Silesia United 5 – 1  Kreple Ochojec

Silesia United w zeszłym tygodniu sprawiła nie lada sensację, zwyciężając dosyć pewnie z wyżej notowanym FC WTS. Taki przebieg wydarzeń sprawił, że Pączki z Ochojca nie mogły być pewne przełamania swojej passy, która zapewne planowana była na właśnie to spotkanie. Niestety dla drużyny Krepli, scenariusz z zeszłego tygodnia został powtórzony – niżej notowana na tamten moment Silesia, przejechała się po zawodnikach w czerwonych strojach. Strzelanie w dziesiątej minucie rozpoczął Dawid Kneć, a zaraz po nim swoje trafienie dołożył Wojciech Bednarz. Następne bramki padały w drugiej połowie – najpierw Michał Gajdarski podwyższył na 3-0,a kilka chwil po nim na listę strzelców wpisał się Michał Bednarz, który ukąsił rywala również w ostatniej minucie spotkania. W międzyczasie padła też bramka na otarcie łez Pączków, którą zdobył Maks Goduła. Silesia na dobre wyrwała się ze strefy spadkowej, natomiast Kreple z taką grą niedługo mogą zaświecić na czerwono.

Uwolnić Barabasza 4 -3 Internationals

Ostatnie tygodnie dla zespołu Barabasza były bardzo ciężkie. W tym spotkaniu obie ekipy liczyły na przełamanie i naprawdę ciężko było wytypować kto będzie rozdawał karty w tym meczu. Od początku na boisku lepiej wyglądał jednak Barabasz, który kontrolował grę i z minuty, na minutę coraz śmielej atakował bramkę rywala. Rezultaty tego stanu rzeczy nadeszły w 12 minucie, w której pięknym strzałem popisał się Wojtek Kozłowski, wyprowadzając Barabasza na prowadzenie. Jednakże, trzy minuty później trafili Międzynarodowi, którzy przy próbie dośrodkowania dość niefortunnie nabili obrońcę drużyny w czarnych strojach, doprowadzając do remisu. Wynik ten utrzymał się zaledwie do następnej akcji, w której ponownie popisał się Kozłowski, wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie. Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla Internationals – Mehdi Nsaibi wyrównał po pięknej bramce z rzutu wolnego, a chwilę po nim na prowadzenie swój zespół wyprowadził Nabil Boukarch. Pobudziło to zespół Barabasza do walki, który w ostatnich 10 minutach zupełnie zdominował swojego rywala. W 42 minucie Marcin Maczukin wyrównał wynik spotkania, które zakończyło się wynikem 3:3. Ten wynik był jednak bardzo kontrowersyjny, ponieważ Barabasz w 49 minucie trafił bramkę na 4:3, która nie została uznana. Po meczu obie ekipy przyznały, że gol był, więc finalnie spotkanie kończy się zwycięstwem Barabasza, a szalę korzyści przeciągnął Wojtek Kozłowski. Brawa za postawę Fair Play dla Internationals.

KS Silesia Katowice 6-2 Gwiazda Borki

Gwiazda rozpaczliwie szuka swoich kolejnych punktów. Przed niedzielnym spotkaniem na pewno bardzo zacierali rączki, ponieważ zespół Silesi wydawał się być w zasięgu ręki. Jednakże ekipa Krzysztofa Podgórskiego i Grzegorz Zbroja  prezentuje się w ostatnich tygodniach bardzo solidnie i również w niedzielę udowodnili rywalom gdzie ich miejsce. W szóstej minucie strzelanie rozpoczął Albert Szymańczyk, a chwile później podwyższył Adam Kincel. Gwiazda szukała swojej odpowiedzi, dzięki czemu pokonali bramkarza Silesii w 17 minucie, a autorem bramki był Patryk Wojda. Na wiele się to nie zdało, bo trzy minuty później ponownie uciszył rywala Adam Kincel. Druga odsłona spotkania zakończyła się identycznym wynikiem i miała ona jednego bohatera – Alberta Szymańczyka, który był autorem wszystkich bramek dla Silesii. W końcówce na otarcie łez dla Gwiazdy trafił Damian Terlecki, jendak fakty są takie, że to Silesia zagości nam dłużej w środkowej części tabeli, a Gwiazda przynajmniej przez ten tydzień nadal będzie patrzeć na rywali z dołu tabeli.

FC WTS 9-3 Old Boys Witosa

Wielkie derby Witosa zawsze wywoływały w nas wielkie emocje. Niestety, w tym przypadku straciły one na atrakcyjności, ze względu na jednostronny przebieg spotkania. Old Boys Witosa nie przypomina tego samego zespołu co rok temu – wielki lew stracił swój pazur, natomiast młodzież z Witosa, pomimo małych wpadek, nadal jest czołową ekipą w lidze. Początek był bardzo emocjonujący, ponieważ w 8 minucie na prowadzenie wyszła starszyzna po bramce Daniela Szocika. Minutę później odpowiedział mu Nicolas Sprus, a dosłownie chwile na prowadzeniu była ekipa WTS, za sprawą Sylwka Sobczyka. W 15 minucie ponownie mieliśmy remis – dla Old Boys trafił Marcin Stec. Końcówka pierwszej odsłony pozwoliła jednak odskoczyć FC WTS – najpierw na prowadzenie wyprowadził swoją ekipę Bartek Chwila, a w ostatniej akcji przed gwizdkiem podwyższył Sprus. W drugiej połowie niestety obserwowaliśmy mecz do jednej bramki, a jego głównym bohaterem był Sylwester Sobczyk, który dołożył trzy bramki i asysty. Hattrick skompletował również Nicolas Sprus. Dla Old Boys trafił Daniel Wodniok, jednak to była kropla w morzu potrzeb. Po sześciu kolejkach FC WTS znajduje się w ścisłej czołówce, która goni AC Bogucice, natomiast Old Boys Witosa z pięcioma punktami znajdują się tuż nad strefą barażową.

AC Bogucice 4-0 Golden Team

To spotkanie miało być sprawdzianem umiejętności dla zespołu z Bogucic. AC rozpoczęło świetnie – komplet punktów w pierwszych pięciu kolejkach zaimponował na pewno każdemu, jednak w swoich spotkaniach nie przyszło im się jeszcze zmierzyć z rywalem z górnej części tabeli. A myśląc czołówka, można smiało powiedzieć – Golden Team. Trzeba przyznać, że drużyna Daniela Synala swój sprawdzian zdała na szóstke z plusem! Od początku zdominowali swojego rywala, a w 15 minucie potwierdzili to świetną bramką Łukasza Guzego. Pod koniec pierwszej połowy swój stempel dołożył też Karol Borysiuk, ale mecz był w pełni otwarty. W drugiej połowie obie ekipy miały swoje okazje i warto wyróżnić w tym zestawieniu Miłosza Klisia, który dwoił się i troił w bramce AC Bogucice, fundując sobie tym samym bilet do szóstki kolejki. W końcówce Bogucice znowu zaczęły bić – najpierw Daniel Kuliga, a wynik spotkania w 45 minucie ustalił Patryk Stefaniak. Bogucice, dzięki temu zwycięstwu umacniają się na pozycji lidera, a Golden Team notuje pierwszą porażkę, jednak nadal nie zdziwimy się, jeśli pod koniec sezonu znajdą się na przysłowiowym pudle.

KKS Rawa 5-6 Studencka Moc

Cóż to był za mecz! Studencka Moc wyszła na Rawę bardzo zmotywowana, chcąc wykorzystać fakt, że Rawiarze pojawili się na Rapidzie bez żadnej zmiany. Ich plan świetnie zrealizował się w pierwszych dziesięciu minutach – w 6 minucie otworzył wynik Roman Balicki, minute później trafił Yehven Venhun, a chwilę po nim do bramki trafił Jakub Borowski, który asystował również przy dwóch pierwszych bramkach. Rawa oszołomiona takim przebiegiem zdarzeń zdołała podnieść się i odpowiedzieć dwoma mocnymi ciosami w końcówce pierwszej połowy. W 22 oraz 24 minucie meczu bramkarza Studenckiej Mocy pokonał Wojciech Kolus. Równie dynamiczny był początek drugiej odsłony – zaczęło się od bramki wyrównującej Adriana Łukasika. Rozjuszona Studencka Moc ruszyła na swoich rywali, rozbijając ich ponownie trzema bramkami, których autorem był Jakub Borowski. Rawa odpowiedziała w 37 minucie bramką Adriana Łukasika i trafieniem Piotra Makowskiego. Pomimo kontaktu, Rawie zabrakło pary w płucach, przez co nie potrafili wyrównać. Studencka natomiast po mistrzowsku rozegrała końcówkę i dzięki temu mogli oni świętować zwycięstwo nad jedną z lepszych ekip w lidze. Ukraińska formacja rozsiada się w fotelu wicelidera, natomiast Rawa spada na czwarte miejsce, jednak jeszcze wiele spotkań przed nami!

Old Stars Team II 5-1 MKS Balkony

Bardzo pewne zwycięstwo OldStarsów, która na pewno w ostatnich tygodniach zyskała miano solidnego,trudnego rywala. W pełni zdominowali MKS, atakując ich raz za razem, dzięki czemu Bartłomiej Mączka wyprowadził swój zespół na prowadzenie w 9 minucie. Chwile po nim bramkę dołożył Kamil Andrzejewski . Później do zabawy dołączył Jacek Juraszek i po pierwszym gwizdku mieliśmy 4-0 dla Old Stars. W drugiej połowie doszło do szybkiej wymiany ciosów – najpierw trafił Marcin Rygol, ale szybko odpowiedział mu Wojciech Zając. Była to ostatnia bramka w tym spotkaniu, które od początku, do końca było w pełni kontrolowane przez OldStarsów, którzy po niedzielnej kolejce plasują się na ósmej pozycji w tabeli.

TS RŚLG Katowice 4-2 Nankatsu

Kolejnym hitem tej kolejki było spotkanie dużego kalibru – górnicy z TS RŚLG podejmowali Nankatsu. Obie ekipy bardzo dobrze rozpoczęły sezon, chociaż ekipa Sebastiana Nowickiego na pewno oczekiwała od siebie, ponieważ ich aspiracje na pewno leżą gdzieś w okolicach mistrzostwa ligi. Pierwszym krokiem w kwestii odrabiania poniesionych strat, było spotkanie z Nankatsu, które wyprowadziło pierwszy cios w tym meczu – już w drugiej minucie Paweł Krotkiewicz pokonał bramkarza rywala. Pięć minut później na listę strzelców wpisał się Łukasz Dębski, wyrównując wynik spotkania. W końcówce większym wyrachowaniem popisała się ekipa z Paderewy – Mateusz Bugnacki wykorzystał podanie Krotkiewicza i na przerwę Nankatsu schodziło z prowadzeniem. W drugiej połowie do ataku ruszyli górnicy, którzy na pierwsze efekty musieli czekać do 32 minuty, w której Tomasz Baran pokonał Szymona Buszkę. Minutę później ponownie popisał się Łukasz Dębski, który dał pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu TS RŚLG Katowice. W 43 minucie wynik ustalił Baran, a zwycięstwo nad mocnym Nankatsu na pewno poprawiły im humory po zeszłej kolejce.