Półmetek rozgrywek w Katowickiej Lidze Szóstek za nami. Nie zabrakło w nim mnóstwa bramek, emocjonujących spotkań, twardej rywalizacji oraz kontrowersyjnych decyzji. Najwięcej uwagi przyciągały oczywiście zmagania tych na szczycie. Jak ostatnie miesiące wpływały na pierwszoligową tabelę? Która drużyna zaskoczyła, a kto z kolei rozczarował? Skoro runda jesienna w pełnej okazałości dobiegła końca i wszyscy udali się na należyty odpoczynek, warto skalkulować ten okres. Zapraszamy do podsumowania połowy sezonu 2019/2020 w 1 lidze…

 

Niezłomne AC Bogucice

Gdy w sezonie 2018/2019 AC Bogucice walczyły o punkty w grupie spadkowej, nikt z pewnością nie zaliczyłby ich do grona faworytów bieżących zawodów. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Bowiem za sprawą kapitana drużyny, Daniela Synala, żółto-czarni dokonali wzmocnień i rewolucji w składzie. To wszystko sprawiło, że jego team z miejsca stał się pretendentem do tytułu. Już w 1. kolejce pokazał swoją siłę, która przekładała się na kolejne spotkania. Mecz za meczem, bramki za bramkami i chłopcy z Bogucic pewnie okupowali tron pierwszej ligi. Opór napotkali dopiero przy 10. występie, a zatrzymali ich piłkarze TS RŚLG Katowice. Pierwszy remis w sezonie nieco ostudził zapał, pędzącej niczym lokomotywa, ekipy Synala. Drugim zespołem, który zdołał postawić się liderowi była Studencka Moc. W 12. kolejce ponownie na konto klubu wpada jeden punkt. Remisy remisami, ale istotną kwestią były cenne zdobycze nadal wpływające do kieszeni hegemona ligi. Ten decydujący cios nadszedł w 13. kolejce, kiedy to AC Bogucice sensacyjnie ponoszą pierwszą w sezonie porażkę. Katem byli piłkarze Nankatsu. Ta przegrana chwilowo popsuła sytuację AC Bogucicom w lidze, lecz na szczęście opatrzność nad nim czuwała. Wciąż pilnowali czoła tabeli, rywalizując z FC WTS. Koniec końców finisz rozgrywek należał do żółto-czarnych, zamykając rundę efektownym zwycięstwem 18:1 nad Kreplami Ochojec. To tylko potwierdza fakt, że AC Bogucice są na tyle mocnym zespołem, by w drugiej turze kontynuować świetną passę i wygrywać pojedynek za pojedynkiem. Warto również wspomnieć, że dużym osłabieniem w końcowej transzy ligowych zmagań było odpadnięcie ze składu Łukasza Guzego. Gracz doznał poważnej kontuzji eliminującej go na sporą część sezonu. Daniel Synal, który swoją drogą w ostatnim spotkaniu zaliczył udany debiut nie próżnuje i pragnie wzmocnić jeszcze bardziej swój team. Jak zagrają Bogucice w rundzie wiosennej i jaką formę utrzymają zawodnicy? Tego dowiemy się w przyszłym roku. Jedno jest pewne… AC Bogucice są mistrzami jesieni i pewnie zmierzają po mistrzostwo KLS.

Młodzi żądni władzy

Dużym zaskoczeniem i zarazem czarnym koniem 1 ligi jest niesamowicie wysoki poziom, jaki prezentuje młodzież z Witosa. FC WTS sukcesywnie eliminował przeciwników, zaliczając przy tym tylko trzy wpadki. Mimo to nie schodził z miejsc na podium, ciągle depcząc po piętach AC Bogucicom. Postarali się o to w głównej mierze: Nicolas Sprus oraz Bartosz Chwila, najlepsi strzelcy w szeregach „Zielonych”. Gra zespołu, charakteryzująca się budowaniem składnych i dynamicznych akcji, stanowiła barierę nie do przejścia dla wielu drużyn. Tylko dwa punkty dzielą chłopaków od lidera i na dobrą sprawę o pozycji tych dwóch ekip zadecydował bezpośredni pojedynek w przedostatniej kolejce. Zwycięski dla żółto-czarnych. Lecz ambicja, a przede wszystkim żądza władzy z pewnością przełoży się na wiosenną rundę, w której FC WTS pokusi się o prym i zaciekle włączy się do gry o tron.

Łukasz Dębski i trzecia siła w KLS

W poprzednim sezonie TS RŚLG Katowice do ostatniej kolejki walczyli z Old Boysami o mistrzostwo pierwszej ligi. Dwa oczka dzieliły „Górników” od upragnionego tytułu. W końcówce zaś obecnego okresu zespół Sebastiana Nowickiego przebojem znów objął fotel wicelidera, choć początki nie były takie łatwe, jakby się mogło wydawać. Owszem TS RŚLG sukcesywnie punktował rywali, lecz pozostali z czoła tabeli nie odpuszczali swoich meczów. Pierwsze potknięcie „Górnicy” zaliczyli w 4. kolejce, ulegając KKS Rawie Katowice. Potem przegrana ze Studencką Mocą i walkower w 7. kolejce z FC WTS. I kto wie, czy czasem to starcie nie zaważyło na ostatecznej lokacie TS RŚLG. Bo do końca właśnie z młodzieżą z Witosa czarno-złoci bili się o miejsca na podium. Finalnie FC WTS wypunktował rywali, a „Górnicy” zajęli trzecią pozycję. Wysoka forma zespołu głównie zależała od bramkostrzelnego Łukasza Dębskiego, który nie zawodził w żadnym spotkaniu i był postrachem bramkarzy ligi. Jeżeli RŚLG utrzymają poziom, mogą mocno zagrozić AC Bogucicom, ponieważ w bezpośredniej bitwie między tymi zespołami na tablicy wyników widniał remis. Remis, do którego w fantastycznym stylu doprowadzili właśnie podopieczni Sebastiana Nowickiego.

Wielka trójca, która może namieszać

Miejsca na podium obstawione, lecz różnica punktowa w górze tabeli jest niewielka i nawet ci pierwsi nie mogą póki co spać spokojnie. Bowiem za nimi kroczą wielkimi krokami zespoły, które ostatniego słowa jeszcze nie powiedziały. Nankatsu, Golden Team oraz Studencka Moc to wielka trójca, mocno zagrażająca drużynom ze szczytu pierwszoligowej tabeli. Podziw może budzić forma Golden Team’u, który jak na beniaminka świetnie sobie radzi w ekstraklasowych potyczkach. Wraz z Nankatsu na swoim koncie zgarnęli pulę 33 punktów, tylko dwukrotnie ponosząc porażkę. Co więcej ekipa Pawła Krotkiewskiego jako jedyna zdołała pokonać bogucickiego lidera, przerywając tym samym jego passę meczów bez porażki. Z kolei najbardziej poszkodowanym zespołem z tej trójki jest Studencka Moc. Ukraińcy na czele z Maksymem Kravetsem z początkiem sezonu stali się drugą siłą w lidze. Ich moc jednak z biegiem czasu zanikała, co spowodowało, że po ciężkich i wyrównanych bojach musieli uznać wyższość rywali. Efektem czego stopniowo zostali zrzuceni na szóstą lokatę. Warto też dodać, że prócz „Górników” i oni potrafili stawić opór AC Bogucicom, doprowadzając w dramatycznych okolicznościach do remisu i wyszarpując cenny punkt. Nie zmienia to faktu, że te trzy zespoły, prezentujące swój niepowtarzalny styl i będące solidnie zorganizowane w każdej formacji, mogą naprzykrzyć się tym na wzgórzu tabeli. Wpadki zdarzają się każdemu, nawet najlepszym, więc wykorzystując swoją szansę i łut szczęścia mogą nieźle namieszać w rundzie wiosennej.

Mistrz wychodzi z letargu

Old Boys Witosa to mistrzowska drużyna sezonu 2018/2019. Po miażdżącym zwycięstwie w pierwszej kolejce wydawałoby się, że „Starzy chłopcy” znów staną się głównym kandydatem do objęcia tytułu KLS. Jednakże ich gra z biegiem czasu pozostawiała wiele do życzenia, a dobre mecze przeplatali tymi słabszymi. W wyniku tego, zamiast piąć się w górę, przez dłuższą część sezonu zajmowali dolną część tabeli. Chwilowa niedyspozycja między innymi spowodowana była brakami kadrowymi, które jak widać stanowiły główny problem Old Boysów. Gdy skład się ustabilizował, ustabilizowała się również gra całej drużyny. Widoczny progres nastąpił po 11. kolejce, gdzie panowie z Witosa przekonywująco zaczęli rozpracowywać swoich rywali. Zwłaszcza w spotkaniu z FC Gwiazdą Borki, zwycięskim aż 9:0 udowodnili mistrzowski kunszt. Dobre wyniki zaowocowały w tabeli, gdzie Old Boysi łapiąc wiatr w żagle w szybkim tempie zaczęli wręcz wskakiwać po szczeblach pierwszoligowej tabeli. Ostatecznie siódme miejsce może nie wzbudza zbytniego respektu, ponieważ do lidera tracą szesnaście punktów, ale jeżeli utrzymają doskonałą formę z końcówki rundy jesiennej, to na wiosnę z pewnością pokażą swe pazury godne obrońcy tytułu.

Piotr Makowski i reszta tabeli

Wracając znów pamięcią do zeszłego terminarza, KKS Rawa Katowice stanowiła jedną z sił KLS-owych rozgrywek. Trzecie miejsce Rawy podkreślało jej wysokie aspiracje do walki o najwyższe cele w przyszłym sezonie. Do tego miano króla strzelców dla Piotra Makowskiego i jego 87 bramek… to się po prostu musiało udać. I znów my, jako kibice, przeliczyliśmy się z oczekiwaniami, bo układ w tabeli sprawił, że „Rawianie” po rundzie jesiennej uplasowali się na ósmej lokacie. Słabą stroną KKSu jest gra w defensywie, ponieważ fioletowo-czarni tracą wiele bramek, o czym mogą również świadczyć wysokie wyniki w spotkaniach z ich udziałem. Do tego dwa pojedynki oddane walkowerem, na korzyść Nankatsu oraz Golden Team’u, z pewnością nie ułatwiły ich sytuacji. Czy w następnym roku Rawa nas zaskoczy? Piotr Makowski robi, co w jego mocy, zdecydowanie pędząc po raz kolejny po koronę najlepszego strzelca KLS, ale sam meczu nie wygra. Niemniej jednak, wszystko wyjdzie w praniu.

A jak wypada reszta tabeli na tle wspomnianych powyżej zespołów? Znacznych niespodzianek nie ma, a każda drużyna w dole miewa te lepsze i gorsze dni, a właściwie weekendy. Najsilniej prezentują się zawodnicy MKSu Balkony. Paweł Pestka i spółka wychodzą na pola bitwy rywalizując z przeciwnikami, jak równy z równym. Nie da się ukryć, że prześladuje ich także pech, prowadzący do kontrowersyjnych sytuacji. Jak chociażby mecz z Internationals K-ce & Club Ju w ostatniej kolejce… zakończony bójką i przerwaniem meczu. Koniec końców zajmują dziewiąte miejsce i to wcale nie skreśla ich z walki o wyższe cele. Wręcz przeciwnie, mają szansę udowodnić, że na wiosnę wrócą jeszcze bardziej zdeterminowani.

Poniżej znajdują się ekipy OldStars Team’u oraz Silesii United. Obydwa zespoły są beniaminkami pierwszej ligi, mają po piętnaście oczek i tylko pięć razy mogli celebrować wygraną. W gorszym, pod względem psychicznym, stanie mogą znajdować się piłkarze „Starych Gwiazd”, gdyż nie mogą przerwać złej passy sześciu meczów bez zwycięstwa. Ale przecież nic nie może wiecznie trwać i w końcu powinni, w pełni zmotywowani, wrócić na właściwe tory.

W dolnym zestawieniu z końcem sezonu zrobiło się nieco ciasno, a to między innymi za sprawą FC Gwiazdy Borki oraz KS Silesii Katowice. Zarówno Gwiazda, jak i Silesia w swoich starciach szukają szans na jakiekolwiek zdobycze punktowe. Drużyny z potencjałem, pomysłem na grę, lecz chwilami bezsilne wskutek lepszej organizacji rywali, bądź popełniania licznych błędów. Bolączką „Gwieździstych” nierzadko jest dekoncentracja w drugich połowach swoich spotkań. Wyrównany pojedynek, zaciekłość i budowanie ataków pozycyjnych w pierwszej części gry, gdzieś po zmianie stron zanikają, tworząc nieporozumienie w szeregach, a przy tym popełnianie prostych gaf. Jednakże świetny występ z KKS Rawą Katowice, gdzie Gwiazdy, cios za ciosem oraz z pełną determinacją walczyły o korzystny wynik, czy chociażby mecz Silesii z Nankatsu zakończony sensacyjnym remisem lub ich triumf nad Old Boysami, świadczą o ambicji i potencjale tychże zespołów. Pozostaje wyciągnąć wnioski z tych piętnastu kolejek, przeanalizować mocne i słabe strony, by w następnym roku z przytupem godnie powalczyć z silniejszymi rywalami, a nawet sprawić im niemiłe niespodzianki.

Czerwona otchłań, czyli strefa spadkowa

Na koniec zostawiliśmy to, czego chciałby uniknąć każdy klub w lidze… strefę spadkową. Najczęściej oznaczona kolorem czerwonym pochłania tych, którzy spisują się poniżej oczekiwań i kolokwialnie mówiąc, stają się chłopcami do bicia. W najwyższej klasie rozgrywkowej Katowickiej Ligi Szóstek pechowy falstart rozpoczęli  piłkarze Uwolnić Barabasza, Internationals K-ce & Club Ju oraz Krepli Ochojec. Co ciekawe, pierwsze dwie ekipy mają identyczny bilans meczów, bramek oraz punktów. W odrobinę lepszej sytuacji znajdują się oczywiście „Barabasze”, gdyż w bezpośrednim pojedynku pokonali Obcokrajowców, dzięki temu chwytając się brzytwy i okupując miejsce barażowe. „Międzynarodowcy” są ostatnim, czwartym beniaminkiem ligi, który na tle pozostałych „awansowiczów” wypada najsłabiej. Aczkolwiek nie można ich lekceważyć, ponieważ nieraz udowodnili, że potrafią zaskoczyć. Przełomowym momentem było zwycięstwo nad Gwiazdą Borki. Kilka kolejek później ich ofiarą padli OldStarsi oraz Kreple, które z kolei w poprzednim sezonie walczyły z najlepszymi w grupie mistrzowskiej. Co się stało z zespołem, który teraz był najłatwiejszym dostawcą punktów i bramek? Jedyne zwycięstwo odnieśli w pierwszej kolejce, a potem było już coraz gorzej. Do tego dwa remisy oraz pięć oczek na koncie i tak panowie z Ochojca zamykają tabelę. 

Wiosna będzie nietuzinkowa

Tak oto prezentuje się zestawienie przedstawicieli pierwszej ligi. Odpoczynek, pewne wzmocnienia i zmiana nastawienia mogą stanowić główne wyznaczniki decydujące o sile poszczególnych zespołów. Już teraz można powiedzieć, że runda wiosenna będzie ciekawsza. Dlaczego? Bo im bliżej końca sezonu, tym emocje będą bardziej sięgać zenitu. Każda z drużyn postawi przed sobą nowe cele, wobec czego na „rapidowskich” boiskach powieje świeżym wiosennym powietrzem pełnym piłkarskich wrażeń.

W związku z tym dziękujemy wszystkim związanym z Katowicką Ligą Szóstek za wspólnie przebyty miniony rok oraz zapraszamy, by razem przekroczyć próg nowego, w którym będzie się działo…