2 Liga 

 

Les BG 2:7 Veni Vidi Vici

Les BG sprawiają wrażenie, że najgorsze czasy mają już za sobą i powoli wychodzą na prostą. Na ich koncie co prawda nadal brakuje punktów, ale za to porażki są już zdecydowanie mniej piorunujące. VVV po swojej stronie spełniło najważniejsze przedmeczowe założenie, nie oddając żadnych punktów Francuskiej ekipie. Niespodziewanie strzelanie w tym spotkaniu rozpoczęli właśnie Francuzi za sprawą niezawodnego Damiana Lorente, który pokonał bramkarza VVV w 5`.  Veni Vidi Vici nie czekało zbyt długo z odpowiedzią i wyrównało w 10`, by potem w 15` powtórzyć tą sztukę i wyjść na prowadzenie. Francuzi odpowiedzieli natychmiast strzelając na 2:2 w 16`. Ten wynik utrzymał się do przerwy, po której VVV już zdecydowanie zdominowało mecz trzymając Damiana Loriente daleko od swojej bramki i w międzyczasie zdobywając bramkę za bramką. Najskuteczniejszy w strzelaniu bramek był Kamil Kobylański, który na swoje konto może dopisać hat-tricka.

Finimondo 4:5 Scousers

Zgodnie z oczekiwaniami obie drużyny dały z siebie wszystko, co zaskutkowało bardzo wyrównanym spotkaniem. Finimondo świetnie weszło w mecz rozpoczynając strzelanie już w pierwszej minucie. Scousers mając w pamięci niespodziewaną zeszłotygodniową porażkę szybko wzięło się w garść po nieprzyjemnym “enerdżajzerze” i nie pozwoliło rywalom uciec z wynikiem wyrównując w 5′. Finimondo za bardzo się tym nie przejęło i ponownie wyszło na prowadzenie w 12′ i właśnie wtedy  nadeszły dla nich największe kłopoty. Chwila boiskowej nieuwagi po zdobytym golu zaskutkowala prawdziwą katastrofą w postaci 3 bramek straconych w zaledwie 2 minuty. Był to cios, którym Finimondo musiało się już przejąć, ich odpowiedzią była bramka kontaktowa zdobyta w 19′. Scousers jednak nie chcieli takiego kontaktu i oddalili się w 33′ co jednak nie trwało długo, bo sytuacja wróciła do punktu wyjścia już dwie minuty później. Po takiej liczbie bramek liczyliśmy na więcej, jednak bramkarze mieli już zdecydowanie dość wyciągania piłki z siatki, co w żołnierskich słowach wyjaśnili swoim obrońcom i już żaden strzał nie osiągnął zamierzonego celu. Najwięcej bramek w tym meczu zdobył Jakub Tabała ze Scousers kompletując tym samym hat-tricka. 

MAX Elektro Team 5:2 Golden Lions

MAX Elektro kolejnym zwycięstwem oddala się od strefy spadkowej na w miarę bezpieczna odległość przeskakując o jedno miejsce Golden Lions, które zalicza przy okazji lekki spadek w tabeli i ląduje na 11 miejscu. Początkowe minuty obie drużyny spędziły na badaniu obrony rywala, aż w 10′ Lwy odkryły pierwszą poważną lukę strzelając na 0:1. MAX Elektro reaguje szybko i skutecznie zamieniając następne 1o minut na aż 3 trafienia i próbując tym samym namówić Goldenów, by nie zdobywali już więcej trafień. Lwy nie chciały jednak słuchać i w drugiej połowie ponownie zaczynają strzelanie tym samym łapiąc kontakt, niestety po raz kolejny nie są w stanie pójść za ciosem. Następuje kolejne wyczekiwanie, ataki obu drużyn podobnie jak na początku spotkania rozbijają się na obronie przeciwników. Sytuację tę zmienili w końcu napastnicy MAX Elektro i chcąc uspokoić swoich kolegów z drużyny powiększyli oni swoje prowadzenie w  końcówce ładując 3 strzały prosto w siatkę Lwów. Najwięcej trafień w tym meczu zdobył Mateusz Orzechowski z Golden Lions.

FC Załęże 2:4 Bemko Katowice

Bemko po ostatnich dotkliwych porażkach planowało tym spotkaniem wrócić na dobre tory. Podobnie zresztą sytuacja wyglądała po stronie Załęża, które na nic nie czekając rozpoczęło polowanie  zaraz po pierwszym gwizdku strzelając bramkę jeszcze w pierwszej minucie i to wcale nie koniec, bo poszli za ciosem strzelając kolejnego gola w 7′. Bemko musiało bardzo uważać by nie stracić więcej bramek, bo 2:0 to już poważne zagrożenie pożegnania się z trzema punktami. Niestety dla Załęża nie ujrzeliśmy już kolejnych bramek w ich wykonaniu. Bemko uszczelniło swoją obronę i przeszło do kontrataku. Nie było to łatwe, ale ich napastnicy dali radę. Bramka kontaktowa jeszcze w pierwszej połowie dodała im otuchy, która przydała się w późniejszej fazie gry kiedy to już tylko Bemko było w stanie strzelać bramki. 3 trafienia pomiędzy 35 a 45 minutą uspokoiły ich grę i podkopały morale Załęża, które nie było już w stanie odwrócić losów spotkania z powrotem na swoją korzyść. Najwięcej bramek w tym meczu zdobyli Dawid Prusko oraz Mirosław Kandziora.

KS Silesia II 9:2 Katowice  Śląskie Laboratoria Analityczne

Zdecydowanie największe zaskoczenie drugiej ligi. Prawdziwy hit tej kolejki! Silesia, która  w tym sezonie większość spotkań niestety nie może zaliczyć do udanych grała na bardzo dobrze prezentująca się drużynę ŚLA. Faworyt był tylko jeden i mało kto przypuszczał, że Silesia ma w tą niedzielę szansę choćby na remis. Tymczasem Silesianie na chwilę zapomnieli o swoim zmęczeniu sezonem i na mecz wyszli jak nowo narodzeni. Ani się obejrzeliśmy, już wygrywali oni 2:0! ŚLA nie spodobał się taki obrót sytuacji i chwilę potem złapali kontakt strzelając na 2 :1, po czym Silesia znowu zagrała jak inna drużyna strzelając jedna po drugiej aż 5 bramek. Na dwie minuty przed końcem ŚLA znowu uderzyło, jednak niestety jeszcze przed końcem poczuli oni kolejne dwa uderzenia Silesii, która nie szczędziła sił aż do ostatniego gwizdka. Hat-tricka dla Silesii zdobył Arkadiusz Pytel.

1FC Katowice 17:2 Pro Amators

Pro Amators zostali bardzo brutalnie przegonieni z trzeciego miejsca przez 1FC Katowice, które bez litości wykorzystywało każdą lukę w obronie rywali. Ciężko o tym meczu powiedzieć coś więcej niż to, że był on zaskakująco jednostronny. Pro Amators na swoją obronę mają dwa gole zdobyte w 7 i 33 minucie, jednak wypadają one bardzo skromnie w porównaniu z faktem, że co każde dziesięć minut tracili oni co najmniej 3 bramki. Największym katem Pro Amators w tym meczu był Aleksander Rutkowski, który zdobył aż 5 trafień i dwie asysty. Na wyróżnienie zasługuje również Mateusz Sielski, który to na swoje konto może dopisać hat-tricka i aż 6 asyst. 

KM Katowice 8:2 Crazy Boys 24 

Crazy Boys wyszli na ten mecz przygotowani na defensywę. Przez długi czas porządnie trzymali gardę i tym samym trzymali też KM na bezpieczną odległość remisu 0:0. W końcu udało im się nawet wyprowadzić szybki cios zza wspomnianej gardy, którym trafili prosto do siatki KMu. Chwila odsłonięcia nie pozostała jednak bez odpowiedzi i już po minucie sędzia zanotował w protokole powrót remisu. Jeszcze przez pewien czas wynik pozostał wyrównany dając nadzieję na zwycięstwo obu zespołom, lecz w 27` do akcji wkroczyli napastnicy KMu, którzy w końcu znaleźli sposób, by wykiwać obronę CB 24 strzelając od razu nie jedną, a trzy bramki w krótkim odstępie czasu. CB wzięło się w garść. Znowu podniosło gardę, dzięki czemu nie traciło już więcej bramek, a nawet odpowiedziało kolejnym trafieniem, które dodało pewności i kusiło by zacząć grać bardziej ofensywnie. Niestety podążanie za tym przeczuciem nie było najlepszym pomysłem. W ostatnich 10 minutach KM znowu  przycisnął rywali pod ścianę zdobywając jeszcze 4 trafienia i rozwiewając wątpliwości, kto pozostanie na podium. Bramkarza Krejzoli najczęściej pokonywał Marek Todorski, który dokonał tej sztuki aż 3 razy.

FC Under Forest 9:1 Wybrzeże Klatki Schodowej


W tym meczu niestety oprócz czysto piłkarskich emocji doświadczyliśmy wielu kłótni pomiędzy zawodnikami obu drużyn, które poskutkowały aż trzema żółtymi kartkami. Zanim całe to zamieszanie się rozpoczęło na prowadzenie o dziwo wyszło Wybrzeże. W drugiej minucie Karol Gołębiewski odebrał piłkę bramkarzowi Under Forest po czym dał swojej drużynie motywujące prowadzenie. Under Forest mocno zdziwione taka sytuacja zaczęło mocniej atakować i wtedy podziało się coś złego. Z bliżej nieznanych nam powodów oba zespoły weszły w liczne kłótnie co wprowadziło niemałe zamieszanie na boisku. Pomimo zamieszania zespół z Podlesia osiągnął swój cel i na przerwę zeszli oni prowadząc 3:1. Druga połowa pomimo dalszego zamieszania szła bardziej po myśli Underów, którzy zdobyli kolejne 6 bramek przed ostatnim gwizdkiem i po raz pierwszy w ich KLSowej historii wygrają mecz nie zdobywając dwucyfrówki.
Najwięcej, bo aż 3 bramki zdobył Mateusz Muller.

3 Liga

FC Kopacze 7:8 Chelsea Kenzo

Kopacze podnieśli się z kolan i wracają do gry. Tym razem niestety nie udało im się wygrać, ale byli tego naprawdę blisko. Nie wiemy co tak na nich podziałało, ale wiemy że grają zupełnie inaczej niż dotychczas. Początek meczu był po prostu  ko(s)miczny. Kopacze w 4′ wychodzą na prowadzenie, w 5′ Chelsea wyrównuje i jeszcze w tej samej minucie Kopacze zaliczają wpadkę w postaci samobója, a gdyby tego było mało to w 6′ Kopaczom udaje się wyrównać! Ciężko o bardziej emocjonujący początek meczu, sami zawodnicy chyba mieli już wystarczająco chaosu i akcje nieco zwolniły, a wynik 2:2 utrzymał się aż do 26′. Wtedy to strzelanie rozpoczęło na nowo Chelsea. Kopacze intensywnie gonili wynik, a Chelsea skrupulatnie z nim uciekało. Walka trwała do ostatnich minut. Akcja, kontratak, akcja, kontratak. W końcu Kopacze dogonili wynik wyrównując w 49′. Radość po bramce niestety nie trwała zbyt długo, ponieważ Chelsea zdążyła jeszcze w 50′ wyjść na prowadzenie warte 3 ligowe punkty. Naprawdę niezwykłe spotkanie zakończone emocjonująca końcówką! Najwięcej bramek w tym meczu zdobył Andrea Gigante, który swój występ może opisać 4 bramkami. 

LGT Family 2:16 E.T.B. Dobre Chłopaki 

Był to jeden z tych meczy, kiedy faworyt pokazuje rywalom dlaczego był faworytem. LGT Family niestety zbiera niezłe baty, ale tak to już czasem w życiu bywa. Gole dla Dobrych Chłopaków wyglądają jakby sobie poszli na strzelnicę ćwiczyć strzelanie w krótkich odstępach czasu, średnio raz na 3 minuty – czasem szybciej, a czasem wolniej. Rodzinka nie pozostała tak zupełnie dłużna i  w końcówce meczu dwa razy udało im się kopnąć piłkę prosto w siatkę rywali. Najskuteczniejszy w ataku był Patryk Wierdak, który zdobył aż 9 bramek oraz 5 asyst, właściwie to tylko 2 bramki Dobrych Chłopaków padły bez jego udziału.

V.I.P. Team Katowice 2:8 AKS Górnik Wesoła 

Vipowie niestety nie mają już szans na odwzorowanie wyczynu Arsenalu i zdobycie tytułu The Invincibles 3 ligi. Duże brawa należą się za to dla zawodników AKSu, którzy przerwali passę Vipów, pomimo tego, że pierwsza połowa wcale na to nie wskazywała. Stracone przez AKS bramki w 5 i 18 minucie ustawiły wynik przed przerwą na 2:0 dla Vipów, którzy wtedy nie musieli się jeszcze martwić się o 3 punkty. Druga połowa za to należała już bezsprzecznie do górników. Szybka bramka na 2:1 w 27′ była dopiero zapowiedzią kłopotów, które nadeszły po 37′. AKS rozegrał niesamowitą końcówkę zmuszając bramkarza Vipów do kapitulacji, aż 7 razy w ciągu ostatnich 13 minut spotkania. Najwięcej, bo aż 5 bramek w tym ważnym  meczu zdobył Marcin Jaszczuk. 

Dziki Ligota 5:11 Jadymy Chopcy 

Historia tego meczu wygląda podobnie jak meczu LGT na Dobrych Chłopaków. Tu Chopcy tam Chłopacy, tu drużyna z ligoty, tam drużyna z ligoty. Są jednak pewne zauważalne różnice, bo Dziki gdyby tylko zaczęły szybciej strzelać to mielibyśmy naprawdę wyrównany mecz. Początek spotkania zdecydowanie należał do Chopców, którzy bez większych problemów wyszli na prowadzenie 4:0 zanim Dziki znalazły sposób na pokonanie ich bramkarza. Drużyna z ligoty po swojej pierwszej bramce w 21` poszła za ciosem i zdobywała kolejne trafienia w międzyczasie tracąc tylko 2 bramki. Po dwóch szybkich golach w 42 i 43 minucie nawet złapali oni kontakt! W tym momencie Chopcy poczuli kłopoty i na wręcz niewiarygodnym gazie (chyba włączyli tryb sportowy) pojechali po zwycięstwo strzelając aż 5 bramek w ostatnich 7 minutach! Do zwycięstwa Chopców znacząco przyczynili się Kamil Lewandowski oraz Dominik Zięba, zdobywcy aż 5 bramek.