Tym Paniom, które w jakimś stopniu kochają piłkę nożną Katowicka Liga Szóstek dostarczyła wielu emocji. A Panowie zadbali o to, by były one na jak najwyższym poziomie. Dzień kobiet na „rapidowskich” boiskach obfitował w kilka znaczących niespodzianek. I w jeszcze więcej bramek, bo pewne wyniki przeszły nasze najśmielsze wyobrażenia! Już teraz zapraszamy do podsumowań…

1 Liga

Kreple Ochojec – Golden Team  1:10 (0:4)

O godzinie 18:00 do „rapidowskiej” klatki weszli zawodnicy Krepli Ochojec oraz Golden Team’u. Spoglądając na tabelę, bez machnięcia palcem można było wskazać faworyta spotkania. I „Złoci” ze swojego zadania celująco się wywiązali. Wysokie zwycięstwo nie pozostawiało cienia wątpliwości na końcowy wynik, a kolejne bramki były tylko kwestią czasu. Golden Team po porażce z FC WTS może tym razem zejść z murawy w dobrych nastrojach. A panowie z Ochojca po raz wtóry muszą przełknąć gorycz porażki i ciągle wyczekiwać swojej szansy w postaci zdobyczy punktowej.

FC WTS – OldStars Team II  4:4 (3:2)

Jedna z niespodzianek niedzielnej transzy pierwszoligowych zmagań KLS.  FC WTS podejmował OldStars Team II. W minionym tygodniu, po ciężkim boju, młodzież z Witosa pokonała Golden Team. Wydawałoby się, że w obliczu rywalizacji z gwardią „Starych Gwiazd” bez problemu sobie z nimi poradzą. A jednak goście sprawili nie lada sensację. Bowiem po raz kolejny urywają cenne punkty zespołom z czołówki. Na swoim koncie mają już remis ze Studencką Mocą, następnie z Nankatsu, a teraz z wiceliderem tabeli. WTS prowadził do przerwy, lecz po zmianie stron OldStarsi nie dawali za wygraną, koniec końców doprowadzili do remisu. Mimo wpadki FC WTS wciąż na drugim miejscu podium, a OldStars Team II na dziesiątym.

AC Bogucice – Uwolnić Barabasza  6:3 (2:2)

Nie każde zwycięstwo musi być łatwe. Choć terminarz dla bogucickiego klubu wraz z początkiem wiosny ułożył się pomyślnie, stawiając na ich drodze drużyny teoretycznie do ogrania, nie zawsze potyczka z nimi musi należeć do tych prostych. Tak też było w meczu z Uwolnić Barabasza. Goście do pierwszej połowy zdołali wyrównać, zasiewając w szeregach ekipy Daniela Synala mały niepokój. W drugiej części gry koniecznie potrzebna była determinacja prowadząca do zmiany wyniku. Żółto-czarni nie zawiedli, odnosząc czwarte zwycięstwo z rzędu, a wykorzystując potknięcie FC WTS odskoczyli od rywali o cztery punkty. Tymczasem „Barabasze”, mimo podjętej walki, wciąż nie są jeszcze tym zespołem, który zdołał zatrzymać bogucicki walec. 

Studencka Moc – Old Boys Witosa  2:3 (1:0)

Dwie porażki z rzędu to już konkretny powód, by zmienić coś w swojej grze. Z takiego założenia wyszli Old Boysi, którzy w jednym z ciekawszych pojedynków niedzieli stanęli naprzeciw „Studentom”. Mecz pełen zaciętej rywalizacji i gry do samego końca. Pierwsza połowa lepsza w wykonaniu gospodarzy, po zmianie stron pałeczkę przejęli obrońcy tytułu. I to oni mogą schodzić z boiska z uśmiechem na twarzy. Sukces nie zmienia ich pozycji w tabeli, ciągle zajmują ósme miejsce. Natomiast moc studentów tym razem w końcówce zanikła i osadziła zespół na szóstej lokacie.

MKS Balkony – FC Gwiazda Borki  6:0 (3:0)

MKS Balkony kontynuują dobrą passę, wygrywając swój trzeci mecz z rzędu. Pokonanie Gwiazdy Borki tego dnia było jak leśny spacerek. Błędy gości skrzętnie wykorzystane przez Pawła Pestkę i spółkę otworzyły worek z bramkami. Gwiazda, choć z potencjałem, gra nierówno przeplatając dobre mecze tymi słabymi. Porażka kosztowała ich spadek o jedno oczko, bo na dwunaste miejsce. MKS zmotywowany świetnymi wynikami z niecierpliwością czeka już na następnego przeciwnika.

Nankatsu – Silesia United  2:0 (2:0)

O nierównej formie można również wspomnieć w przypadku Nankatsu, którzy niezbyt dobrze rozpoczęli rundę rewanżową. Niefortunne remisy z Gwiazdą Borki oraz OldStars Team, czy porażka z Golden Team’em dają powody do refleksji. I wnioski zawodnicy Nankatsu ze swoje gry w szybkim tempie wyciągnęli. Skromne pokonanie Silesii United pokazuje, że zespół Pawła Krotkiewskiego powoli wraca na dobre tory. Co ciekawe, dwa gole padły w pierwszej połowie, co może świadczyć o wyrównanej batalii w wykonaniu obydwu zespołów. 

Internationals K-ce & KS Silesia Katowice  2:15 (1:6)

Raz na wozie, raz pod wozem. To przysłowie idealnie odzwierciedla sytuację KS Silesii Katowice na przestrzeni minionych dwóch tygodni. Baty, jakie ostatnio dostali „Silesianie” od Bogucic w postaci wyniku 15:2, poszkodowani zdołali przenieść na 19. kolejkę, gdzie tym samym rezultatem zakończyli mecz z Internationals K-ce & Club Ju. „Międzynarodowcy” byli bez szans wobec napierających ataków „Żółtych”, co w efekcie sprawia, że ponoszą piątą porażkę z rzędu. Bohaterami byli Adam Kincel oraz Arkadiusz Pytel, którzy razem zdołali się wpisać jedenaście razy na listę strzelców.

KKS Rawa Katowice – TS RLŚG Katowice  7:4 (3:2)

Niedzielne zmagania pierwszoligowych potyczek zamyka hit, w którym KKS Rawa Katowice zmierzyła się TS RLŚG Katowice. Warto wspomnieć, że obydwa zespoły wiosną jeszcze nie przegrały, dlatego tym bardziej spotkanie to nabierało rumieńców. W dodatku naprzeciw siebie stanęli też zawodnicy będący filarami swoich klubów: Piotr Makowski, a w drugim narożniku, Łukasz Dębski. Starcie, w którym nie zabrakło walki, bramek i osobistej rywalizacji. A z niej zwycięsko wyszła KKS Rawa oraz Piotr Makowski. „Górnicy” nie potrafili przerwać szarży młodego napastnika, pozwalając mu na strzelenie sześciu bramek. Niestety hattrick Łukasza Dębskiego to za mało, by tego dnia ugrać coś więcej. TS RLŚG po jedenastu triumfach z rzędu musi pogodzić się z przegraną, wciąż dającą im trzecią pozycję w tabeli. „Rawianie” zachwycają swoją formą, dzięki czemu powolutku pną się w górę, by jeszcze móc zagrozić drużynom z czołówki.

2 Liga

Scousers – FC Under Forest  2:31 (0:15)

Największa sensacja 19. kolejki oraz rozgrywek Katowickiej Ligi Szóstek. Takiego wyniku jeszcze nie było. FC Under Forest w niewyobrażalnym stylu dosłownie przejechał się po Scousersach, ośmieszając ich 31 bramkami. Ten prawdziwy festiwal strzelecki rozpoczął się już w 1. minucie i średnio co minutę, dwie, worek z bramkami coraz bardziej się napełniał. Gospodarze w tej kwestii nie mieli zupełnie nic do powiedzenia; po prostu byli zmuszeni co chwilę wyciągać piłkę ze swojej siatki. Z kolei w drużynie gości każdy zawodnik, łącznie z bramkarzem, mógł pochwalić się strzeloną bramką oraz asystą. Dzięki temu niebywałemu zwycięstwu FC Under Forest, wykorzystując przy okazji potknięcie KMu Katowice, wskoczył na fotel lidera.

Golden Lions – Les BG  3:6 (1:3)

Kolejna z niespodzianek drugoligowych zawodów. W dole tabeli doszło do starcia pomiędzy Golden Lions, a Les BG. Francuzi od trzynastu spotkań nie odnieśli zwycięstwa. Pechową passę trzeba było kiedyś przerwać, a czemu nie spróbować szczęścia i osiągnąć celu właśnie z drużyną, która teoretycznie jest w zasięgu ręki? Z takim nastawieniem Les BG wyszło na boisko i pokonało „Złote Lwy”, głównie za sprawą Damiena Lorente. Jest to drugi triumf tej ekipy w sezonie, choć nie zmienia ich końcowej pozycji w tabeli. A gospodarze muszą teraz pogodzić się z tym, że po tej kolejce dzielą czerwoną strefę właśnie ze swoim katem.

Pro Amators – Finimondo  4:4 (3:3)

Niespodzianek końca nie widać. Finimondo to czarny koń rundy wiosennej. Zespół, który obecnie znajduje się w strefie barażowej sukcesywnie zaskakuje swoich rywali. Pokonanie Luxmeny Katowice C.F., Crazy Boys 24 i zacięta walka z FC Załężem, to tylko przedsmak tego, co pokazują zawodnicy tego klubu. Teraz na swój obiadowy talerz wzięli Pro Amators, ekipę, która do tej pory zdobyła komplet punktów. A podczas 19. kolejki zostały wręcz przez Finimondo wyszarpane. Widowisko pełne twardej i wyrównanej gry, efektem czego na tablicy wyników ujrzeliśmy czterobramkowy remis. 

Śląskie Laboratoria Analityczne – Wybrzeże Klatki Schodowej  11:1 (7:1)

Śląskie Laboratoria Analityczne na fali. Czwarte spotkanie oraz czwarte zwycięstwo z rzędu okraszone wysokim rezultatem. Wybrzeże Klatki Schodowej tej niedzieli było własnym cieniem, a zawodnicy nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie grających rywali. Świetna gra przynosi korzyści w postaci awansu ligowego. ŚLA kosztem 1FC Katowice wskoczyło na piątą lokatę, a WKS spada na ósme miejsce.

Veni Vidi Vici – KS Silesia II Katowice  4:3 (1:3)

Po remisie i dwóch porażkach Veni Vidi Vici cudem wywalczyło trzy punkty w meczu z rezerwami KS Silesii Katowice. Pierwsza połowa bez dwóch zdań zdominowana przez gości, zakończona widocznym prowadzeniem. Po przerwie nastąpiła transformacja w szeregach gospodarzy, którzy zaliczają udany comeback. Ostatecznie Zieloni „przybyli, zobaczyli i zwyciężyli” w tej batalii.

Crazy Boys 24 – Max Elektro Team  2:6 (2:1)

Potyczka Max Elektro Team z „Szalonymi Chłopcami” miała być łatwizną. W teorii i w praktyce. A końcowy wynik idealnie to odzwierciedlił.  Początek szczęśliwy dla gospodarzy, którzy szybko objęli prowadzenie i utrzymali je do przerwy. Druga część gry była już pod dyktando Max Elektro. Składne budowanie ataku pozycyjnego oraz konsekwentne wykorzystywanie sytuacji sprawiło, że goście z radością schodzili z boiska. Crazy Boys tuż nad strefą barażową, Max Elektro wraca na siódme miejsce.

FC Załęże – KM Katowice  3:3 (1:2)

Hit 19. kolejki zaplecza ekstraklasy. Rozpędzone w biegu FC Załęże kontra KM Katowice, któremu raczej wiosenna runda nie służy. Fatalne dwie wpadki gości z pewnością przełożyły się na morale zawodników, mimo to każdy z nich postanowił odkreślić przeszłość grubą linią i podejść do następnego meczu z wiarą w zwycięstwo. A z takim rywalem, jak FC Załęże byłoby niezwykle cenną zdobyczą. Już w 8.minucie prowadzenie objęli goście, jednakże w szybkim stylu zostało odebrane. I w takim świetle przebiegał cały mecz, gdzie gracze z Załęża gonili wynik. Trzybramkowy remis potwierdza, jak zażarta bitwa toczona była przez dwie czołowe drużyny ligi. Drużyna Michała Buciora na czwartym miejscu, natomiast podział punktów spowodował, że KM Katowice musiał zejść z tronu na rzecz FC Under Forest.

Luxmena Katowice C.F. – 1FC Katowice  7:6 (3:1)

Ostatnie spotkanie zamykające niedzielne rozgrywki drugiej ligi. Na deser mieliśmy starcie Luxmeny Katowice C.F. z 1FC Katowice. Nowy rok widocznie nie służy przyjezdnym, którzy przegrywają czwarty mecz z rzędu. I gdyby można było się jeszcze doczepić do gry gości, ale w każdym starciu dają z siebie maksimum zaangażowania, co widać zresztą na boisku. Niestety, na chwilę obecną, szczęście ich opuszcza, bo po ciężko stoczonym boju, cudem trzy punkty ratują zawodnicy Luxmeny. Gospodarze nadal pilnują swojego trzeciego miejsca podium, a 1FC już na pozycji szóstej. Aczkolwiek bądźmy dobrej myśli, zła passa kiedyś musi zostać przerwana.

3 Liga

Dziki Ligota – Chelsea Kenzo  2:8 (1:0)

Chelsea Kenzo na mecz przeciwko Dzikom Ligocie wyszła z jednym zamiarem, zdobyć w końcu trzy punkty. Postawiony przed gwizdkiem sędziego cel w stu procentach został zrealizowany, choć… dopiero w drugiej połowie. Pierwsza część gry, ku zaskoczeniu wszystkich na korzyść gospodarza. Zmiana stron wywołała przełamanie. Osiem bramek, w tym siedem Przemysława Trzciny, dały upragnione zwycięstwo Chelsea.

FC Kopacze – AKS Górnik Wesoła  0:25 (0:12)

Drugi wynik, który był sensacją tej kolejki KLS. AKS Górnik Wesoła niespodziewanie wysoko rozjechał FC Kopaczy, bombardując ich bramkę aż 25 razy. Ogromne oklaski i słowa podziwu należą się Marcinowi Jaszczukowi, który aż 16 razy trafiał na listę strzelców! Z kolei Szymon Kaizik zaliczył dwanaście asyst. Niebywałe wyniki chłopaków z Wesołej potwierdzają ich aspiracje do awansu o klasę wyżej. Kto wie, może już szykują noże na FC Under Forest? 

V.I.P. Team Katowice – E.T.B. Dobre Chłopaki  4:14 (1:8)

Wysokiego pogromu pozazdrościli rywalom dobre chłopaki z E.T.B., aczkolwiek drugiej dychy nie zdołali zdobyć. V.I.P. Team Katowice nie miał nic do powiedzenia wobec nacisków Patryka Wierdaka (osiem goli) oraz Rafała Cimandera (cztery gole). E.T.B. pewnie na fotelu lidera, mając jedynie trzy punkty przewagi nad Górnikiem.  

Jadymy Chopcy – LGT Family  3:6 (3:2)

Najbardziej wyrównane i zarazem będące zaskoczeniem spotkanie trzeciej ligi. Zanim piłkarze Jadymy Chopcy wyszli na murawę, nic nie wskazywało na to, że z faworyta mogą stać się ofiarami. Początek starcia, choć trudny, zdominowany przez gospodarzy. I to by było na tyle, bo dalsza gra pozostawiała już wiele do życzenia, co wykorzystali goście. LGT Family potrafiła ostatnimi występami udowodnić, że nie zamierzają być tylko chłopcami do bicia. Aleksander Kordek poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa, które w tabeli nic nie zmienia, ale sprawia, że Jadymy Chopcy nagle się boleśnie zatrzymali.