17 kolejkę z pewnością zapamiętają niektóre drużyny drugiej ligi, ponieważ właśnie na zapleczu KLS doszło do kilku niespodzianek. Oczywiście emocji na żadnym ze szczebli nie zabrakło, a o liczebności bramek raczej wspominać nie trzeba. To i jeszcze więcej w podsumowaniu…

1 Liga

KKS Rawa Katowice – Silesia United  5:3 (2:2)

Niedzielne zmagania pierwszej ligi rozpoczęły się od zwycięstwa KKS Rawy Katowice nad Silesią United. Tym razem bez bramkostrzelnego Piotra Makowskiego „Rawianie” zdołali wywalczyć cenne trzy punkty. Pierwsze minuty należały do fioletowo-czarnych. I chociaż do przerwy Silesia dorównywała tempem gry schodząc do szatni z dwubramkowym remisem, to po gwizdku sędziego ostatnie zdanie należało jednak do gospodarzy. Ostatecznie Rawa, wykorzystując porażkę Old Boys’ów, wskoczyła na siódmą lokatę.

TS RLŚG Katowice – Old Boys Witosa  4:1 (2:1)

O tej samej godzinie na boisku A rozgrywany był hit kolejki, mecz ostrej walki pomiędzy TS RLŚG Katowice a Old Boysami z Witosa. Tego dnia szczęście dopisało „Górnikom”, którzy potwierdzili swoje aspiracje na podium i zarazem przerwali rywalom świetną passę siedmiu spotkań bez porażki. Drużyna z Witosa mimo prób i wylanych kropli potu nie potrafiła odeprzeć ataków, co więcej na pocieszenie zdobyła jedynie gola honorowego. Przegrana niestety usytuowała ich na ósmym miejscu, natomiast TS RLŚG niezmiennie na trzeciej pozycji.

Internationals K-ce & Club Ju – AC Bogucice  3:15 (1:7)

Tutaj wątpliwości być nie powinno, zwycięzca mógł być tylko jeden. I była nim oczywiście ekipa z Bogucic. Trzy bramki zawodników z Internationals K-ce & Club Ju nie przestraszyły żółto-czarnych, którzy w odwecie pokonali bramkarza rywali aż piętnaście razy. Czterokrotnie na listę strzelców wpisywali się między innymi: Daniel Kuliga, Karol Borysiuk oraz Damian Czapliński. Ostatni z nich zanotował również cztery asysty. Zanosi się na to, że AC Bogucice z impetem rozpoczęli rundę wiosenną wciąż pilnując fotelu lidera.

MKS Balkony – KS Silesia Katowice  6:4 (2:4)

MKS Balkony w końcu pokazał swój zadziorny pazur, zaliczając efektowny comeback w starciu z KS Silesią Katowice.  „Silesianie”, w okrojonym składzie, zaskakująco objęli prowadzenie i po pierwszej części gry na tablicy wyników mieliśmy 2:4 dla gości. Po zmianie stron zespół Pawła Pestki niezwykle się zmotywował, efektem czego przechylił szalę na swoją korzyść. Bohaterem meczy niewątpliwie był Grzegorz Jezierski, który strzelił cztery bramki i zaliczył jedną asystę. 

FC WTS – FC Gwiazda Borki  12:5 (6:3)

Wicelider oczekiwań kibiców nie zawiódł. Pewne i wysokie zwycięstwo nad Gwiazdą Borki pokazało mocne strony FC WTS. Szymon Wolff i Nicolas Sprus oraz po drugiej stronie Mateusz Różański byli tymi, którzy w tym meczu wyróżniali się grą oraz bramkami. „Gwieździści” próbowali stawiać opór, lecz w tej kolejce musieli już uznać wyższość młodej drużyny z Witosa. 

Nankatsu – Golden Team  1:6 (1:3)

Drugi z pojedynków określany w zapowiedzi jako hit kolejki. I niespodziewanie spotkanie w „rapidowskiej” klatce okazało się meczem jednostronnym. Nankatsu muszą być niezadowoleni ze swojej postawy, gdyż w ubiegłym tygodniu ledwo zremisowali z FC Gwiazdą Borki, a teraz dość zaskakującym wynikiem kończą bój z Golden Team’em. Za to „Złoci” narzekać nie mogą, bo dzięki tej wygranej odskoczyli od rywali, a zarazem przybliżyli się do miejsca na podium, depcząc po piętach „Górnikom”. W tej kolejce na oklaski zasługuje Michał Wita, autor hattricka.

Kreple Ochojec – Uwolnić Barabasza  3:9 (0:6)

Piłkarze zespołu Uwolnić Barabasza przerwali złą passę sześciu meczów bez zwycięstwa, a dawno wyczekiwany triumf mogli celebrować nad Kreplami Ochojec. Pierwsza połowa całkowicie zdominowana przez gości, w drugiej części gra była już wyjątkowo wyrównana. To spotkanie niestety nie zmieniło ligowej sytuacji żadnej z ekip. „Barabasze” wciąż okupują strefę barażową, zaś Kreple zamykają pierwszoligową stawkę. 

Studencka Moc – Old Stars Team II  2:2 (1:0)

Upragniony punkt ciężko wywalczyli panowie z Old Stars Team II. I to nie z byle jakim rywalem, bo z samymi zawodnikami Studenckiej Mocy. Ileż walki oraz pary w płucach widzieliśmy na boisku w wykonaniu tych dwóch zespołów. „Studenci” zaczynają rundę wiosenną z drugim remisem na koncie, ale na szczęście ten wynik nie zagraża ich pozycji. Wciąż bez obaw zajmują szóste miejsce, z kolei „Stare Gwiazdy” mimo potknięć siedzą na dziesiątym szczeblu tabeli.

2 Liga

Crazy Boys 24 – Les BG  6:2 (2:2)

W minionym tygodniu obydwa teamy odniosły druzgocące porażki z rywalami z czoła tabeli. Tego dnia, przegrane kluby stanęły naprzeciwko siebie, by skrzyżować miecze i powalczyć o ważne punkty. Śmiało można by nazwać to spotkanie małym hitem kolejki, z którego zwycięsko wyszli Crazy Boys 24. Choć w pierwszej połowie mecz był bardzo wyrównany, o czym świadczy dwubramkowy remis, to po zmianie stron „Szalone Chłopaki” szaleńczo przejęli inicjatywę, dzięki czemu ustrzelili kolejne gole. Tym samym udało im się odskoczyć od strefy barażowej, a ekipa Francuzów niestety nadal zamyka tabelę.

Śląskie Laboratoria Analityczne – Veni Vidi Vici  17:0 (4:0)

Śląskie Laboratoria Analityczne w tej kolejce zaskoczyły nie tylko samych siebie, kibiców, ale również Veni Vidi Vici. Nadzwyczajnie wysokie zwycięstwo pokazało, jak mocnym zespołem z biegiem czasu stają się ŚLA. Trudno powiedzieć, co się stało z drużyną gości w tym spotkaniu, bo jeszcze niedawno notowali w miarę dobre wyniki. Widocznie ta niedziela nie była dniem ich formy, przez co zaliczyli powyższą wpadkę. Zawodnikami, którzy w głównej mierze błyszczeli na boisku byli: Daniel Nowak – autor siedmiu bramek i czterech asyst oraz Piotr Olszowski, który zanotował pięć trafień i jedną asystę. ŚLA bezpiecznie na szóstej lokacie, tracąc trzy punkty FC Załęża. Z kolei Veni Vidi Vici na miejscu dziesiątym.

Golden Lions – KS Silesia II Katowice  2:5 (1:1)

Po ostatnim sensacyjnym remisie z Wybrzeżem Klatki Schodowej, „Złotym Lwom” rezerwy KS Silesii Katowice dały lekcję pokory. Golden Lions do przerwy potrafili stawić przyjezdnym opór, lecz w drugiej połowie ich mur defensywny został wręcz rozbity. Nieudana obrona swojej fortecy zrzuca Lwy na miejsce w strefie barażowej, a KS Silesia, póki co bez żadnych obaw, może odetchnąć z ulgą.

FC Załęże – Max Elektro Team  5:4 (2:2)

Emocji nie zabrakło w jednym z hitów kolejki, gdzie w szranki stanęli reprezentanci FC Załęża oraz Max Elektro Team. Obie drużyny mają za sobą udany start w rundzie rewanżowej. Zwłaszcza ze swej postawy może być zadowolone Max Elektro, które niespodziewanie pokonało KM Katowice. Z takim nastawieniem goście przystąpili również do spotkania z kolejnym klubem ze szczytu tabeli.  Już w 2. minucie prowadzenie w szybkim stylu objęli gospodarze. Lecz ich radość nie trwała długo, bowiem w 7. minucie, po dość nieoczekiwanym strzale bramkarza, Marcina Sularza, Max Elektro doprowadza do wyrównania. I w takim tempie przebiegło całe spotkanie. Widowisko, w którym każda bramka była odpowiedzią na kolejny gol. Ostatecznie z pola bitwy zwycięsko wychodzi FC Załęże, zajmujące obecnie piąte miejsce w tabeli, tracąc tylko punkt do 1FC Katowice oraz Luxmeny Katowice C.F. Natomiast woli walki i determinacji nie można odmówić drużynie Max Elektro, udowadniające, że nie jest ekipą, którą można lekceważyć. 

Pro Amators – FC Under Forest  6:4 (4:1)

Jedną z niespodzianek tej kolejki jest z pewnością porażka wicelidera z Pro Amators. FC Under Forest, które w poprzednim tygodniu zdeklasowało swoich rywali, teraz zostało oblane kubłem zimnej wody. Już po dziesięciu minutach gry Pro Amators objęli czterobramkowe prowadzenie. W drugiej połowie zawodnicy Under Forest nieco wybudzili się ze snu, jednak w tym spotkaniu więcej ugrać im się nie udało. Pomimo wpadki wicelider wciąż na drugim miejscu podium, z kolei czarno-złoci niezmiennie na pozycji dziewiątej. Bohaterem meczu był Kamil Zimoląg, który cztery razy trafił na listę strzelców.

KM Katowice – 1FC Katowice  8:5 (2:1)

Drugi z hitów 17. kolejki.  KM Katowice, rozdrażniony sensacyjną porażką z Max Elektro Team, czekał na pojedynek z 1FC Katowice. W pierwszej części gry obydwa zespoły podeszły do sprawy bardzo rozważnie, szanując piłkę na każdym metrze boiska i unikając okazji do popełnienia błędu. Po zmianie stron KM wiedząc, że wszystko w ich rękach, postanowił zaryzykować i narzucić rywalom swoje tempo. Ten ruch się opłacał, bo w drugiej połowie zobaczyliśmy wiele bramek i znacznie szybszą grę. Efektem czego KM Katowice notuje pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej, co tylko umacnia ich na pozycji lidera. 1FC Katowice, na czwartym miejscu i z drugą porażką na koncie.

Scousers – Wybrzeże Klatki Schodowej  1:5 (1:1)

Zarówno Scousers, jak i Wybrzeże Klatki Schodowej, w poprzednich spotkaniach wywalczyli cenne remisy. Jednak takie wyniki nie zadowalają piłkarzy WKS, którzy postanowili wyciągnąć wnioski i przełożyć je na ten mecz. Analiza oraz zmiana strategii wyszła im na dobre, ponieważ ogołocili Scousersów z pięciu bramek. Ta wygrana nie zmieniła nic w układzie tabeli, wciąż plasując ich na siódmej pozycji.

Luxmena Katowice C.F. – Finimondo  3:6 (2:3)

Triumf Finimondo jest największą sensacją, a zarazem niespodzianką w 17. kolejce. Trzecia w tabeli Luxmena Katowice C.F. nie potrafiła oprzeć się atakom gości, którzy do tego meczu podeszli z niezwykłym zaangażowaniem. Konsekwentnie budowane ataki pozycyjne przyniosły rezultaty w postaci bramek, w tym aż pięciu Bartłomieja Matlachowskiego. W obydwu połowach Finimondo zademonstrowało pokaz walki, dzięki czemu odniosło drugie w tym sezonie upragnione zwycięstwo. Mimo iż przerwało passę pięciu porażek z rzędu, nadal znajduje się w strefie spadkowej. Za to Luxmena powinna odetchnąć z ulgą, bo ta niespodziewana wpadka mogła ich kosztować utraty miejsca na podium.

3 Liga

Jadymy Chopcy – V.I.P. Team Katowice  4:2 (2:1)

W tej kolejce okrzyku „Jadymy Chopcy” obawiali się zawodnicy V.I.P. Team’u Katowice. I słusznie, bo Chopcy to spotkanie wygrali. Zarówno pierwsza, jak i druga połowa należała do nich. Kolejne trzy punkty tylko utrwaliły ich pozycję na trzecim miejscu podium.

FC Kopacze – LGT Family  6:7 (2:2)

Z pewnością największa niespodzianka tej kolejki w trzeciej lidze. Faworytem byli reprezentanci zespołu FC Kopacze, a mecz zakończył się sensacyjnym zwycięstwem LGT Family. Goście wyraźnie są na fali po ostatnim sukcesie nad Dzikami i tym razem odważyli się postawić nieco silniejszym „Kopaczom”. Mecz pełen zwrotów akcji i powrotów, rywalizacja łeb w łeb, aż do ostatniej minuty. Dawno takiego starcia w najniższej klasie rozgrywkowej KLS nie widzieliśmy i za to też należą się tym drużynom gromkie brawa. Za walkę i serce pozostawione na murawie.

Chelsea Kenzo – AKS Górnik Wesoła  5:8 (4:4)

Chelsea Kenzo po raz drugi musi przełknąć gorycz porażki. Tym razem katem zespołu byli „Górnicy” z Wesołej. Choć w pierwszej połowie widowisku towarzyszył wysoki poziom, mogliśmy zobaczyć aż osiem bramek, co dało efektowny remis, to po zmianie stron czar prysł i to AKS przejął inicjatywę. Koniec końców Górnik zwycięża i umacnia się na drugiej pozycji.

Dziki Ligota – E.T.B. Dobre Chłopaki  1:11 (0:6)

Mecz bez historii. Zamykające trzecioligową stawkę Dziki były bez szans wobec Patryka Wierdaka i Dobrych Chłopaków. Napastnik zdobył pięć bramek i pewnie poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa.  E.T.B. ciągle liderem, mając jedynie trzy punkty przewagi nad Górnikiem Wesoła.