Ten, kto postanowił spędzić późniejszą część niedzieli na „rapidowskich” boiskach, z pewnością nie mógł narzekać na nudę. Bowiem rozgrywki Katowickiej Ligi Szóstek jak zwykle dostarczyły nam wiele wrażeń. Zapraszamy na podsumowanie…

1 Liga

FC Gwiazda Borki – Kreple Ochojec  9:1 (1:1)

Piłkarze Gwiazdy Borki oraz Krepli Ochojec jako pierwsi z pierwszoligowych drużyn wyszli na murawę w niedzielne popołudnie. Faworytem spotkania była Gwiazda i bukmacherów nie zawiodła. Aczkolwiek początek był dla gospodarzy momentem dramaturgii. Objęte prowadzenie zostało zakwestionowane głupio straconą bramką, efektem czego do przerwy mieliśmy remis. Przełamanie nastąpiło po zmianie stron, gdzie głównie dzięki świetnej formie Patryka Wojdy Gwiazda w błyskawicznym stylu wyszła na prowadzenie, a następnie raz po raz nokautowała rywali. Ostatecznie wysoki pogrom sprawił, że zespół z Borek zanotował awans i powędrował na jedenastą lokatę w tabeli. Z kolei Kreple opłakują kolejną porażkę oraz niezmiennie zamykają pierwszoligową stawkę.

Silesia United – Studencka Moc  3:7 (1:3)

Nie zawiedli Studenci i wraz ze swoją „studencką” mocą zaserwowali grad goli Silesii United. Gradobicie rozpoczęli „Silesianie”, ale konsekwentnie organizowana gra ekipy Maksyma Kravetsa nie pozostawiła gospodarzom złudzeń na uzyskanie w tym meczu jakichkolwiek punktów. Wobec czego notują czwartą porażkę z rzędu. Natomiast Studenci, wykorzystując potknięcie Nankatsu, wskakują na piąte miejsce.

Golden Team – FC WTS  3:4 (0:2)

Jak przystało na hit kolejki, emocji nie zabrakło. Bój pomiędzy Golden Team’em a FC WTS okazał się widowiskiem, które warto było zobaczyć. Niezwykle ważne spotkanie dla obydwu zespołów. Pierwsza transza zdecydowanie należała do młodych chłopaków z Witosa, twardo dyktujących warunki spotkania. Po przerwie nastąpiło przebudzenie w szykach „złotej” drużyny i walka nabrała rumieńców. Jednak tego wieczoru, to Nicolas Sprus – autor czterech bramek – wraz z kolegami mógł celebrować cenne zwycięstwo. FC WTS pełną parą goni AC Bogucice, a Golden Team, zajmując czwarte miejsce, oddala się od miejsc podiumowych.

Uwolnić Barabasza – MKS Balkony  1:5 (0:4)

Następnym spotkaniem pierwszej ligi była potyczka Uwolnić Barabasza z MKSem Balkony. I tutaj, bez dwóch zdań, pole popisu należało do ekipy Pawła Pestki. Pierwsza połowa w konkretnym wydaniu gości, zaś w drugiej części gry mieliśmy wyrównaną walkę. Porażka „Barabaszy” nie poprawiła ich sytuacji, wciąż plasując ich na miejscu barażowym. Balkony okupują bezpiecznie dziewiątą pozycję.

KS Silesia Katowice – AC Bogucice  2:15 (1:5)

Kolejnym przeciwnikiem, który został wręcz rozjechany przez bogucicki walec była KS Silesia Katowice. Obie załogi wyszły na murawę w nieco okrojonych składach. W każdym razie nie przeszkadzało to liderowi koncertowo rozegrać swojego przedstawienia. Mimo wielkiej różnicy oklaski należą się Silesii za walkę i serce pozostawione na boisku. Porażka jeszcze nie sprowadziła katowicki zespół w spadkową otchłań, jednak by jak najdalej od niej odskoczyć potrzebne są punkty. A punkty te regularnie zbierają zawodnicy AC Bogucice, którzy konsekwentnie realizują swoje cele w tej rundzie. Sześcioma golami popisał się Karol Borysiuk, hattrick wpadł na konto Damiana Czaplińskiego oraz Daniela Kuligi, a kilkoma asystami między innymi mógł się poszczycić Dawid Stawski. Ważnym ogniwem był także Łukasz Guzy, który powrócił na boisko po kontuzji.

Old Boys Witosa – KKS Rawa Katowice  6:8 (3:3)

Drugi z hitów 18. kolejki w pierwszej lidze. W tej konfrontacji drużyny również nie mogły skorzystać w pełni ze swojej kadry. Mimo to obejrzeliśmy świetne show i bitwę do ostatnich minut. Wyrównana pierwsza część gry musiała zapowiadać jeszcze bardziej emocjonującą drugą połowę, i tak też było. Niemniej, nie można zatuszować tempa, jakie narzucała Old Boysom Rawa. Piotr Makowski był zawodnikiem wyróżniającym się na boisku, a jego trzy bramki i trzy asysty dały gościom cenne trzy punkty. Po przeciwnej stronie hattrickiem popisał się Karol Jakubczyk. A to nie wystarczyło, by pokonać Rawę. Jakże istotny mecz dla obydwu zespołów, bo w grę wchodziła walka o stabilną siódmą lokatę, tym razem zdominowany przez KKS Rawę Katowice. 

Old Stars Team II – Nankatsu  5:5 (2:3)

Runda wiosenna nie jest zbyt szczęśliwa dla Nankatsu, którzy nie odnieśli jeszcze w tym roku zwycięstwa. Wymęczony remis z Gwiazdą Borki oraz porażka z Golden Team’em miały zmotywować gości do powalczenia o punkty z Old Starsami. I owszem, wspomnianej walki w tym spotkaniu nie zabrakło. Pięciobramkowy remis z pewnością zaskoczył nas, kibiców. Pierwsze dwanaście minut w wykonaniu Nankatsu było obiecującym zwiastunem upragnionego triumfu. Ale „Stare Gwiazdy” ani przez chwilę nie myślały o porażce, wierząc, że w tym meczu mogą coś ugrać. Motywacja pojawiła się dziesięć minut później, która była początkiem gonitwy za bramkami. Koniec końców Old Stars Team po raz drugi z rzędu urywa punkty drużynie z czołówki, a Nankatsu, w wyniku słabszej formy, spadają o oczko niżej, na szóste miejsce.

 

Internationals K-ce & Club Ju – TS RLŚG Katowice  2:7 (1:3)

Ostatni niedzielny pojedynek na najwyższym szczeblu rozgrywkowym KLS.  TS RLŚG bez żadnych komplikacji pokonuje Internationals K-ce & Club Ju. „Górnicy” pewnie zdominowali plac gry, a efekt widzimy w tabeli. Dzięki porażce Golden Team’u mają teraz pięć punktów przewagi, co tylko umacnia ich na trzecim miejscu podium. A „Międzynarodowcy” z opuszczonymi głowami okupują strefę spadkową. 

2 Liga

Max Elektro Team – Luxmena Katowice C.F.  0:4 (0:2)

Po dobrych spotkaniach przyszedł czas na nieco słabszą formę. Max Elektro Team, które ostatnimi czasy zaskakiwało, tym razem musiało przyjąć lekcję pokory od zawodników Luxmeny Katowice C.F. Całkowicie zdominowana przez gości zarówno pierwsza, jak i druga połowa, mimo to była pokazem zaciętej walki w wykonaniu Max Elektro. Biało-niebiescy zaliczają mały spadek z siódmej na ósmą pozycję. Z kolei Luxmena tym zwycięstwem zrehabilitowała się za poprzednią wpadkę z Finimondo i wciąż na trzecim miejscu podium.

Wybrzeże Klatki Schodowej – Veni Vidi Vici  5:1 (2:0)

Już w 6. minucie Wybrzeże Klatki Schodowej objęło prowadzenie w starciu z Veni Vidi Vici. Kolejnego gola, po niefortunnym błędzie jednego z piłkarzy rywala, gospodarze otrzymali w prezencie. Honorowe trafienie Veni Vidi Vici zbytnio nie zmieniło przebiegu meczu, ponieważ tego dnia to WKS był bez wątpienia lepszą ekipą. A dzięki porażce Max Eletro awansował na siódme miejsce.

Śląskie Laboratoria Analityczne – KM Katowice  12:5 (4:4)

Na ten mecz z niecierpliwością czekali fani drugiej ligi. Śląskie Laboratoria Analityczne w rundzie wiosennej stają się ekipą, której nie powinno się lekceważyć. Po zwycięstwach nad 1FC Katowice oraz Veni Vidi Vici, przyszła kolej na hitowe starcie z liderem zaplecza ekstraklasy. Emocji, bramek oraz sensacji w tym spotkaniu nie zabrakło. Wydawałoby się, że wyrównana pierwsza połowa przełoży się na resztę meczu. Nic bardziej mylnego. KM Katowice w pewnym momencie złapał zadyszkę, a chwilową niemoc przeciwnika wykorzystali gospodarze całkowicie dyktując warunki gry. Wysoka porażka jest z pewnością największą niespodziankę 18. kolejki, bowiem KM zalicza drugą wpadkę w tym roku. Natomiast gromkie brawa należą się ŚLA, które śmiało urywają punkty czołowemu zespołowi, a wskakując na szóste miejsce, zaczynają deptać po piętach drużynom ze szczytu tabeli.

1FC Katowice – FC Załęże  4:7 (1:4)

Niedzielnych wrażeń dostarczyli nam również gracze 1FC Katowice oraz FC Załęża. Pojedynek, w którym stawką było czwarte miejsce na drugoligowym piedestale. W rozgrywanym w “rapidowskiej” klatce meczu górą byli zawodnicy Michała Buciora. Wynik już ustalił się w pierwszej połowie; po zmianie stron walka była nieco bardziej wyrównana. Nie zmienia to faktu, iż 1FC Katowice odnoszą trzecią z rzędu porażkę, a FC Załęże skutecznie zbiera cenne punkty. Dzięki temu to oni usadawiają się tuż za podium. 

FC Under Forest – Golden Lions  13:0 (5:0)

FC Under Forest. I nic więcej nie trzeba dodawać. „Złote Lwy” w tym pojedynku były całkowicie bezradne wobec ataków wicelidera. Szymon Rak, Aleksander Skrobol, Robert Sega to zawodnicy, którzy w głównej mierze zdeklasowali rywala. Golden Lions w strefie barażowej, FC Under Forest na drugim miejscu. KM Katowice musi jak najszybciej podnieść się po srogiej porażce, bo „Żółtych” dzieli już tylko punkt do fotelu lidera. Dopiero teraz zaczyna się zażarta walka o mistrzostwo drugiej ligi.

Finimondo – Crazy Boys 24  5:2 (4:0)

W dole tabeli runda rewanżowa zdecydowanie należy do Finimondo, które staje się czarnym koniem drugoligowych potyczek. Dzielna postawa w starciu z FC Załęże, niespodziewane zwycięstwo z Luxmeną oraz niedzielny triumf nad Crazy Boys 24 powoduje, że Finimondo powoli powstaje z martwych. Na chwilę obecną gospodarze są na przedostatnim miejscu, jednakże, jeśli utrzymają równą formę, to mogą stać się ekipą, która urwie punkty pozostałym. Przynajmniej tym, w zasięgu ich ręki.

Les BG – Pro Amators  3:8 (0:4)

Dobrą passę podtrzymuje Pro Amators, który zalicza kolejny z rzędu sukces. Les BG nie potrafiło wyjść spod topora kata tracąc aż osiem bramek. Bohaterem meczu był Kamil Zimoląg, zaliczający ostatnimi czasy świetne występy i regularnie trafiający na listę strzelców. Aż dziw bierze, że Pro Amators swoją grą zajmują środek tabeli. Lecz do końca sezonu pozostało jeszcze sporo czasu. Dla Francuzów jest to już trzynasty mecz bez zwycięstwa. Niestety, póki co, główny kandydat do spadku.

KS Silesia II Katowice – Scousers  0:0 (0:0)

Drugą ligę zamyka konfrontacja rezerw KS Silesii Katowice ze Scousers. Spotkanie o tyle sensacyjne, bowiem po raz drugi w historii rozgrywek KLS mamy do czynienia z bezbramkowym remisem. Przy tego typu formie zawodów, taki wynik jest niebywałym osiągnięciem. Obydwu zespołom zatem należą się gromkie brawa za wyrównany pojedynek i przede wszystkim niezwykle skuteczną grę w defensywie.

3 Liga

LGT Family – V.I.P. Team Katowice  0:4 (0:3)

Dobra i zła passa nie może trwać wiecznie. A przekonać o tym mogą się zawodnicy LGT Family oraz V.I.P. Team Katowice. Ci pierwsi, rozpoczęli rok z dwoma zaskakującymi zwycięstwami. Przyjezdnym natomiast przyszło zasmakować gorycz porażki. Los w końcu się odwrócił i w tym bezpośrednim starciu lepszą ekipą byli piłkarze V.I.P.  Cztery bramki, w tym hattrick Kamila Perzanowskiego, bezapelacyjnie podkreśliły dominację gości.

Jadymy Chopcy – Chelsea Kenzo  3:2 (1:0)

Hit 18. kolejki w trzeciej lidze. Jadymy Chopcy w boju z Chelsea Kenzo wywiozły trzy punkty. Jak przystało na najciekawsze spotkanie tej niedzieli, dreszczyk emocji można było poczuć już od pierwszych minut. Chelsea, mimo oporu, w dramatycznych okolicznościach schodzi z boiska po raz kolejny pokonana. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Kurt Sulej i dzięki temu Jadymy Chopcy wciąż pozostają w puli miejsc na podium.

AKS Górnik Wesoła – Dziki Ligota  9:3 (5:1)

Wicelider, AKS Górnik Wesoła, podejmował ostatnich w tabeli Dzików z Ligoty. Gospodarze objęli prowadzenie już w 2. minucie i potem dyktowali tempo gry. Pomimo dzikiego charakteru zawodnikom z Ligoty nie udało się powstrzymać „Górników”. Jest to dziesiąty mecz bez zwycięstwa w wykonaniu gości, z kolei AKS pewnym krokiem pilnuje drugiej lokaty.

E.T.B. Dobre Chłopaki – FC Kopacze  10:5 (7:1)

Patryk Wierdak po raz kolejny prowadzi „Dobrych Chłopaków” na drodze do drugiej ligi. Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej połowie, gdzie E.T.B siedmiokrotnie punktowało rywala. Układ w tabeli się nie zmienił, lider pozostaje liderem, a FC Kopacze dalej na piątym miejscu.