Partnerzy Katowickiej Ligi Szóstek w Sezonie 2019/2020


Podsumowanie 26. kolejki KLS

Przerwa z okazji dnia Uroczystości Wszystkich Świętych pomogła zawodnikom zespołów Katowickiej Ligi Szóstek zregenerować siły i do 26. kolejki przystąpić w pełnej mobilizacji. O głodzie na zdobywanie bramek nie musimy wspominać, bowiem jak zwykle padało ich sporo, z kolei niespodzianki towarzyszyły niektórym drużynom głównie w drugiej lidze. Na więcej zapraszamy do podsumowania…

 1 Liga
Niedziela, 8 listopada 2020

Internationals K-ce & Club Ju – FC WTS  5:10 (1:6)

Na otwarciu pierwszoligowych zmagań pojawili się zawodnicy Internationals K-ce & Club Ju oraz FC WTS. Bukmacherzy nie mieliby wątpliwości, ponieważ ten mecz wskazywał na stuprocentowego pewniaka. Nie było mowy, by FC WTS zaliczyło wpadkę z przedostatnią drużyną. Pierwsza połowa najlepiej odzwierciedlała przebieg starcia, oczywiście na korzyść młodzieży z Witosa. Gdy zabrzmiał drugi gwizdek sędziego rozpoczynający kolejne dwadzieścia pięć minut, pole gry zamieniło się już w wyrównane bojowisko, co mogło być efektem rozluźnienia wiceliderów KLS. Koniec końców triumfator, wedle wcześniejszych przypuszczeń, był tylko jeden. A na boisku swoim piłkarskim geniuszem błysnął Nicolas Sprus i Jakub Szocik. Każdy z tych młodych graczy do swojej puli bramek dorzucił trzy kolejne gole.

Zostań Patronem KLS!
Zajrzyj na nasz profil! 


Silesia United – Gwiazda Borki  5:12 (1:4)

Na godzinę 18:00 przewidziane były dwa spotkania. Pierwszym z nich był pojedynek Silesii United z Gwiazdą Borki. W ciągu ostatnich tygodni goście znaleźli się w fenomenalnej formie i również tego dnia nie zawiedli pewnie oraz wysoko pokonując swoich rywali. Worek z bramkami dopiero w 16.minucie otworzył kapitan Czerwonych, Dawid Zborowski, a potem poszła już cała nokautująca seria. Najbardziej rozstrzelało się dwóch zawodników: Patryk Wojda (pięć bramek i jedna asysta) oraz Damian Terlecki (cztery gole i dwie asysty). Silesia zdołała odpowiedzieć jedynie pięcioma bramkami, w tym hattrickiem Mateusza Czarnoty. Po tym meczu układ w tabeli nie zmienił się – Silesia na dwunastym miejscu, a Gwiazda na lokacie dziewiątej.

OldStars Team II – Golden Team  2:13 (2:6)

Drugim starciem o tej samej godzinie była konfrontacja OldStars Team II z Golden Team’em. Bez dwóch zdań było wiadomo, kto wyjdzie z niej cało. Tym bardziej, że Golden grał na swoim ulubionym terenie, czyli w „rapidowskiej” klatce. A na tym polu bitwy potrafią wręcz miażdżyć konkurentów. W tym przypadku nie było też inaczej. Wysoko pokonali „Stare Gwiazdy” pozwalając im jedynie na strzelenie dwóch bramek. A sami zdobyli ich aż trzynaście. Oczywiście bohaterem spotkania był niezastąpiony Robert Kocur, autor dwóch trafień i czterech asyst oraz laureat nagrody dla zawodnika miesiąca. Cztery gole zdobył Damian Kurek, a hattrickiem poszczycił się Mariusz Jokel. Zwycięstwo jednak nie pomogło w przeskoczeniu Nankatsu i zajęciu trzeciego miejsca podium, aczkolwiek tylko jeden punkt dzieli obydwie drużyny. Zapowiada się emocjonująca walka do samego końca sezonu.

Nankatsu – Kreple Ochojec  9:3 (4:0)

Na godzinę 19:00 zarezerwowane było boisko dla ekipy Nankatsu oraz Krepli Ochojec. Zespół Pawła Krotkiewskiego przebojem wdarł się do pierwszej trójki, natomiast Kreple zajmują miejsce barażowe. Niespodzianki nie powinno być i też nie było. Gospodarze bez problemu wygrali swój mecz, a najbardziej aktywni byli zawodnicy, którzy jednocześnie kilkakrotnie wpisywali się na listę strzelców. Dawid Kaplyta zanotował trzy bramki, a Marcin Musioł zdobył cztery gole, tym samym rozpoczynając pokaz strzelecki już w 1.minucie. Świetna passa Nankatsu trwa.

TS RLŚG Katowice – KS Silesia Katowice  0:5 (walkower)
SSC Zamkowe – KS Silesia Katowice  5:4 (1:3) – mecz towarzyski

Niedzielny wieczór dla KS Silesii Katowice, po przyznanym walkowerze, miał być sprawdzianem przed zbliżającymi się ciężkimi meczami w kolejnych tygodniach. Zatem zaplanowane spotkanie towarzyskie z SSC Zamkowe miało na celu nie tylko przygotować Żółtych pod względem fizycznym, ale i taktycznym. Początek ułożył się pomyślnie, bo Silesianie pełni odwagi i determinacji ruszyli do boju, w efekcie czego schodzili do przerwy jako zwycięzcy. Po chwili oddechu role się odwróciły i to SSC przejęło inicjatywę wykorzystując dekoncentrację rywala. Ostatecznie wygrywają 5:4, a katem Silesii został Jakub Kaczmarek. Po tym meczu ekipa z Katowic musi wyciągnąć solidne wnioski, bo po raz kolejny wypuszcza z rąk praktycznie pewne zwycięstwo.

Studencka Moc – MKS Balkony  1:1 (0:0)

Jeden z ciekawszych meczów tego wieczoru. W zapowiedzi wspomnieliśmy, że faworytem będzie drużyna Maksa Kravetsa, z tym, że bez asa „Studentów”, ale Balkony bronić się potrafią i świetnie udowodnili to w poprzednim starciu z Rawą Katowice. Mariusz Leśkiewicz również w tym spotkaniu wykazał się niesamowitym instynktem bramkarskim. Dłużny nie pozostawał Maksym Kisielov, goalkeaper Studenckiej Mocy. Obaj panowie weszli na wyżyny swoich umiejętności, o czym świadczy bezbramkowy remis w pierwszej połowie, a w ostateczności skromny jednobramkowy podział punktów. Na gole doczekaliśmy się dopiero w ostatnich minutach gry. Najpierw Arkadiusz Bywalec w 44.minucie umieścił piłkę w siatce, by chwilę później Vadym Moroz udzielił skutecznej odpowiedzi na zadany cios. Niesamowite widowisko pełne dramaturgii z przewagą MKSu. A takie wyniki w rozgrywkach KLS nie zdarzają się codziennie, tym bardziej zasługują na podziw gry defensywnej obydwu drużyn. Jednym słowem kawał świetnego futbolu.

KKS Rawa Katowice – AC Bogucice  7:16 (2:6)

Na koniec zaplanowany został hit kolejki pierwszej ligi. KKS Rawa Katowice z Piotrem Makowskim na czele skonfrontowała się z liderem, AC Bogucice. Daniel Synal wiedząc, jakim zagrożeniem może być zlekceważenie rywala wpoił swoim zawodnikom, że w grę wchodzi koncentracja i w efekcie zwycięstwo. Tak też się stało. Zmotywowani piłkarze gości mimo twardej walki zdobyli cenne trzy punkty. A przy okazji mogliśmy być świadkami istnego gradu bramek. Triumfu nie byłoby bez goli dwóch snajperów zespołu Żółto-czarnych: Daniela Kuligi oraz Karola Borysiuka, którzy sześciokrotnie wpisywali się do protokołu meczowego. Po drugiej stronie barykady, jak zwykle błyszczał Makowski, a na swoje konto zapisał kolejne pięć trafień. Wyróżnienie należy się również dla Gustawa Tomkowicza, dzięki któremu pięć podań otwierało drogę do bramki. Kończąc, bogucicki walec nieprzerwanie na tronie pierwszej ligi, a Rawa bezpiecznie obsadza siódme miejsce.

Old Boys Witosa – Uwolnić Barabasza  (przełożony na 15.11)

2 Liga
Niedziela, 8 listopada 2020

Max Elektro Team – FC Under Forest  5:7 (3:4)

Równolegle toczyły się boje o prym w drugiej lidze. Na początek hit kolejki, w którym Max Elektro Team podejmowało lidera, FC Under Forest. I drużyna z Podlesia musiała nieźle się napocić, by wywalczyć sobie tego dnia sukces. Dosłownie szybkie prowadzenie objęło Max Elektro Team, bo już w 1.minucie. Gospodarzy równie szybko zdyscyplinował Mateusz Muller, który w 6.minucie doprowadził do wyrównania, a w 9. zdobył kolejnego gola. I wtedy wojna się rozpoczęła, wobec czego pierwsza połowa zakończyła się skromną przewagą przyjezdnych. Po zmianie stron goli padło już nieco mniej, ale wciąż zawodnicy obydwu drużyn gryźli trawę nie odpuszczając i walcząc do ostatniej kropli potu. Finalnie zwycięsko z murawy schodzi FC Under Forest, który tylko umacnia się na pierwszej pozycji, a Max Elektro niezmiennie pilnuje swojej siódmej miejscówki.

Finimondo – Les BG  5:0 (walkower)
Finimondo – Nikisz Thunders  4:14 (3:5) – mecz towarzyski

Pauzujące Finimondo w meczu towarzyskim z Nikiszem Thunders nie zagrało zbyt dobrze, ulegając wysoko nowicjuszom. Fakt faktem tuż po pierwszym gwizdku sędziego drugoligowcy uderzyli z wysokiego C, ale kolejne minuty to zdecydowana odpowiedź gości. Mikołaj Polok, Jakub Grund i Igor Szewczyk to autorzy hattricka oraz najbardziej barwne postacie tego sparingu.

Crazy Boys 24 – Golden Lions  3:4 (0:4)

Największą niespodzianką 26. kolejki na zapleczu KLS jest chyba porażka “Szalonych Chłopców” ze “Złotymi Lwami”. Co prawda obie ekipy znajdują się w dole tabeli, ale w tym meczu, biorąc pod uwagę ostatnie spotkania, faworytem było Crazy Boys 24.  I przekonali się na własnej skórze, że piłka nożna bywa sportem nieprzewidywalnym, a również jakże brutalnym. Golden Lions sensacyjnie prowadziło do przerwy aż 4:0 i wszystkie bramki padły w ciągu ośmiu minut. To z pewnością zaskoczyło nie tylko nas, ale przede wszystkim samych gospodarzy. Plan był jeden, odrobić straty. Nazwa zespołu nie wzięła się znikąd, ponieważ w szalonym stylu przeszli do ofensywy, by powoli punktować rywala. Jednak czas biegł nieubłaganie, wobec czego Crazy Boys zdołali zmniejszyć rozmiary porażki do jednej bramki. Układ w tabeli wiele się nie zmienił, ale zespołom należą się wielkie brawa za świetny spektakl i walkę do końcowego gwizdka.

1FC Katowice – KS Silesia II Katowice  15:1 (8:1)

W potyczce rezerw Silesii Katowice z 1FC Katowice nie było wątpliwości, kto będzie faworytem i kto jest w stanie bez problemu zgarnąć komplet punktów. 1FC całkowicie zdominowało boisko nie pozostawiając przeciwnikowi żadnych złudzeń. Pogrom zakończony dwucyfrowym wynikiem zdefiniował przebieg spotkania. Gospodarze urządzili sobie trening strzelecki. Aleksander Rutkowski i Maciej Pająk zdobyli po cztery bramki, Piotr Wieczorek i Piotr Bochnak podzielili się hattrickiem, a Mateusz Silski, notując cztery asysty był głównym kreatorem akcji. Bramkę honorową dla Silesii zdobył Krzysztof Podgórski. Żółci wciąż bezpieczni, a 1FC traci już tylko jeden punkt do trzeciego miejsca.

FC Załęże – Veni Vidi Vici  3:4 (2:1)

Kolejna, druga niespodzianka minionej niedzieli. FC Załęże widocznie nie jest w nominalnej formie, bo wpadki z niżej notowanymi rywalami zdarzają się coraz częściej. Teraz gospodarzom naprzykrzyli się piłkarze Veni Vidi Vici. I chociaż do pierwszej połowy Załęże utrzymało prowadzenie, to w drugiej części gry coś pękło. Zażarta walka na każdym centymetrze boiska nie wystarczyła, by odwrócić losów spotkania. Zabrakło szczęścia, skuteczności i tej jednej bramki, dającej choćby remis. Bądź co bądź VVV zaskakująco wygrywają po trzech porażkach z rzędu, uniemożliwiając tym samym rywalowi skok w górne partie tabeli.

Śląskie Laboratoria Analityczne – Pro Amators  9:2 (3:2)

Zaskoczeniem dla niektórych może być, nie tyle co zwycięstwo, ale wręcz nokaut Pro Amators w wykonaniu Śląskich Laboratoriów Analitycznych. O ile pierwsza odsłona niezwykle zacięta, zakończona wynikiem 3:2, to po przerwie koncert bramkowy należał już do ŚLA. Wojciech Szpitol, strzelec czterech goli, wraz z kolegami pokazali gościom swoje miejsce w szeregu. A zanosiło się na spotkanie, w którym emocje miały sięgnąć zenitu. Jednak Pro Amators po solidnej passie zwycięstw, nieco zwolnili tempo kontynuując niestety serię porażek. Ale miejmy nadzieję, że w następnych kolejkach pokażą na co ich stać. Póki co zajmują ósmą lokatę, a gospodarze na miejscu piątym.

Katowice C.F. – Scousers  11:4 (5:1)

Katowice C.F. od kilku meczów są pewniakiem w swoich starciach i nie było też inaczej przeciwko Scousers. Pewna postawa na boisku, pewna kontrola i narzucenie własnych warunków gry, co w efekcie daje pewne trzy punkty. Jest to dziewiąty triumf Czerwono-niebieskich z rzędu. Z kolei Man of the match zostało dwóch zawodników zespołu gospodarzy, mianowicie Denys Zharikov (cztery bramki i jedna asysta) oraz Mirosław Kandziora (trzy gole i pięć asyst).

KM Katowice – Wybrzeże Klatki Schodowej  3:3 (1:2)

Drugoligowe zawody zamyka, jak się potem okazało, prawdziwa bitwa pomiędzy KM Katowice a Wybrzeżem Klatki Schodowej. KM, by utrzymać miejsce na podium musiał bez żadnych wymówek wygrywać kolejne mecze. Jedna wpadka, jedno potknięcie mogło spowodować, że owe szanse będą się oddalać. Było dobrze, przykra seria została przerwana, aż do minionej niedzieli. Co prawda tragedii jeszcze nie ma, ponieważ trzybramkowy remis wciąż daje jakieś punkty, ale takie mecze mogą odbić się na późniejszych wynikach. Już w ciągu pierwszych siedmiu minut na tablicy mieliśmy prowadzenie gości. Po zmianie stron losy się odwróciły. Marek Todorski trafia po raz drugi i to KM był bliski zejścia z murawy z uśmiechami na twarzy. Ową radość przekreśliło trafienie Jerzego Koniecznego w 46.minucie. Zespoły muszą zadowolić się podziałem punktów, tylko teraz patrząc na tabelę KM musi nieźle się napocić, bo na plecach czuje oddech – mających jedno oczko straty – graczy 1FC Katowice

3 Liga
Niedziela, 8 listopada 2020

AKS Górnik Wesoła – Kopacze Złapanki  5:2 (2:1)

Terminarz trzeciej ligi podczas 26. kolejki ułożył się w taki sposób, że faworyci zostali sparowani z niżej notowanymi rywalami. Jako pierwsi na boisku zjawili się przedstawiciele AKSu Górnik Wesoła oraz Kopaczy Złapanki. Umiejętne konstruowanie gry, dyktowanie tempa przyniosło efekty w postaci czempionatu „Górników”. Kopacze mimo chęci i prób nie zdołali oprzeć się atakom gospodarzy, aczkolwiek mogli cieszyć się z dwóch bramek. Postaciami wyróżniającymi się na boisku byli: Michał Łucki oraz Szymon Kaizik.

E.T.B. Dobre Chłopaki – V.I.P. Team Katowice  5:0 (walkower)

Chelsea Kenzo – Dziki Ligota  12:1 (4:0)

Pięć bramek Radosława Piętki oraz hattrick, który zanotował Paweł Mysłek i Michał Szafarczyk sprawiły, że Chelsea Kenzo zaserwowała Dzikom z Ligoty porządne lanie. Bramka honorowa zdołała jedynie uratować przyjezdnych przez całkowitym blamażem. Wygrana pewna, ale nic nie zmieniła w ligowej hierarchi, bowiem Chelsea nadal na czwartej lokalizacji.

LGT Family – Jadymy Chopcy  3:15 (0:8)

Surową chłostę zawodnikom LGT Family sprawili Jadymy Chopcy, którzy podobnie jak poprzednicy nie zamierzali się cackać i raz po raz znajdowali piłce drogę do bramki. Główna w tym zasługa Kamila Lewandowskiego. Pomocnik popisał się pięcioma golami, notując przy tym cztery asysty. Z kolei Tomasz Przondziono oraz Adrian Sersan w notesie sędziowskim wpisali na swoje konto po trzy trafienia. Jadymy Chopcy wciąż na ostatnim miejscu podium trzecioligowych poczynań.

Nasz partner Ligi KLS – ZINA Katowice wychodzi  ze świetną propozycją oferty dla drużyn.
Szczególnie oferta idealna dla drużyn które nie posiadają strojów przed zbliżającymi się rozgrywkami KLS
Treningi wznowione, przygotowania do sezonu idą pełną parą, dlatego i my nie zwalniamy tempa i z tego też powodu przygotowaliśmy dla całej społeczności KLS promocje na 3 różne nowe modele kompletów piłkarskich. Podane niżej ceny obowiązują przy zakupie min 10 kompletów:
KOMPLETY
1. Komplet ILUVIO SENIOR
cena po rabacie – SR 74 zł (koszulka + spodenki + herb/ksywa + numer)
cena po rabacie – SR 44 zł (koszulka + herb/ksywa + numer)
2. Komplet FORMATION SENIOR
cena po rabacie – SR 80 zł (koszulka + spodenki + herb/ksywa + numer)
cena po rabacie – SR 50 zł (koszulka + herb/ksywa + numer)
*3. Komplet TIGRA SENIOR
cena po rabacie – SR 130 zł (komplet z nadrukami)
cena po rabacie – SR 102 zł (koszulka z nadrukami)
Getry Libra – cena po rabacie +17 zł do każdego kompletu
*Komplet Tigra to koszulki sublimowane z dowolnym wzorem i kolorami. Można przejrzeć wzory z których można skorzystać, przedstawione są w różnych wariantach kolorystycznych, które można jednak zestawić dowolnie, możemy oczywiście także wykonać projekt indywidualny. Do koszulek Tigra nie doliczamy kosztów nadruków, ilość nadruków jest dowolna. https://zina.pl/pl/i/Sublimacja/53
Czas realizacji zamówienia z nadrukami to ok 5-7 dni roboczych / max 10-14 dni roboczych przy zamówieniu strojów TIGRA
Z chęcią wykonamy wizualizację produktów w danych kolorach, w tym wypadku prosilibyśmy o kontakt z nami.
Poniżej także podsyłamy katalog online do przejrzenia wszystkich dostępnych produktów: https://zina.pl/public/assets/ZINA-Katalog-high.pdf, ceny katalogowe nie są cenami ostatecznymi, od nich przysługuje oczywiście rabat (35% na hasło KLS, zakupy klubowe do indywidualnej wyceny).
W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu:
tel 32 781 43 79
katowice@zina.pl
bądź zapraszamy osobiście do naszego salonu w Katowicach, ul Warszawska 61.
Udanego sezonu! 😉

Jesteśmy na Patronite.pl ! 
Zostań Patronem i rozwijaj  ligę razem z Nami!
Zobacz nasz profil!