„Snowkids to zespół, który posiada umiejętności i ma charakter” – Wywiad z Markiem Todorskim (rozmowa: Kamil Jasica)

Snowkids. Brązowy medalista Ekstraligi sezonu 2021/2022 oraz triumfator Pucharu Katowic. O tym, jak powstała ta młoda drużyna i jakie wrażenia towarzyszyły ekipie podczas katowickiego turnieju opowiada nam napastnik oraz kapitan Snowkids, Marek Todorski. 


Kamil Jasica: Witam Marku! Na początku rozmowy chciałbym Ci pogratulować sukcesów osiągniętych w zakończonym już sezonie KLS 2021/2022: trzecie miejsce w Ekstralidze, zwycięstwo w Pucharze Katowic oraz nagroda indywidualna dla Najlepszego Młodego Zawodnika katowickiego turnieju. Można powiedzieć, że ten rok jest niezwykle udany.

Marek Todorski: Witam wszystkich czytelników. Dziękuję bardzo. Tak, w tym sezonie jako zespół zaprezentowaliśmy się niezwykle dobrze. Jest to nasz drugi sezon w Katowickiej Lidze Szóstek, w minionym Wiosna 2021 zajęliśmy czwarte miejsce, i teraz udało nam się osiągnąć cel, jakim był awans na eliminacje do Mistrzostw Polski 6-tek. A sukces w Pucharze Katowic tylko potwierdził naszą tegoroczną świetną dyspozycję.

KJ: Kujemy żelazo póki gorące. Snowkids sensacyjnym zdobywcą Pucharu Katowic. Wiadomo, że zdążyłeś ochłonąć po wielkim finale, ale jakie wrażenia towarzyszyły Ci tuż po ostatnim gwizdku sędziego, a właściwie po zwycięskiej serii rzutów karnych?

MT: Wrażenia po ostatnim gwizdku były ogromne, wszyscy byli szczęśliwi i dumni z siebie, bo wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Wiadomo, że rzuty karne to loteria, mimo to udało nam się dokonać można powiedzieć niemożliwego. Dziękuję Dentimowi za ten finał i życzę powodzenia w dalszym sezonie. Na świętowanie tego sukcesu jeszcze nie było czasu, ale na pewno z zespołem go oblejemy.

KJ: Dentim Clinic Katowice pragnął zdobyć podwójną koronę w katowickich rozgrywkach. Wy jednak stanęliście im na przeszkodzie, co z pewnością zaskoczyło nie tylko samych mistrzów, ale i nas, kibiców. Jak odniesiesz się do tego historycznego spotkania?

MT: Ciężko mi określić mecz z perspektywy gracza, ale wydaje mi się, że był wyrównany z małą ilością sytuacji bramkowych. Każdy grał defensywnie, ponieważ nie chciał stracić bramki, ani popełnić błędu.

KJ: Niemniej sam przyznasz, że jako jeden z faworytów walkę o Puchar w jego pierwszej części (tj. 22 maja) zaczęliście z niemałymi problemami. Cztery remisy, w tym dwa po 1:1 oraz dwa po 0:0, mogły budzić niepokój, lecz dwa zwycięstwa zapewniły wam awans do Ścieżki Mistrzowskiej z drugiego miejsca.

MT: Rozpoczęcia Pucharu Katowic nie mogliśmy uznać za dobry start. W tym dniu brakowało skuteczności, z drugiej strony przy 10 minutach gry za dużo sytuacji nie było. Mimo to trzeba było wykorzystać każdą stworzoną okazję, a my mieliśmy z tym problem. Jednakże koniec końców udało się wyjść z grupy z drugiego miejsca.

KJ: Także w rundzie grupowej Ścieżki Mistrzowskiej (26 czerwca) wywalczyliście szczęśliwie tylko cztery punkty, co dało Snowkids ponownie drugie miejsce.

MT: W grupie mistrzowskiej dostaliśmy w ten upalny dzień kubeł zimnej wody na przywitanie. Porażka 2:0 w pierwszym meczu podziałała na nas motywująco, co pokazaliśmy w drugim spotkaniu, które wygraliśmy 5:1 i zagraliśmy już na swoim poziomie. W trzecim pojedynku, tym decydującym ze Skrzydlatym Bykiem, gdzie znaliśmy już wszystkie wyniki w grupie, wiedzieliśmy, że remis daje nam awans. Konsekwentnie broniliśmy własnej bramki i czekaliśmy na swoje sytuacje. Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 0:0, co umożliwiło nam wyjście z grupy ponownie z drugiego miejsca.

KJ: Ale w fazie pucharowej ujrzeliśmy już inny zespół, który z biegiem czasu swoją grą zasługiwał na finał.

MT: W ćwierćfinale trafiliśmy na zespół Sporting Zabrze. Drużyna mało nam znana i nie wiedzieliśmy czego na dobrą sprawę możemy się spodziewać po przeciwniku. Lecz mecz był pod nasze dyktando i wygrywamy pewnie 4:0. Półfinał już ze znaną nam z ligowych boisk drużyną Speed Pack. Był to mecz walki, bo każdy chciał wygrać i zagrać w wielkim finale, ale ostatecznie to my strzelamy tą jedyną, ważną bramkę dającą nam historyczny awans.

KJ: Wygrana z Dentimem zapewniła Snowkids awans na krajowy turniej Fortuna Puchar Polski w Warszawie. Jak się z tym czujecie, że będziecie reprezentować Katowice na tak wielkim wydarzeniu?

MT: Czujemy się podekscytowani, że mamy możliwość wzięcia udziału w takim wydarzeniu. Na pewno damy z siebie wszystko, choć będzie to nasza pierwsza taka wielka sportowa impreza. Mimo to wierzę, że jako zespół pokażemy się na niej z dobrej strony.

KJ: Istotną rolę w turniejach z pewnością stanowi doświadczenie. Czy poza Pucharem Katowic braliście udział w innych zawodach?

MT: Jako Snowkids nie braliśmy udziału w żadnych innych turniejach. Fortuna Puchar Polski będzie dla nas pierwszym takim turniejem, z którego się bardzo cieszymy i liczymy na to, że z sezonu na sezon będziemy grać coraz więcej w tego typu zawodach.

KJ: Przechodząc teraz do ligowego sezonu, brązowy medal to kolejne duże osiągnięcie Snowkids, choć przez chwilę udało wam się zasiąść na fotelu wicelidera.

MT: Jestem bardzo zadowolony z minionego sezonu KLS, ponieważ wykonaliśmy cel, jaki postawiliśmy sobie przed startem rozgrywek. Szczególnie cieszy runda wiosenna, bo graliśmy bardzo równo, a przede wszystkim wygraliśmy mecze z drużynami, z którymi bezpośrednio walczyliśmy o awans na eliminacje Mistrzostw Polski. I to zadecydowało o końcowym układzie tabeli.

KJ: Ale można też powiedzieć, że zwycięstwem w Pucharze zrehabilitowaliście się Dentimowi za porażki w lidze.

MT: Tak (śmiech). A tak serio, myślę, ze przed finałem nie mieliśmy w głowach tego, że chcemy się zrewanżować Dentimowi za wcześniejsze porażki. Po meczach w lidze wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować z nimi jak równy z równym, ale zawsze czegoś brakowało. W niedzielny wieczór ta sztuka nam się udała, dopisało również szczęście i cieszymy się z tego sukcesu oraz liczymy na więcej takich niespodzianek.

KJ: Trzecie miejsce zagwarantowało przepustkę na eliminacje do Mistrzostw Polski 6tek. Kolejny duży turniej, w którym zmierzycie się z najsilniejszymi.

MT: Nie stawiamy sobie tutaj jakichś sprecyzowanych celów. Jedziemy tam powalczyć, zobaczyć jak wygląda poziom drużyn z innych regionów Polski oraz przede wszystkim dobrze się bawić.

KJ: Czy gdybyśmy porównali Snowkids z Pucharu Katowic, a Snowkids z Ekstraligi dostrzeglibyśmy różnicę Twoim zdaniem?

MT: Myślę, że nie. Byliśmy tą samą ekipą, z tym samym nastawieniem, jak do meczów ligowych i z jednym wzmocnieniem, które będzie u nas już na stałe. Nasze początkowe pojedynki Pucharu były nieudane, ale z meczu na mecz wszystko wracało na właściwe tory.

KJ: Gdybyś miał ocenić styl gry Snowkids, co jest największym atutem Twojego zespołu? Czym się charakteryzuje wasza gra?

MT: Nie boimy się grać piłką, wręcz chcemy nią grać, dlatego często lubimy wyjść wysoko na rywala. Nie zawsze pozwala na to sytuacja na boisku, więc nieraz po prostu czekamy na rozwój sytuacji.

KJ: A gdzie tkwi największy minus?

MT: Największym minusem w naszym zespole może być szybka utrata wiary. W momentach, gdy coś nie pójdzie na boisku po naszej myśli, wówczas w danym meczu mamy ciężko odwrócić jego losy.

KJ: Jako kapitan zespołu z pewnością masz na celu dobro ekipy. Czy masz jakieś sposoby na dobrą atmosferę w szatni?

MT: O atmosferę w zespole dba jeden zawodnik i bardzo dobrze mu to wychodzi. Ja przyczyniam się do tego tylko i wyłącznie moimi nie najlepszymi występami podczas meczu, więc w jakimś stopniu można powiedzieć, że się do tego przyczyniam (śmiech)

KJ: O sile każdej drużyny stanowią indywidualności. W szeregach Snowkids aż roi się od znakomitych zawodników.

MT: Snowkids to zespół, który posiada umiejętności i ma charakter. W każdej drużynie potrzeba zawodników, którzy z piłką zrobią coś niesamowitego, jak: Kamil Lewandowski, będący świetnym dryblerem, Bartosz Marędowski, Łukasz Jedyński – okrzyknięty mianem najlepszego młodego zawodnika Ekstraligi – czy Mateusz Opiela, nagrodzony statuetką dla najlepszego bramkarza sezonu w Ekstralidze oraz MVP Ścieżki Mistrzowskiej, bo dzięki niemu wygraliśmy Puchar Katowic  albo takich graczy, po strzałach których pękają siatki, jak: Dawid Wanot, Patryk Wnuk, czy mój brat Łukasz Todorski. Dobrze mieć takich zawodników, którzy wezmą na barki ciężar spotkania i przysłowiowo sami wygrają mecz.

KJ: Czy mimo mocnego składu planujecie wzmocnienia, nie tylko przed nowym sezonem, ale przede wszystkim przed zbliżającymi się ogólnopolskimi Turniejami?

MT: Owszem, wzmocnienia są w planach. Pomimo mocnego składu potrzebujemy zawodników, którzy dadzą nam jakość i doświadczenie. Jesteśmy młodym zespołem nie mającym jeszcze dużego doświadczenia na boiskach sześcioosobowych. Ciągle się uczymy i szlifujemy naszą grę.

KJ: A skąd w ogóle pomysł na stworzenie zespołu? Jaka była geneza powstania Snowkids?

MT: Pomysł na stworzenie drużyny amatorskiej padł w pewien sobotni wieczór, gdzie w kilku znajomych spotkaliśmy się i zaczęliśmy wspominać, jak to razem graliśmy w piłkę. Padło hasło stworzenia ekipy, popytaliśmy jeszcze kilku znajomych i tak postanowiliśmy stawić pierwsze kroki w amatorskiej lidze. Naszym pierwszym sezonem w Katowickiej Lidze Szóstek był ten wiosną 2021, zatem początek tego roku można uznać za datę utworzenia Snowkids. A skąd nazwa zespołu? Nie trzeba daleko szukać. Inspiracją dla nas była jedna z drużyn o tej samej nazwie grająca w serialu animowanym „Galactik Football” (śmiech).

KJ: Mimo krótkiego stażu udało Ci się stworzyć niesamowitą drużynę mogącą powalczyć o najwyższe cele i rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

MT: Nasza przygoda z amatorską piłką nie jest długa, większość chłopaków dopiero poznaje, jak to wszystko wygląda. Owszem, każdy z nas kopał sobie piłkę, część w różnych drużynach, ale jako Snowkids nie mieliśmy z tego typu rozgrywkami zbytnio styczności. A poprzez mecze, które już zagraliśmy nabieramy niezbędnego doświadczenia, zgrania i zbieramy po drodze cenne lekcje.

KJ: Dlaczego akurat Katowicka Liga Szóstek? Jak oceniasz organizowane przez tutejszych organizatorów rozgrywki i pucharowe zmagania?

MT: Jesteśmy nową drużyną, Katowicka Liga Szóstek zaoferowała nam możliwości sprawdzenia się z Mistrzem Polski w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dla nas jako nowego zespołu był to motor napędowy oraz dobry wyznacznik do tego, ile i czego nam brakuje do najlepszych. Stąd decyzja o grze w KLS. Jeśli chodzi o samą organizację jesteśmy zadowoleni i w jej szeregach pozostaniemy.

KJ: A o którym meczu, biorąc pod uwagę cały sezon, chciałbyś najszybciej zapomnieć?

MT: Myślę, że najszybciej chciałbym zapomnieć o meczu ze Skrzydlatym Bykiem z rundy jesiennej, podczas którego w pierwszej połowie prowadziliśmy już 3:1, schodziliśmy na przerwę z bramką straty do rywali, a ostatecznie przegraliśmy spotkanie  8:4. Niedosyt pozostał.

KJ: Idąc w drugą stronę, najlepszym z pewnością był zwycięski finał z Dentimem w Pucharze Katowic. Oprócz tego spotkania, który mecz w Twoim wykonaniu zapadł Ci jeszcze w pamięci?

MT: Mecz finałowy Pucharu Katowic z pewnością zapamiętam na długo, ale mecz z AC Bogucicami z rundy wiosennej, wygrany 6:4 po bardzo zaciętym starciu, można uznać za taki, który również zapadł mi w pamięci.

KJ: W takim razie w nadchodzącym sezonie życzę Ci jeszcze więcej takich meczów i dziękuję za wywiad 🙂