysztofa Boruty i Chelsea przegrywała już trzema bramkami. Gola kontaktowego udało się zdobyć Przemysławowi Trzcinie w 42. minucie. Chelsea walczyła, lecz tego dnia Beer Boys byli odpowiednio przygotowani, a swoją formę po raz kolejny podkreślili w 49. minucie strzałem Patryka Ogiewy. To już był koniec marzeń gospodarzy o trzech punktach, których jeszcze w ostatnich sekundach, po golu Mateusza Ryczko, było stać na zminimalizowanie wyniku. Chelsea pokornie schodzi po ligowych schodkach na ósme miejsce, a Beer Boys Manhattan, ku naszemu zaskoczeniu, śmiało zaczynają pukać do ligowego podium.

Snowkids – AC Bogucice  2:3 (1:2)

Kto, jak nie AC Bogucice zagwarantuje nam mecz z emocjami. W niedzielę podejmując w hicie kolejki Snowkids byli oczywiście faworytami spotkania, lecz gospodarze tak łatwo zdobyczy punktowej nie zamierzali oddawać. To nie było jednostronne widowisko, a na każdym metrze murawy mogliśmy zauważyć walkę oraz zawziętość. Pierwszy gol dla Bogucic to składna akcja Mariusza Kuchty asystującego Gustawowi Tomkowiczowi i po trzynastu minutach lider objął prowadzenie. Radość „Zielonych” nie trwała długo, bowiem lada moment Marek Todorski udziela szybkiej odpowiedzi. W 22. minucie Kuchta ponownie zamienia się w kreatora akcji i tym razem idealnie wyłożył piłkę Karolowi Borysiukowi. AC Bogucice do przerwy zeszli z niewielkim prowadzeniem, które natychmiast po zmianie stron zniwelował Oliwer Zalewski. Ten gol dodał gospodarzom skrzydeł, zmuszając rywala do obrony. Wymiana ciosów coraz bardziej wyzwalała w zawodnikach sportowe emocje, co tylko wzmacniało wydźwięk hitu. Przełamanie bariery Snowkids nastąpiło w 40. minucie, gdy Maksym Kravets swoim podaniem obsłużył Daniela Langnera, a obrońca udanym strzałem dał prowadzenie Bogucicom i – jak się później okazało – przypieczętował wytargany w ciężkim boju triumf. Pięć spotkań oraz komplet punktów umacnia ekipę Daniela Synala na ekstraligowym tronie, z kolei Snowkids, po świetnym występie, niestety na szóstej lokacie.

Nankatsu – Dentim Clinic Katowice  2:9 (2:1)

Rywalizację na najwyższym szczeblu Katowickiej Ligi Szóstek zamknęliśmy pojedynkiem Nankatsu z Dentimem Clinic Katowice. Faworytem bez wątpienia byli goście, lecz to Nankatsu po golach Pawła Krotkiewskiego i Przemysława Chorosia już po kwadransie gry objęło prowadzenie. Dentim chwilę później zdołał odpowiedzieć trafieniem Mateusza Kaisera i tak zakończyła się pierwsza część ostatniego niedzielnego meczu. Wydawałoby się, że gospodarze będą chcieli podtrzymać formę sprzed przerwy, ale błąd za błędem powoli przynosił katastrofalne dla nich skutki. Zawodnicy Tomasza Kwiotka wybudzili się chwilowego letargu i bez żadnej litości pokazali swoją siłę. Gol za golem i po wyrównanej pierwszej części mieliśmy potem jednostronne zawody. Hat-trick i dwie asysty Mateusza Górki, dwa trafienia i dwie asysty Szymona Małeckiego, czy dwie bramki Piotra Makowskiego przyczyniły się w dużej mierze do pokaźnego triumfu 9:2. Dentim ciągle w pogoni za liderem, Nankatsu zaś w nastrojach pełnych frustracji obsadza przedostatnie szczeble ligowej drabiny.

Tabela Ekstraliga – Sezon 2021/2022

PozycjaDrużynaMZRPBZBS+/-PKTSeria
155002114715
W W W W
2540126141212
P W W W
353023823159
W P W W
453022122-19
W P W W
552122328-57
P R P W
65203221756
P W P P
752031922-36
W P W P
851131525-104
W R P P
951041525-103
P W P P
1051041727-102
P P P P

  • Bramki
  • Asysty
  • Żółte kartki
  • Cz. kartki
  • 6 tyg.
  • Bramki sam.