„Każdy mecz był bardzo ważny, a punkty na wagę złota”- Wywiad z Dawidem Zborowskim (rozmowa: Kamil Jasica)

FC Gwiazda Borki. Choć był to zespół z potencjałem, nie dane mu było wcześniej zasmakować większego triumfu. Aż do Sezonu Wiosna 2021, gdzie drużyna Dawida Zborowskiego przebojem sięgnęła po mistrzostwo 1 ligi KLS. O tym, jak Gwiazda z biegiem czasu zaczęła sięgać gwiazd opowie nam kapitan „Czerwonych”…

Kamil Jasica: Witam Dawidzie! Na początku chciałbym Ci pogratulować sukcesów osiągniętych w tym sezonie.

Dawid Zborowski: Cześć! Bardzo dziękuję. Tak, to był świetny sezon w naszym wykonaniu.

KJ: Zanim do niego przejdziemy wróćmy pamięcią do fundamentów, czyli genezy. Opowiedz, jak powstała drużyna, jak rodziła się Gwiazda Borki na przestrzeni lat?

DZ: Stara Gwiazda (tzn “stara Gwardia”) powstała 6 czerwca 2015 roku. Gdy dowiedziałem się, że istnieją rozgrywki Playareny, to postanowiłem stworzyć drużynę. Przez pierwsze dwa lata było ciężko, ale mimo to ekipa rozwijała się małymi kroczkami. Myślę, że najlepsze sezony, jakie rozegrałem z zespołem, to 2017/18 Playarena oraz niedawny sezon Wiosna 2021 KLS. Najgorszym okresem był ten na przełomie 2018/19, gdzie niestety zajęliśmy ostatnie miejsce w pierwszej lidze i spadliśmy do drugiej. Jednakże dostaliśmy wtedy pomocną dłoń, aby zacząć od pierwszej ligi i wykorzystując szansę postanowiłem odbudować zespół mogący powalczyć o nowe cele. Wiem, że to były trudne chwile, ale finalnie dałem radę.

KJ: A co Ciebie skłoniło do założenia amatorskiego zespołu? Czym się kierowałeś?

DZ: Kiedyś istniała już ekipa o tej samej nazwie i jeśli mnie pamięć nie myli, to w latach 20-stych drużyna FC Gwiazda Borki była dwukrotnym mistrzem w grze w “palanta”, czyli taki powiedzmy amerykański baseball. To nie wszystko, gdyż w latach 30-stych istniał również klub o nazwie RKS Gwiazda Borki (Robotniczy Klub Sportowy), który rozgrywał sezon w klasie A i był już to zespół piłki nożnej. Składał się z mieszkańców osiedla Borki, Szopienic i większość z nich też była współzałożycielami tego klubu, w tym mój pradziadek – Józef Zborowski. Tak oto postanowiłem zrobić reaktywację drużyny, chcąc tym samym wypromować osiedle Borki, na którym się wychowałem. Praktycznie od urodzenia żyje na Borkach i mogę powiedzieć, że czuję wielką dumę reaktywując drużynę, która istniała ponad 90 lat temu.

KJ: Czyli sugerując się nazwą nie można jednoznacznie stwierdzić, że wszyscy zawodnicy są z Borek?

DZ: Na początku założenia drużyna składała się z kolegów, którzy pochodzili z osiedla Borki, w tym dwóch moich kuzynów. Potem kadra zaczęła się rozwijać i doszło kilku nowych grajków, którzy byli z Szopienic, Burowca, aż po same centrum Katowic i okolic.

KJ: Jednak udało Ci się stworzyć niesamowity zespół mogący powalczyć o najwyższe cele. Coś o tym mogę powiedzieć, bo przez pewien czas reprezentowałem barwy Gwiazdy i widziałem, jaką metamorfozę z biegiem czasu przechodził ten team.

DZ: Stworzyłem nie tylko wspaniałą drużynę, ale przede wszystkim wielką rodzinę. Na początku 2020 roku utworzyliśmy paczkę o nazwie “Familia Borki”, która zawsze trzyma się na dobre i na złe. Spotykamy się, spędzamy ze sobą dużo czasu, a to sprawia, że dalej chce się prowadzić ten zespół i to mnie niesamowicie motywuje do dalszego działania.

KJ: Spory nabór graczy sprawił, że postanowiłeś również utworzyć zespół rezerw grający w 2 lidze.

DZ: Tak, pod koniec sezonu 2019/20 już myśleliśmy, aby utworzyć drużynę rezerw, bo zauważyłem, że niektóre ekipy mają swoje rezerwy na zapleczu. W związku z tym postanowiłem iść w kierunku rozwoju, by móc mieć większe pole do manewru z kadrą.

KJ: Niewątpliwie jednym z największych sukcesów Gwiazdy Borki jest zdobycie mistrzostwa 1 ligi obecnego sezonu Wiosna 2021. Mało tego, przeszliście przez rundę niczym burza notując tylko jedną porażkę. Jak podsumujesz ten niezwykle udany dla was czas?

DZ: Ten sezon był jednym z najlepszych, nie da się ukryć. Jestem bardzo szczęśliwy z tego sukcesu, który kiedyś był jedynie marzeniem. Myślę, że może w przyszłości to powtórzymy. Nie będzie łatwo w następnym sezonie, ale kto wie, może skromnie mówiąc uda nam się coś ugrać.

KJ: Sam przyznasz, że przez chwilę wasza pozycja w lidze była zachwiana, bo po pierwszych kolejkach rywalizacja była bardzo wyrównana. Ani przez moment nie zwątpiłeś w potencjał swoich podopiecznych?

DZ: Oczywiście, że nie zwątpiłem w swoich podopiecznych. Zawsze wierzyłem w chłopaków i graliśmy każdy mecz na pełnej koncentracji, a walka o mistrzostwo trwała aż do ostatniej kolejki. I odnośnie poprzedniego pytania, czy przeszliśmy jak burza? Myślę, że nie do końca. Owszem w tabeli wyglądało to obiecująco, lecz z perspektywy oglądania meczów już inaczej. Niektóre spotkania naprawdę były wyrównane, zwłaszcza z FC Śląsk Club Ju, Chelsea Kenzo, Silesią United czy Old Boys Witosa, już nie wspominając o porażce z MKSem Balkony. Każdy mecz był bardzo ważny, a punkty na wagę złota.

KJ: Wiara w samego siebie, a przede wszystkim w drużynę jest najważniejsza. Złożyłeś zgraną ekipę i efekty są widoczne. Jakbyś scharakteryzował styl gry Gwiazdy?

DZ: Chcieliśmy pokazać otwarty, ofensywny futbol. Według mnie założona strategia się powiodła, byliśmy zgrani taktycznie, graliśmy piłką, a każda formacja była na dobrym poziomie. Ponadto przed sezonem wiedziałem, jakie transfery przeprowadzić, co z czasem się spłacało widocznymi na boisku efektami.

KJ: Patrząc na tabelę i stosunek bramek można nie tylko wywnioskować, że dysponowaliście silnym atakiem, ale jeszcze silniejszą defensywą, bo straciliście tylko 30 goli.

DZ: Jak to się mawiało “obrona wygrywa trofea” i tak się też stało. Najlepszym atakiem dysponowała drużyna Chelsea Kenzo, a my defensywą.

KJ: Bez wątpienia jednym z najlepszych piłkarzy Gwiazdy był Patryk Wojda, który zajął trzecie miejsce w klasyfikacji strzeleckiej (28 goli), a zarazem znajdując się czterokrotnie w szóstce tygodnia zdobył nagrodę dla najlepszego zawodnika U21 ligi.

DZ: Co tu dużo mówić. Wojda po prostu pokazał na co go stać i w pełni zasłużył na tę nagrodę. Posiada wielkie umiejętności techniczne oraz strzeleckie. Niejednokrotnie ratował nasz zespół z opałów np. w meczu z International Club Ju, Old Boys Witosa czy Chelsea Kenzo. To były najlepsze mecze w jego wykonaniu, moim zdaniem. Wzorowy zawodnik, którego chciałaby mieć pewnie niejedna drużyna.

KJ: Przejdźmy teraz do turniejów. Rozgrywki Katowickiej Ligi Szóstki oraz cały sezon kończył Puchar Katowic, w którym akurat nie poszło wam najlepiej.

DZ: Niestety po raz kolejny tkwi u nas problem co do rozgrywek turniejowych. Myśleliśmy, że po tak udanym sezonie pokażemy się z dobrej strony, ale czegoś zabrakło, trudno powiedzieć. Aczkolwiek przyjęliśmy porażkę na klatę i wyciągnęliśmy z niej wnioski. Trzeba również przyznać, że grupę mieliśmy naprawdę mocną. Niemniej walczyliśmy do samego końca.

KJ: Ale w zamian słaby start w Pucharze zrekompensowaliście sobie zwycięstwem w MiniTurnieju Pocieszenia.

DZ: Akurat w tym przypadku wyszło nam znacznie lepiej. Wiadomo, że poziom był niższy, ale sam finał był najlepszy i każdy to w sumie potwierdzi.

KJ: I tak kolejne trofeum wpadło do waszej gabloty. Niedawno zakończył się Turniej 3RogiKarne, na który otrzymaliście przepustkę wygrywając 1 ligę. Jak skomentujesz tamte zawody?

DZ: Turniej 3RogiKarny był niesamowitym przeżyciem. Wysoki poziom rozgrywek oraz świetna organizacja. Pierwszy raz w historii zagraliśmy w ogólnopolskim turnieju, lecz niestety nam nie wyszło i byliśmy zawiedzeni swoją postawą. Jednakże doświadczenie, jakie zebraliśmy podczas tych zawodów z pewnością nas w jakimś stopniu wzbogaciło piłkarsko. Mimo wszystko jestem z chłopaków zadowolony, bo każdy dał z siebie 100%.

KJ: Wspomniane mistrzostwo dało wam awans do Ekstraligi, z której ostatecznie zrezygnowaliście. Dlaczego?

DZ: Ekstraliga obejdzie się bez nas, ponieważ po samym turnieju nastąpiły roszady w kadrze i na pewno nie będziemy gotowi na takie wyzwanie, jakim byłaby Ekstraliga. Bardzo chciałbym tam wystąpić, by grać przeciwko najlepszym drużynom. Mecze z Dentimem, AC Bogucicami, FC Under Forest czy Snowkids byłyby wspaniałą przygodą pozwalającą nam zbierać pewne doświadczenia. Jednak dla dobra drużyny chcemy rozpocząć zmagania od 1 ligi i obronić tytuł mistrza. To jest nasz główny cel na nowy sezon.

KJ: Zatem już podchodzisz do sprawy profesjonalnie i rozumiem, że zaczęliście przygotowania w postaci sparingów?

DZ: Otóż to, od razu zapisałem wszystkie weekendy z sierpnia, żeby móc przygotować pierwszą drużynę, jak i rezerwy. Oczywiście Patryk Plutecki i Dawid Korczyński, którzy są kapitanami rezerw, z pewnością przygotują swoją drużynę na tyle, by była gotowa na następny sezon KLS.

KJ: A planujesz jakieś wzmocnienia kadrowe?

DZ: Tak jak wcześniej wspomniałem w kadrze nastąpiły pewne roszady. I myślę, że dla wielu z nas są one dość szokujące. Mianowicie z Gwiazdy odejdzie niezawodny Patryk Wojda i jego brak odczujemy najbardziej. Z zespołem pożegnają się także: Grzegorz Nguyen Khac, Dawid Buchta oraz Marcin Hanusek. Z pewnością jest to dla nas osłabienie. Za to do drużyny wróci dwóch zawodników ze „starej gwardii”, którzy reprezentowali ją od 2015 do 2018. Nie spodziewaliśmy się takich zmian, dlatego też zdecydowaliśmy pozostać właśnie w 1 lidze i w nowym sezonie powoli budować się od podstaw. Jednak mimo wszystko ta sytuacja nas nie zniechęca, zaczynamy pisać nowy rozdział i idziemy do przodu z gotowością podjęcia walki.

KJ: Na koniec, co powiesz o samej organizacji rozgrywek  Katowickiej Ligi Szóstek i przy okazji Pucharu Katowic?

DZ: Sama organizacja całych rozgrywek jest na bardzo dobrym poziomie i należy się ambasadorom ogromny szacunek za poświęcony czas oraz trud włożony w organizowanie. Myślę, że w następnym sezonie również spiszą się na medal, by rozgrywki Katowickiej Ligi Szóstek były na topie nie tylko w mieście, ale także poza jego granicami.

KJ: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę oraz życzę powodzenia w nadchodzącym sezonie.