2 Liga 

Veni Vidi Vici vs 1FC Katowice 4 : 6 (0:4)

VVV po nieudanej pierwszej połowie zdecydowało, że jednak chce powalczyć o lepszy wynik. Niestety pomimo starań nie udało im się zbliżyć do rywali na odległość mniejszą niż dwie bramki. 1FC, gdy tylko zobaczyło w 32` wynik 2:4 ponownie zwarło szyki obronne i nie pozwoliło Veni na dalszą ekspansję. Sytuacja na jakiś czas ucichła, przy czym w samej końcówce sprawy nabrały szaleńczego tempa. Najpierw 1FC dwa razy przedarło się przez obronę VVV ustanawiając w 47` wynik na 2:6, a samo Veni właściwie od razu po stracie wzięło się za odrabianie strat. Na efekt nie trzeba było długo czekać, bo też czasu do ostatniego gwizdka pozostało już niewiele. Dwa trafienia po stronie VVV w 49 i 50 minucie zamknęły to spotkanie. Po 3 bramki w tym meczu zdobyli reprezentanci obu zespołów, są to Marcin Rzepa z VVV i Filip Musioł z 1FC.

Crazy Boys 24 vs Śląskie Laboratoria Analityczne 5 : 9 (2:2)

Śląskie Laboratoria Analityczne wracają do gry! Właściwie to drugi mecz z rzędu kończą z takim samym wynikiem, tylko teraz to po ich stronie widnieje zwycięska dziewiątka. Crazy Boys zagrali dobre spotkanie, jednak gdzieś w trakcie drugiej połowy zbyt często gubili krycie “najgroźniejszego” z Laborantów. Granie piłek na Daniela Nowaka to chyba najskuteczniejsza taktyka ŚLA. Daniel po dobrym zeszłotygodniowym występie nie zawiódł i tym razem przynosząc swojemu zespołowi aż 5 bramek i 2 asysty. W drużynie Crazy Boys strzelaniem bramek najczęściej zajmował się Marek Kozień, który wrócił do domu z hat-trickiem. 

Golden Lions vs FC Załęże 1 : 8 (1:2)

Oba zespoły mają w tym momencie dosyć solidne jak na swoje możliwości pozycje, co motywuje je do walki o każde punkty. Golden Lions bardzo nie chciało przegrać tego meczu i szło im to całkiem dobrze, przynajmniej dopóki trzymali Jakuba Pustelnika z dala od swojego pola karnego. W drugiej połowie, gdy tylko w polu widzenia Jakuba pojawiał się biały prostokąt oznaczający bramkę Goldenów to napastnik Załęża działał niczym piraci kiedy zauważą statek kupiecki. Myślicie, że przesadzam? Nic z tych rzeczy – 6 bramek tego zawodnika w drugiej połowie spotkania zatopiło szanse Golden Lions na punkty w tę niedzielę.

Wybrzeże Klatki Schodowej vs MAX Elektro Team 0 : 0 (0:0)

0:0 to wynik, którego jeszcze w historii KLS nie oglądaliśmy. Żeby bardziej zobrazować, jak rzadka jest to sytuacja warto przytoczyć, że dotychczas w KLS zostało rozegranych około 645 meczy. Zawsze tak jest, że gdy coś zaczyna wydawać się już powoli niemożliwe to znajdą się śmiałkowie gotowi, by podnieść rękawicę. Tym razem tymi śmiałkami byli zawodnicy Wybrzeże Klatki Schodowej i MAX Elektro Team. Oczywiście w ciągu 50 minut było parę sytuacji, gdzie piłka już witała się z siatką, jednak zawsze coś stawało na jej drodze. Najczęściej byli to bramkarze, czyli Marcin Sularz z MAX Elektro oraz Dawid Szulc po stronie WKSu. W pewnym momencie napastnikom MAX Elektro udało się w końcu minąć Dawida, jednak na posterunku czujny pozostał Kamil Czech, który bohaterską interwencją wybił piłkę z linii bramkowej. Zwykle w meczach wyróżnia się głównie napastników, a w tym spotkaniu na specjalnie wyróżnienie zasługują obrony obu zespołów. 

KS Silesia II Katowice vs Finimondo 10:3 (4:0)

KS Silesia II wygrywa rzadko i jak już wygrywa to pełną parą. Aż 10 zdobytych bramek nie zdarza się często, więc Silesianie na pewno mają co świętować. Finimondo z pewnością chciałoby również coś poświętować, jednak sytuacja ich nie rozpieszcza. Zaledwie jeden zdobyty punkt w dziewięciu meczach to wynik, który nie wróży nic dobrego dla ich selekcjonera. W przeciwieństwie do selekcjonera pewne miejsce w składzie zapewnił sobie Marcin Konieczny, który w drugiej części spotkania przy pomocy kolegów z drużyny wywalczył aż 3 bramki na swoje konto. Po stronie Silesii najaktywniejsi w ataku byli Sebastian Fic i Piotr Rutka, oboje zdobyli po 2 bramki i 2 asysty.

FC Under Forest vs Les BG 26 : 2 (12:1)

Zadziwiającą cechą ultra ofensywnego stylu gry  Under Forest jest gwarancja straty bramki. Zgodnie z przewidywaniami mecz był skrajne jednostronny. Chłopaki z Podlesia tak mocno naciskały na francuską bramkę, że sędzia ledwo nadążał zapisywać strzelców. Chwila przerwy dla bramkarza Les BG w wyjmowaniu piłki z siatki nastąpiła między 35, a 45 minutą kiedy to sytuacja na boisku trochę przycichła. By to nadrobić ostatnie 5 minut spotkania Underzy ożywili 6 bramkami. Jak w wielu innych meczach Francuzi mieli też swoje pięć minut w postaci dwóch bramek zdobytych przez duet Traverse-Lorente. Wśród Under Forest najskuteczniejszy był Mateusz Rawicki, który do swoich statystyk indywidualnych może dopisać 8 bramek i tyle samo asyst.

Pro Amators vs Bemko 6:7 (3:3)

Najbardziej wyrównane spotkanie tej kolejki. Pro Amators nie przejmując się o wiele lepszą sytuacją ligową Bemko było bardzo blisko zwycięstwa i namieszania w drugoligowej tabeli. Zaraz po pierwszym gwizdku oba zespoły rzuciły się na siebie niczym gladiatorzy na arenie. Nadchodzi druga minuta i bramkę zdobywa Pro Amators, już w 3` wyrównuje Bemko, po czym jeszcze bierze sprawy w swoje ręce i wychodzi na prowadzenie w 8`.  Trzy minuty później piłka po stronie Pro Amators, którzy wyrównują dzięki nieziemskiemu trafieniu swojego bramkarza – Patryka Koschnego. Patryk mając akurat trochę miejsca na połowie boiska i piłkę przy nodze uderzył bardzo mocno i bardzo celnie zdejmując pajęczynę z okienka rywali i nie dając żadnych szans interweniującemu Kamilowi Pisarskiemu. W takim tempie akcje rozgrywały się cały mecz i każda chwila nieuwagi kończyła się straconą bramką. W 44` Pro Amators ustanowiło wynik na 5:5, a czas spotkania już się zbliżał do końca i właśnie wtedy po dwóch asystach Mirosława Kędziory napastnicy Bemko wymierzyli w 46 i 47 minucie dwa zabójcze trafienia na wagę zwycięstwa. Pro Amators zdołało przed końcem spotkania trafić już tylko raz i tym samym to właśnie Bemko zgarnia 3 punkty. 

Scousers vs KM Katowice 2:14 (1:6)

Ten mecz po prostu nie mógł się inaczej skończyć. KM kontynuuje swoją serię bez porażki, a Scousers musi czekać na lepsze dni. Bardzo jednostronne spotkanie, gdzie KM atakował przez cały mecz i nie dawał Scousersom zbyt wielu szans na pokazanie pazura. Scousers mimo silnego nacisku ze strony rywali nie pozostali zupełnie dłużni i dwa razy pokonali bramkarza KMu, jednak było to o wiele za mało. Najskuteczniejsi w szeregach KMu okazali się Piotr Górski – zdobywca hat-tricka i aż 6 asyst oraz Kamil Skrzypiec, któremu w tym meczu nie zależało chyba na asystach i na swoje konto dopisuje on 6 bramek. 

3 Liga

E.T.B. Dobre Chłopaki vs Chelsea Kenzo 6:4 (3:1)

Hit kolejki zdecydowanie nas nie zawiódł dostarczając tym samym wielu emocji. E.T.B. Dobre Chłopaki pokonują faworytów i zgarniają bardzo ważne 3 punkty. Co ciekawe rewanż sam w sobie nie daje im jeszcze fotelu lidera. Obie drużyny są w tej chwili ex aequo jeżeli chodzi o punkty, ale bilansem bramek nadal przeważa Chelsea. Na boisku Chłopaki sprawnie i szybko wypracowali sobie dwubramkową  przewagę, której nie zamierzali oddać. Po każdej odpowiedzi Chealsea Chłopaki jak najszybciej nie pozostawali dłużni i uciekali z wynikiem na bezpieczną odległość. Najwięcej bramek w tym meczu zdobyli Patryk Wierdak z E.T.B. oraz Przemysław Trzcina z Chelsea.

V.I.P. Team Katowice vs FC Kopacze 1 : 3 (1:1)

Kopacze po bardzo wyrównanym meczu rewanżują się Vipom za poprzednią porażkę. Po remisowej pierwszej połowie Kopacze postanowili szybko zaatakować rywali w drugiej części spotkania. Trud się opłacił, bo już w 28` Baligh Hamdi zdobył swoje drugie trafienie w tym spotkaniu dając Kopaczom kontrolę nad wynikiem. Vipowie robili co mogli, by wyrównać jednak obrona Kopaczy pozostawała nieugięta. Kolejna bramka padła dopiero w 50` i niestety dla Vipów nie było to trafienie wyrównujące. Kopacze nadal pozostają pod Vipami, jednak sytuacja V.I.P. Teamu nie wygląda już tak pięknie jak na początku ligi.

LGT Family vs Dziki Ligota 2 : 1 (1:1)

Tak jak w poprzednich dwóch spotkaniach tak i w tym widać, że różnice między drużynami nie są duże i to, że przegrało się pierwszy mecz nie oznacza, że w drugim musi być powtórka z rozrywki. LGT Family było bardzo zmotywowane, by zakończyć nieprzyjemną serię pełną porażek i w końcu w 19` po strzale Dawida Kłyża wyszło na tak oczekiwane prowadzenie. Dzikom zdecydowanie się to nie spodziewało, ale sytuację polepszyła bramka Bogusława Kaczmara strzelona prosto do szatni Rodzinki. Wyrównana walka o zwycięstwo toczyła się aż do samego końca spotkania, a żadna z drużyn nie chciała odpuścić. Na szczęście dla Rodzinki udało im się tuż przed końcowym gwizdkiem jeszcze raz znaleźć drogę do siatki rywali za sprawą uderzenia Igora Grzybka. Dziki nie zdążyły już wyrównać i LGT Family może świętować swoje pierwsze 3 punkty zdobyte w KLS.

Jadymy Chopcy vs AKS Górnik Wesoła 2 : 10 (1:1)

AKS zaczerpnął taktykę Dobrych Chłopaków i w podobnym stylu, jak tydzień temu E.T.B. zamieniło 0:0 z pierwszej połowy w końcowe 7:1 tak teraz AKS ze spokojnego 1:1 na koniec pierwszej połowy wyczarował Chopcom niemałą niespodziankę w drugiej części spotkania. Napastnicy Górników znaleźli jakiś sposób, który pozwolił im rozbroić rywali i zdobyć aż 9 bramek nie pozostawiając złudzeń kto wygra te spotkanie. Najaktywniejszy w ataku był Marcin Jaszczuk, który zdobył bramkę oraz 3 asysty.