Widowiskowe zwycięstwa FC Gwiazdy Borki i AC Bogucice oraz zmiana wicelidera. Ponadto kolejny w tym sezonie walkower i bolesna dla Nankatsu wpadka. To i jeszcze więcej w podsumowaniu 14. kolejki KLS.

1 LIGA

Silesia United – Internationals K-ce & Club Ju  5:1 (1:1)

Przedostatnią kolejkę tego roku zainaugurował mecz Silesii United z Internationals K-ce & Club Ju. Choć faworytem byli Silesianie, to pierwsza połowa nic na to nie wskazywała, bowiem „Obcokrajowcy” dzielnie bronili jednobramkowego remisu. Rozluźnienie w ich szeregach nastąpiło w drugiej części gry, co wykorzystali gospodarze pakując rywalom cztery bramki. Pomimo zatrważającej porażki Internationals K-ce & Club Ju wskoczyło na miejsce barażowe, dzięki poddaniu swojego meczu walkowerem przez graczy Uwolnić Barabasza. 

Old Boys Witosa – OldStars Team II  3:2 (1:1)

Kolejne spotkanie nie do końca już było jednostronne. Old Boys Witosa podejmowali OldStars Team II i podobnie jak godzinę wcześniej do pierwszej połowy na tablicy wyników widniał remis. Po zaciętej rywalizacji „starszyzny” górą ostatecznie byli mistrzowie KLS z ubiegłego sezonu. Old Boysi dostali wiatru w żagle krok po kroku odzyskując formę i zachwycając zespołową grą. Z kolei „Stare Gwiazdy” wciąż bez zwycięstwa od pięciu meczów.

KKS Rawa Katowice – FC Gwiazda Borki  6:7 (1:5)

Zanim zawodnicy obydwu drużyn wyszli na murawę nie zapowiadało się na tak świetne widowisko. Faworytem była KKS Rawa Katowice, ale to FC Gwiazda Borki zaczęła spotkanie z wysokiego C. Niespodziewanie goście do przerwy prowadzili aż 5:1, co pewnie zaskoczyło ekipę Piotra Makowskiego. Rawa nie może pochwalić się dobrymi statystykami w defensywie, ale od czego mają rasowego napastnika, który szybko zdołał przechylić szalę na korzyść zespołu. Jego pięć bramek sprawiło, że pojedynek stał się polem bitwy, gdzie mogliśmy oglądać ostrą wymianę ciosów. Jednakże koniec końców tego dnia lepszą drużyną okazały się „Gwiazdy”, spektakularnie schodząc z boiska z podniesioną głową. A w szeregach gości wyróżniającym się zawodnikiem był Patryk Wojda, który czterokrotnie umieścił piłkę w siatce.

TS RLŚG Katowice – Golden Team  5:3 (4:1)

Pierwszy z hitów tego weekendu, który przyczynił się do tego, że TS RLŚG Katowice objęli fotel wicelidera. Już po pierwszym gwizdku sędziego rozpoczynającego mecz „Górnicy” ruszyli do ataku. Efektem było czterobramkowe prowadzenie. Piłkarze Golden Team’u próbowali zmienić losy meczu strzelając dwa kolejne gole w drugiej połowie, lecz odnieść zwycięstwa nie zdołali. Ta porażka zrzuciła „Złotych” na piątą lokatę. Natomiast TS RLŚG, bez Łukasza Dębskiego w składzie, zdołali wejść na wyżyny swoich umiejętności, jednocześnie wytrzymując presję meczu, by teraz wielkimi krokami gonić lidera.  

FC WTS – AC Bogucice  3:6 (1:1)

Ten pojedynek miał rozstrzygnąć, kto będzie okupował po tej kolejce tron pierwszoligowej tabeli. AC Bogucice rozdrażnieni ostatnią porażką musieli przystąpić tego dnia do najważniejszej walki w sezonie. W dodatku konieczne było podołanie jakże ciążącej na nich presji. I nie zawiedli. Wbrew przypuszczeniem dość łatwo pokonali chłopaków z FC WTS. Mimo iż pierwszą część gry cechował nieustępliwy bój, kończąc się remisem, to po zmianie stron worek z bramkami się rozwiązał i mogliśmy być świadkami emocjonującego spektaklu. Czternasty niedzielny wieczór był szczęśliwy dla Bogucic, które nieprzerwanie bronią swojej fortecy, zaś FC WTS spadło na trzecie miejsce. Warto tutaj dodać, że Młodzi z Witosa mają jeden mecz zaległy, więc jeżeli w powtórzonym spotkaniu z MKS Balkonami wytargają trzy punkty, znów mogą biec za plecami zespołu Daniela Synala.

 Studencka Moc – Uwolnić Barabasza  5:0 (walkower)

W rywalizacji pomiędzy Studencką Mocą a Uwolnić Barabasza pewniakiem była oczywiście ekipa Ukraińców. Jednak triumf ten przypadł w nieco innych okolicznościach, a mianowicie dzięki walkowerowi, jaki w prezencie wręczyli goście. 

Nankatsu – KS Silesia Katowice  2:2 (2:1)

Piłka nożna czasami bywa sportem nieprzewidywalnym. Bo jak inaczej opisać wynik, jaki dostarczyli nam gracze Nankatsu i KS Silesii Katowice. Po sensacyjnym zwycięstwie nad AC Bogucicami wydawałoby się, nie lekceważąc potencjału gości, że Nankatsu bez problemu poradzą sobie z przeciwnikiem. Spotkanie potoczyło się jednak inaczej. Co prawda team Pawła Krotkiewskiego grał swój własny futbol, ale Silesianie zdołali odeprzeć szarżę oponenta i, jak to nieraz bywało w ich zwyczaju, uderzyć z zaskoczenia. Efekt… remis i pozbawienie gospodarzy szansy skoku na drugie miejsce podium.

Kreple Ochojec – MKS Balkony  4:7 (2:4)

W ostatnim starciu niespodzianki nie było, nie zabrakło również festiwalu goli. MKS Balkony pewnie pokonują zamykających tabelę Krepli z Ochojca. Goście bez przeszkód organizowali atak pozycyjny, kończąc swoje akcje bramkami. Na chwilę obecną wciąż pilnują miejsca w środku ligowych zmagań. Choć z drugiej strony może się to zmienić, zważywszy na wynik konwersyjnego pojedynku z FC WTS, który po wielu prośbach rywali zostanie powtórzony i definitywnie rozstrzygnięty w innym terminie


2 LIGA

1FC Katowice vs Finimondo 10 : 2 (5:1)

Zgodnie z przewidywaniami pojedynek Finimondo z 1FC lekko mówiąc nie poprawił ich sytuacji ligowej. “Jedynka” zrobiła co do niej należało i bez większych problemów raz za razem rozbrajała obronę rywali. Finimondo dwukrotnie wtrąciło swoje co nieco do wyniku, lekko poprawiając tym samym końcowy rezultat.  Pod względem strzelonych bramek, obie połowy były symetryczne. Dwa razy po 5:1 wydaje się sprawiedliwym podziałem, który pomaga drużynie 1FC utrzymać się w top3. Najwięcej bramek w tym meczu zdobył Filip Musioł, a razem z nim MVP zdobył Aleksander Rutkowski. Po stronie Finimondo za oba trafienia odpowiadał duet Konieczny-Szpara.

KM Katowice vs Les BG 5 : 0 (Walkower)

KM Katowice nie dostał szansy sprawdzenia się w meczu przeciwko Les BG, ponieważ francuska ekipa zgłosiła przed meczem walkower z powodu braku składu.

Crazy Boys 24 vs Wybrzeże Klatki Schodowej 3 : 4 (1:2)


Jeden z najbardziej wyrównanych meczy tej kolejki. Pełen walki o piłkę i składanych akcji ofensywnych. Spotkanie lepiej rozpoczęła drużyna WKS, która dzięki trafieniom Dawida Sędkowskiego w 17 i 22 minucie wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Crazy Boys w tym czasie również nie próżnowało w ofensywie, jednak brakowało im skuteczności w najważniejszych momentach akcji. Lekarstwem na brak skuteczności okazał się strzał w dosłownie ostatniej akcji pierwszej połowy, który zaowocował bramką prosto do szatni WKSu. W drugiej połowie oba zespoły miały bardzo wiele szans, by zakończyć ten mecz na swoją korzyść. Wybrzeże ponownie zaczęło strzelanie jako pierwsze, powiększając prowadzenie na 1:3 w  33` i tym samym dając sobie spore szanse na zwycięstwo. Niestety chwilę później ich bramkarz podczas interwencji doznał poważnej kontuzji, co wprowadziło spore zamieszanie w ich stylu gry. CB bezlitośnie wykorzystali dezorganizację rywali wyrównując po dwóch trafieniach zdobytych w 40 oraz 43 minucie. Warto wspomnieć, że wszystkie bramki dla Crazy Boys zdobył Kamil Bartoszek, który skompletował tym samym hat-tricka. WKS po stracie bramek wziął się jednak w garść i po szybkiej kontrze w 46` zdołał ponownie objąć prowadzenie strzelając na 3:4. W ciągu ostatnich paru minut było jeszcze parę sytuacji bramkowych, w tym jedno sam na sam Crazy Boysów, jednak wynik pozostał już niezmienny.

MAX Elektro Team vs Śląskie Laboratoria Analityczne 3 : 4  (2:2) 

Spotkanie to było zdecydowanie warte obejrzenia. Bramki po prostu wisiały w powietrzu, a zawodnicy dawali z siebie wszystko, by ta groźna atmosfera  utrzymywała się w polu karnym rywali. Jako pierwsi do przeciwnej bramki dopadli napastnicy Laboratoriów wychodząc na prowadzenie w 7′. Ich radość nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ już minutę później MAX Elektro po szybkiej odpowiedzi “wyzerowało” wynik. Chwilę później Laboratoria ponownie wyszły na prowadzenie, jednak tym razem szybciej skupiły się na defensywie i na wyrównującą bramkę musieliśmy czekać aż do jednej z ostatnich akcji pierwszej połowy. MAX Elektro po wyrównaniu  poszło za ciosem i tym samym w pierwszej minucie drugiej połowy po raz pierwszy w tym meczu objęło prowadzenie. Tym razem to ŚLA musiało gonić wynik, co nie okazało się dla nich większym problemem, bo już parę minut po stracie bramki udało im się wyrównać. Remis utrzymywał się przez praktycznie całą drugą połowę i gdy wiele wskazywało na to, że pomimo usilnych starań nikt nie wróci do domu z kompletem punktów ŚLA rzutem na taśmę przeobraziło boiskową przewagę na bramkę dającą zwycięstwo. Najlepszymi zawodnikami meczu zostali wybrani Grzegorz Szpitol oraz Sebastian Kunicki ze Śląskich Laboratoriów Analitycznych.

Golden Lions vs Scousers 2 : 5 (0:1)

W pojedynku tych znanych odwiecznych rywali tym razem górą była drużyna Scousers. Jej zawodnicy ewidentnie są w formie i od paru tygodni zgarniają same zwycięstwa. Golden Lions po niefortunnej samobójczej bramce w 16` byli cały czas do tyłu z wynikiem. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym 0:1, lecz początek drugiej już przyniósł nam więcej bramek i dał Goldenom nadzieję na lepszy wynik końcowy. Co prawda zaczęło się nieciekawie, bo w 26` po akcji Scousers było już 0:2, ale Lwy bardzo szybko zdobyły bramkę kontaktową, po której przez paręnaście minut oba zespoły pomimo starań nie były w stanie dobrać się do przeciwnej bramki. Spory wkład w taki stan rzeczy mieli bramkarze obu drużyn, a zwłaszcza bramkarz Scousers – Tomasz Kubista. Impas nie mógł jednak trwać wiecznie, a najważniejsze w tym meczu okazało się ostatnie 5 minut, gdzie Scousers  ponownie popisało się skutecznością zdobywając w tak krótkim czasie aż 3 bramki, które zaowocowały tym, że Golden Lions pomimo zdobycia bramki w międzyczasie nie mogło już tylko pomarzyć o punktach w tym meczu. Po dwa trafienia dla Scousers zdobyli Wojtek Grobelski i Krzysztof Pindur.

FC Załęże vs FC Under Forest 0 : 7 (0:5)

Under Forest po małej przerwie na remisy z KMem i 1FC znów powracają na szlaki zdobywania kompletu punktów. FC Załęże, które rzadko w tym sezonie traci punkty nie było w stanie nadgonić wyniku, który od 14′ nieustannie dyktowali Foresci. Zaskakujące w wyniku jest to, że Załęże nie zdobyło tym razem żadnej bramki. Under Forest w końcu znane jest z tego, że oprócz zdobywania dużej ilości bramek lubi sobie przy okazji stracić jedną czy dwie. Najwidoczniej tym razem Załęże było zbyt skupione na obronie przed napastnikami UF, by myśleć o strzelaniu bramek. Aż 4 bramki w tym spotkaniu zdobył Mateusz Rawicki, a nierzadko asystował mu w tym Aleksander Skrobol, który jako kapitan co prawda nie dał rady nic strzelić, ale brak skuteczności nadrobił czterema asystami. 

Pro Amators vs Veni Vidi Vici 3 : 3 (0:1) 

Jedyny remis tej kolejki w drugiej lidze. Spotkanie bardzo szybko otworzył Sławomir Benek, a ustanowiony przez niego wynik 0:1 dla VVV utrzymał się jeszcze przez następne 30 minut! W tym czasie bramki były obijane przez napastników obu drużyn, jednak żaden strzał nie sięgnął celu. Na zmianę wyniku musieliśmy czekać aż do 32`, kiedy to VVV zaatakowało równie skutecznie co na początku spotkania, powiększając tym samym swoją przewagę do dwóch bramek. W momencie straty drugiej bramki Pro Amators powiedziało im jednak: “Basta! Tak się bawić nie będziemy.” i zaraz po tych słowach złapało kontakt, a w 41′ dodatkowo poszło za ciosem i wyrównało. Trzeba przyznać że był to wyrównany mecz, w którym remis nie zadowalał nikogo na boisku. W jednej z ostatnich akcji meczu VVV po raz trzeci pokonało bramkarza rywali wychodząc na prowadzenie w 49′! Pro Amators tym samym znalazło się w naprawdę poważnych tarapatach, ale dla nich nie ma rzeczy niemożliwych, a wyrównujący gol w ostatniej minucie meczu zapewnił im upragniony punkt. Zawodnikami meczu zostali wybrani: Kamil Zimoląg (Pro Amators) oraz Sławomir Benek (Veni Vidi Vici).

Bemko Katowice vs KS Silesia II Katowice  14 : 2 (9:0)

Bemko może w tym sezonie walczyć o miano rzeźnika słabszych drużyn. Po meczu z Silesia kolejna już dwucyfrówka trafia na ich konto. Worek z bramkami został przez Bemko otwarty w 3′ i aż do 40 minuty nikt z obrony Silesii nie był w stanie go na dobre zamknąć przed rywalami. Silesianie tracili bramkę średnio co 3 minuty i już po 10 minutach najważniejszym pytaniem nie było “kto?”, a “ile?” Po 40 minucie przy stanie 13:0 nadeszło upragnione 5 minut Silesii, w trakcie których zdobyli oni aż dwa trafienia na tzw. otarcie łez. Mecz zamknął nam jeszcze ostatni gol Bemko, zdobyty w 47′ i oba zespoły mogły spokojnie iść do domu. Zawodnikami meczu wybrani zostali Piotr Neumann i Jakub Gazda z drużyny Bemko Katowice.

3 Liga

V.I.P. Team Katowice vs Chelsea Kenzo 2 : 8 (1:4)

Chelsea przyjechała na mecz przeciwko V.I.P. Teamowi z dużą pewnością siebie. Plan gry ustalony przez kapitana przed meczem nie był zbyt skomplikowany i zawierał głównie wytyczne odnośnie strzelania bramek. Vipowie w tym czasie musieli skupić się głównie na obronie i stosunkowo ciężko było im znaleźć sobie dostatecznie dużo miejsca, by zagrozić rywalom. Pierwsza bramka wpadła w 7` na konto Kenzo, na co Vipowie sprawnie odpowiedzi parę minut później. Chelsea od razu po stracie bramki ponownie wyszła na prowadzenie, które umocniła jeszcze w końcówce pierwszej połowy uciekając V.I.P. Teamowi z wynikiem. Druga połowa wyglądała właściwie bardzo podobnie do pierwszej. Powtórzony wynik z pierwszej części spotkania dał nam łącznie 2:8, a przy podliczeniu bramek najwięcej do powiedzenia miało dwóch zawodników Chelsea: Krzysztof Pasternak (4 bramki i 2 asysty) oraz Przemysław Trzcina (3 bramki). 

Jadymy Chopcy vs E.T.B. Dobre Chłopaki 7:4 (3:1)

Chopcy wysyłają sygnał ostrzegawczy Dobrym Chłopakom. Po tym meczu, gdzie trzecie miejsce urwało 3 bardzo ważne punkty liderom, w czołówce trzeciej ligi zrobiło się już bardzo ciasno. W grze o pierwsze miejsce nadal pozostają 4 zespoły, między którymi największa różnica wynosi zaledwie 3 punkty. Chopcy mając w pamięci zeszłotygodniowy remis bez większych ceregieli przeszli do składnego ataku, który pomimo oporu ze strony E.T.B. dał im prowadzenie 3:1 jeszcze przed 20 minutą meczu. Po zmianie stron Chopcy kontynuowali  swój rajd uciekając z wynikiem i tym razem nawet hat-trick Patryka Wierdaka nie był w stanie pomóc Dobrym Chłopakom w walce o pełen pakiet punktów. Wśród E.T.B. hat-trickiem popisał się Kamil Lewandowski, a oprócz niego wyróżniony został Oliver Korner.

LGT Family vs AKS Górnik Wesoła 2 : 7 (1:3)

LGT niestety nie dało rady poważnie zagrozić swoim rywalom. AKS miał się na baczności i nie pozwolił sobie na stratę punktów, które po porażce Dobrych Chłopaków znaczą dla nich jeszcze więcej. Ich dystans do liderów zmniejszył się do zaledwie 3pkt i wiele wskazuje na to, że walka o drugą ligę będzie trwać zacięcie aż do czerwca.  Strzenie w tym spotkaniu rozpoczęło się bardzo szybko, bo już w 2` spotkania i jak na pierwszą bramkę Górników Rodzinka miała przygotowaną odpowiedź, tak na kolejne nie udało im się już odpowiedzieć. Najwięcej udziału w kierowaniu piłki do siatki bronionej przez Dawid Kowalczyka miał Przemysław Duda (hat-trick i 2 asysty), a oprócz niego dwa przyjemne trafienia dołożył Michał Łucki.

FC Kopacze vs Dziki Ligota 3 : 2 (1:1)

Zdecydowanie najbardziej wyrównany mecz tej kolejki. Dziki przez cały mecz wywierały nacisk na faworytów, a groźba utraty punktów nieustannie wisiała nad Kopaczami. Pomimo gróźb Dzików to Kopacze jako pierwsi przejęli inicjatywę otwierając mecz w 10`. Dziki zostały na chwilę z tyłu z wynikiem, ale mimo wszystko jeszcze przed przerwą udało im się wyrównać. Niedługo po zmianie stron to Dziki przejęły inicjatywę i dzięki drugiemu już trafieniu Marka Radeckiego wyszły na prowadzenie. Faworyci jednak nie pozwoli Dzikom zbyt długo hasać po rapidowym lesie. Dwa celne strzały autorstwa Baligha Hamdiego w 33 i 36 minucie przywróciły im kontrolę nad wynikiem. Dziki robiły co mogły, w końcu 14 minut do ostatniego gwizdka wydaje się wystarczającą ilością czasu na wyrównanie, jednak obrona Kopaczy pod wodzą Łukasza Gajdy skutecznie zatrzymywała ataki drużyny z Ligoty. Dzięki temu zwycięstwu Kopacze przeskakują V.I.P. Team i tym samym awansują na 5 miejsce w trzeciej lidze.